Miał być medal dla Polski pierwszego dnia mistrzostw świata w Eugene i faktycznie był. Tyle że wywalczyła go Katarzyna Zdziebło w chodzie na 20 kilometrów, a zgodnie z przewidywaniami powinna to zrobić sztafeta mieszana 4×400 metrów. Zresztą zgadzał się nawet kolor – wierzyliśmy przecież, że nasi mistrzowie olimpijscy z Tokio na amerykańskiej bieżni zajmą drugie miejsce. Poza zasięgiem wydawała się bowiem sztafeta USA. Jak pokazał bieg – ani nam nie udało się stanąć na podium, ani Amerykanie nie byli nie do pokonania.

Sztafeta mieszana bez medalu. Bieg niezły, ale rywale byli znakomici

Wyszły kwasy

Głośno o naszej sztafecie mieszanej zrobiło się w Eugene jeszcze… przed eliminacjami. A to wszystko przez oświadczenie Anny Kiełbasińskiej (do przeczytania poniżej), która napisała, że nie wystartuje w tej konkurencji. Dlaczego? Bo trener Aleksander Matusiński miał obiecać jej, że pobiegnie tylko w finale, ale gdy – w ostatniej chwili – Polacy zorientowali się, że pomiędzy eliminacjami a finałem mogą wymienić tylko jedną osobę, chcieli, by Kiełbasińska pobiegła też w eliminacjach. Ta się nie zgodziła, a Matusiński – chcąc oszczędzać najszybszą w tym sezonie Natalię Kaczmarek – zdecydował, że w takim razie Anna nie pobiegnie w ogóle.

Zdjęcie

Oświadczenie Anny Kiełbasińskiej

Kto ma rację – trudno powiedzieć. Faktem jest z pewnością, że z Anią – zakładając, że biegłaby na swoim normalnym poziomie – pewnie wykręcilibyśmy lepszy czas. Ale, jak się potem okazało, na pewno nie taki, żeby stanąć na podium. Więc przynajmniej pod tym względem kontrowersji nie ma. Choć to marne pocieszenie.

Bo dało się dostrzec, że cała ta sytuacja trochę polską ekipą zachwiała. I nie chodzi tylko o brak Kiełbasińskiej w dzisiejszej sztafecie, ale o to, że ta sprawa nigdy nie powinna rozwinąć się w ten sposób. Anna co prawda zapewniała w swoim oświadczeniu, że szanuję ostateczną decyzję i życzy całej drużynie powodzenia, ale ze środka sztafety i tak dochodziły głosy, że to wszystko było niepotrzebne i nie w pełni zrozumiałe. Karol Zalewski, który w język raczej nigdy się nie gryzie, tak skomentował to na łamach sport.pl:

– Widziałem, że dziewczyny, które nie biegły w eliminacjach, czytały w internecie jakieś dziwne i śmieszne dla nas oświadczenie, które mówi jednostronnie, jak wygląda sytuacja. A sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że Ania po prostu odmówiła startu. Wiedziała o przepisie, o którym my nie wiedzieliśmy, ale nam nie powiedziała. To jest tak naprawdę największy problem. Trenerzy zdecydowali, że nie będzie biegać w biegu finałowym, skoro nie chce pobiec też w eliminacjach. Zrezygnowała. Przez to ta sztafeta jest delikatnie osłabiona. 

Generalnie w całej sprawie obie strony mają swoje za uszami. Trenerzy i związek, bo nie ogarniali przepisów. Kiełbasińska – bo mogła jednak zdecydować się pobiec, choć da się zrozumieć, dlaczego nie chciała. My w tej chwili możemy mieć jedynie nadzieję, że przed sztafetą kobiet sytuacja zostanie opanowana i tam Ania wraz z koleżankami dadzą z siebie wszystko. Polki to w końcu jedne z największych faworytek do medalu.

A dziś sztafeta mieszana, cóż, pobiegła bez Kiełbasińskiej. Bo w końcu co jej zostało?

Eliminacje pokazały problemy

Bieg eliminacyjny poszedł nam nieźle, ale równocześnie od razu uświadomił kilka ważnych rzeczy. Przede wszystkim, że Kajetan Duszyński to nie ten sam „Kajetano Kapitano”, jakiego oglądaliśmy w Tokio. Niby nie było to zaskoczenie, ale na pierwszej zmianie pobiegł naprawdę kiepsko i reszta polskiej sztafety musiała później nadrabiać straty. Sam mówił zresztą, że bieg kosztował go bardzo dużo sił i właściwie nic z niego nie pamiętał. Był tak skołowany, że musiał dopytywać innych o to, które miejsce zajęła Polska.

– Regeneracja przychodziła bardzo powoli, długo odczuwałem bieg eliminacyjny. Dopiero po dwóch godzinach wyszedłem ze stadionu. Fizjoterapeuci jakoś mnie poskładali. Start w dwóch mocnych biegach w jeden dzień jest wyzwaniem, dużo mnie to kosztuje. Do tego się chyba nie da przygotować, trzeba to wziąć na klatę – opowiadał na antenie TVP Sport już po finale. I widać było, że faktycznie, biegi sporo go kosztowały. Choć ten z finału paradoksalnie chyba nieco mniej, ale o nim za chwilę.

Orlen baner

Po Kajetanie pałeczkę przejęła Iga Baumgart-Witan, która – co było oczywiste jeszcze przed startem – pobiegła tylko w eliminacjach. Ona swoje zadanie wykonała i nie straciła przesadnie dużo dystansu do rywalek. Potem na swoją zmianę ruszył Karol Zalewski, który już na początku wdał się w przepychanki z Belgiem, a do tego musiał omijać innych. Ale pobiegł dobrze, przybliżając Polskę do jednego z trzech pierwszych miejsc – takie trzeba było bowiem zająć, by wejść do finału.

I naszej sztafecie się to udało, po fantastycznym finiszu Justyny Święty-Ersetic, która – gdyby Ania Kiełbasińska zgodziła się biec eliminacje – zapewne zrobiłaby tego dnia tylko tyle. A tak ją, Kajetana, Karola oraz Natalię Kaczmarek czekał jeszcze finał. Po eliminacjach pewne było jednak jedno – jeśli Polska chciałaby zdobyć w tej konkurencji medal, potrzebne było szybsze bieganie. Oczywiście, można było odliczyć sekundę od międzyczasu Igi ze względu na wejście do składu Natalii. Ale inne kadry też mogły wymienić jedną osobę (takie ograniczenie narzuciło World Athletics), więc to nie dawało nam wielkiej przewagi.

Generalnie – wydawało się, że czwarty czas obu półfinałów może nam przepowiedzieć przyszłość. Z drugiej strony – biegi sztafetowe często rozgrywają się zupełnie inaczej, niż indywidualne. I można zdobyć medal wbrew wszystkiemu. Na to też liczyliśmy przed finałem.

O medal i poprawę humorów

Rywalizacja o medale sztafety mieszanej była ostatnią konkurencją dzisiejszego dnia. A ten, powiedzmy sobie wprost, był dla nas średnio udany. Owszem, wszystko przyćmiło srebro Katarzyny Zdziebło w chodzie, ale musieliśmy poza tym przełknąć kilka gorzkich pigułek. Już w eliminacjach rzutu młotem z rywalizacją pożegnała się Malwina Kopron (którą typowano nawet na podium), a po wszystkim powiedziała tylko, że to było bardzo słabe rzucanie.

Na szczęście u mężczyzn zgodnie i bez większych trudów do finału weszli Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek. Nie zrobili tego za to Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk, odpowiednio 13. i 14. w rywalizacji kulomiotów. Innymi słowy – zajęli dwa pierwsze miejsca z tych, które nie dawały awansu do finału. I choć oni kandydatami do medali nie byli, to spodziewaliśmy się zobaczyć ich w rywalizacji o nie. A wyszło, jak wyszło.

CZYTAJ TEŻ: MAMY MEDAL! KATARZYNA ZDZIEBŁO SREBRNA W CHODZIE

Z bardzo dobrej strony, co w tym wszystkim może cieszyć, pokazała się za to Sofia Ennaoui, która weszła do półfinału biegu na 1500 metrów. A przecież Sofia wróciła w tym sezonie po dłuższej przerwie i wielu problemach zdrowotnych. Zapowiedziała też, że chciałaby mocnego biegu w kolejnej rundzie, bo marzy jej się rekord Polski. Tym bardziej, że czuje, że jest w wielkiej formie, być może najlepszej w karierze. Liczymy, że to potwierdzi się jutro. Ennaoui poprawiła więc nam humory wobec gorszych rezultatów kulomiotów.

Mieliśmy jednak nadzieję, że sztafeta zrobi to jeszcze bardziej. Niestety, nie udało jej się.

Wynik na miarę możliwości

Żeby zająć miejsce na podium, trzeba było dziś pobiec 3:10.16. Jaki to czas? Ano taki, że srebrna w Tokio reprezentacja Dominikany osiągnęła tam 3:10.21, więc dziś nie zdobyłaby nawet medalu. Polska z czasem z japońskich igrzysk (3:09.87) – który wtedy dał przecież złoto – dziś by nie wygrała. Głównie dlatego, że fenomenalnie pobiegli właśnie wspomniani reprezentanci Dominikany. Z czasem 3:09.82 ustanowili rekord kraju i najlepszy w tym roku wynik na świecie. Zaskoczyli przy tym wszystkich, bo spodziewano się zwycięstwa USA.

Amerykanie tymczasem na ostatniej prostej stracili nie tylko złoto, ale i srebro, bo Kennedy Simon kompletnie opadła z sił, z czego skorzystała też niesamowita Femke Bol. Zresztą gdyby do linii mety było o pięć metrów więcej, to młoda Holenderka pewnie wywalczyłaby dla swojego kraju złoto, bo finiszowała na poziomie Duszyńskiego z Tokio. Cała pierwsza trójka wbiegła zresztą na metę niemalże w jednym momencie. A potem była ponad dwusekundowa przerwa. I po niej Polska.

Nasz czas? 3:12.31. Jasne, w porównaniu do wyniku z igrzysk w Tokio to stosunkowo słaby rezultat. Ale nie spodziewaliśmy się, by nasza sztafeta miała pobiec tak dobrze. Przede wszystkim – co trzeba zauważyć – nastąpiła poprawa w stosunku do kwalifikacji. Wiadomo, to w dużej mierze zasługa wymiany Igi na Natalię, ale to było istotne. Gdy przeanalizujemy międzyczasy na kolejnych zmianach widać zresztą, że nie było źle. Jasne, niepokoić może nieco czas Justyny (ledwie 51.22 s), ale możliwe, że to efekt dwóch mocnych biegów jednego dnia oraz faktu, że Święty biegła w tłoku, część dystansu pokonując nie przy samym krawężniku (do tego miała w ostatnim czasie problemy zdrowotne, nawet mówiła dziś z chrypką).

Podobnie zresztą Natalia Kaczmarek, której 50.33 s też przesadnie nie imponuje, ale która też walczyła z rywalkami i ostatecznie wykonała swoje zadanie – wyprowadziła Polskę na czwarte miejsce. Do trzeciego miała po prostu za daleko, więc na ostatnich metrach pewnie nieco odpuściła. Karol Zalewski z czasem 45.72 s dał niezłe otwarcie, a Kajetan Duszyński zdołał się zregenerować po eliminacjach i osiągnąć 45.02 s. Znów jednak – jeśli porównamy to do igrzysk w Tokio, po pierwsze rzuci się nam w oczy, że panowie biegali tam dużo lepiej. Zalewski, otwierający sztafetę o sześć dziesiątych. Duszyński, wtedy finiszujący, dziś na trzeciej zmianie, o dokładnie tyle samo. Szybsze były też Kaczmarek i Święty-Ersetic.

Z drugiej strony ich czasy były właściwie takie, jakich się spodziewaliśmy, patrząc na ostatnie miesiące. Po prostu – w tym sezonie, w roku poolimpijskim, na tyle było ich stać w tej konkretnej konkurencji. Sami o tym mówili.

– Walczyłam do samego końca na tyle, ile potrafiłam. Myślę, że całym teamem zrobiliśmy tyle, ile byliśmy w stanie. Jest lekki niedosyt, bo to jednak czwarte miejsce, ale przed nami jeszcze kilka biegów. Mam nadzieję, że tam się odkujemy. Trzeba się cieszyć z tego, co mamy. Każdy z nas miał po drodze parę przeszkód, ale pokazaliśmy, że tworzymy zgrany team – mówiła Justyna Święty-Ersetic. I zapewniała, że postarają się odkuć jeszcze na tych mistrzostwach. Czy to w rywalizacji indywidualnej (gdzie szczególnie liczymy na Kaczmarek i Kiełbasińską), czy – zwłaszcza – w sztafecie kobiet.

– Myślę, że sobie poradziłam [na ostatniej zmianie]. Justyna dała mi dużo rad. Miałam za zadanie odpocząć rano, tak, by mieć siły na ostatnią zmianę. Do pierwszej trójki straty były duże, udało mi się wyprowadzić na czwarte miejsce. Wydaje mi się, że jestem w formie. Biegło mi się super. Liczę, że pokażę to w sztafecie i w biegach indywidualnych – mówiła z kolei Natalia Kaczmarek.

I oby to ostatnie się sprawdziło. Bo przecież Aniołki Matusińskiego, jak zwiemy naszą sztafetę, medal do kraju przywożą niezmiennie z każdej dużej imprezy od 2017 roku. Z kolei Kaczmarek indywidualnie – zdaniem wielu, w tym zagranicznych ekspertów – stać na duże rzeczy. Nawet walkę o podium.

Fot. Newspix

Czytaj też: 

Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Primera Division
15.08.2022

Waleczna Almeria robiła, co mogła, ale to Real ma trzy punkty

FC Barcelona rozpoczęła sezon od wpadki z Rayo Vallecano (0:0) i do pewnego momentu wydawało się, że Real Madryt też wyłoży się na mniej renomowanym rywalu. Almeria nie przestraszyła się mistrza kraju i najlepszej drużyny w Europie, od razu ruszyła do ataku i szybko wyszła na prowadzenie. „Królewscy” męczyli się niesamowicie, ale koniec końców wygrała lepsza ekipa i madrytczycy wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty (2:1) Real Madryt oddał w tym […]
15.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Lyczmański o kontrowersji z udziałem Josue: Warto, żeby kibice poznali przepisy

Adam Lyczmański, ekspert programu „Liga+ Extra” wziął na tapet kontrowersje z meczu Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Były sędzia pozytywnie ocenił pracę Szymona Marciniaka, jego asystentów oraz sędziów z wozu VAR. – Trzeba sobie zadać pytanie, czy to było celowe zagranie Josue? Nie było, piłka go parzyła, uciekał od kontaktu. Decyzja była słuszna, warto, żeby kibice zapoznali się z przepisami gry – powiedział w programie „Canal+ Sport” były sędzia. Adam […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Niesłowny jak John van den Brom

John van den Brom, holenderski magik z Lecha Poznań, nie ma ostatnio dobrej passy. Nie dość, że w kilka tygodni zrujnował cały kapitał społecznego zaufania zbudowany przez swojego poprzednika, że pod jego wodzą mistrz Polski prezentuje się kiepsko i nierówno, że zalicza paskudny falstart w lidze, że balansuje nad przepaścią w europejskich pucharach, to jeszcze Holender okazuje się być człowiekiem deczko niesłownym.  Po meczu ze Śląskiem Wrocław miał udzielić wywiadu reporterowi Żelkowi Żyżyńskiemu […]
14.08.2022
Weszło
14.08.2022

Piąta kolejka, Lech z jednym punktem. I nie zmienia się nic

Jesteśmy w stanie założyć się o sporą sumę pieniędzy, że choćby piłkarze Śląska pojechali do domu, a zawodnicy Lecha próbowali strzelić gola do poniedziałkowego południa, to i tak by nie umieścili piłki w bramce rywala. Dlaczego? Bo to Lech Poznań. To wręcz niewiarygodne. Od gola Śląska na 1:0 mieliśmy wrażenie, że my takich meczów Kolejorza widzieliśmy już dziesiątki. A już zwłaszcza przy Bułgarskiej. Scenariusz wygląda zawsze tak samo – Lech musi gonić wynik (lub szuka trafienia […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Asysta Żurkowskiego na wagę wygranej Fiorentiny. Kolejny babol Radu [WIDEO]

Szymon Żurkowski udanie wrócił do Fiorentiny – w pierwszym występie w Serie A po wypożyczeniu do Empoli środkowy pomocnik pojawił się na boisku jako rezerwowy i zaliczył asystę przy zwycięskim golu strzelonym przez Rolando Mandragorę. Znów skompromitował się bramkarz Ionut Radu. Radu w poprzednim sezonie znacząco przyczynił się do utraty scudetto przez Inter Mediolan, bo zawalił bramkę w spotkaniu z Bologną, Nerazzurri polegli i ostatecznie zostali wyprzedzeni w tabeli przez AC Milan. Po sezonie Rumun […]
14.08.2022
Lekkoatletyka
14.08.2022

Młociarze, Aniołki i nie tylko. Ile medali mistrzostw Europy zdobędą Polacy?

Po mistrzostwach świata, które niecały miesiąc temu odbyły się w Eugene, w lekkoatletycznym świecie jeszcze nie opadł kurz, a już jutro wystartuje kolejna wielka impreza – mistrzostwa Europy w Monachium. Chociaż ze światowego czempionatu Polacy przywieźli tylko cztery medale, to nasza reprezentacja wciąż jest jedną z najmocniejszych na Starym Kontynencie. I w stolicy Bawarii Biało-Czerwoni będą mieli sporo okazji by to udowodnić, zdobywając kolejne krążki. Jak dużo uda się ich […]
14.08.2022
Lekkoatletyka
12.08.2022

Memoriał Skolimowskiej. Pierwszy mityng Diamentowej Ligi w Polsce [WIDEO]

12.08.2022
Weszło
12.08.2022

Człowiek, którzy widzi palcami. Mueller-Wohlfahrt kończy 80 lat

Lekarz, który wzniósł medycynę sportową i fizjoterapię na nowe wody. W nieosiągalnym dla innych specjalistów tempie był w stanie podnieść wielu atletów na nogi. Przez lata był głównym lekarzem Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec. W skrócie: Hans-Wilhelm Mueller-Wohlfahrt. 12 sierpnia skończył 80 lat. Nie pracuje już w Bayernie Monachium, wciąż prowadzi jednak swoją klinikę, do której różne znane osoby, nie tylko ze świata sporu lgną drzwiami i oknami. Pomógł wielu z nich z Franzem […]
12.08.2022
Lekkoatletyka
08.08.2022

Kadra Polski na lekkoatletyczne ME. Na ile medali możemy liczyć?

81. Tyle osób będzie reprezentować Polskę na rozpoczynających się za tydzień lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Monachium. Dla części z nich będzie to impreza, w trakcie której powalczą o powetowanie sobie nieudanych mistrzostw świata. Dla innych – szansa na pierwsze wielkie sukcesy na stadionie. Jeszcze inni będą chcieli po prostu potwierdzić swoją klasę lub sprawić niespodziankę. Jak wygląda skład Polski i na kogo możemy liczyć w walce o medale? Utrzymać status […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
08.08.2022

Kaczmarek, Skrzyszowska i Sułek. Jak wiele dzieli Polki od gwiazd?

Adrianna Sułek, Natalia Kaczmarek oraz Pia Skrzyszowska – to trzy polskie lekkoatletki, o których w ostatnich miesiącach mówi się najwięcej. Wszystkie regularnie biją życiówki i z mityngu na mityng są coraz lepsze. Wszystkie mają jednak w światowej stawce absolutnie wybitne rywalki. Jak wiele im do nich brakuje? Sułek już jest rekordzistką kraju, Skrzyszowska i Kaczmarek – jeśli dalej będą się tak fantastycznie rozwijać – mogą zostać nimi w niedalekiej przyszłości. […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
07.08.2022

Wystartuję tu nawet bez nogi! – reportaż z Memoriału Kamili Skolimowskiej

Pierwszy w historii polskiej lekkiej atletyki mityng Diamentowej Ligi. Wyjątkowy moment dla wszystkich, którzy z tym sportem są związani. – Gdy tylko dowiedziałam się, że mogę wziąć udział w Memoriale, powiedziałam sobie, że choćbym była bez nogi, to muszę tu wystartować – mówiła Małgorzata Hołub-Kowalik. Jej zdanie podziela wielu innych polskich lekkoatletów. Jednak nawet ci z zagranicy mówią: Chorzów powinien mieć Diamentową Ligę. Na stałe.  Wbrew pogodzie Były obawy. Jeśli […]
07.08.2022
Liczba komentarzy: 9
Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Rozczarowany
Rozczarowany
30 dni temu

Za długie, nie czytam.
Myślałem że chociaż znajdę wyniki w czytelnej formie.

Solozzo
Solozzo
30 dni temu
Reply to  Rozczarowany

A mi się właśnie podobało szczegółowe omówienie z komentarzem. Zwłaszcza, że sytuacja tego ewidentnie wymagała.

Skimal
Skimal
30 dni temu

Jak dla mnie to odpowiednio kompromitacja i porażka trenera. Po pierwsze przygotowywał drużynę pod imprezę nie znając regulaminu. To jest gruby błąd, moim zdaniem, niewiele mniejszy od wpadki Ostrowskiej z Bereszyńskim czy pływaków w Tokio. Na szczęście konsekwencje były mniejsze.
Po drugie, wydaje mi się, że zawodniczka wiedziała co się świeci – sama, w oświadczeniu, napisała, że o regulaminie wiedziała „od tygodnia”. Trudno wierzyć, że nie zauważyła niewiedzy trenera kadry w tym zakresie, jednak, z jakichś powodów, nie zakomunikowała tego wewnątrz teamu, a na koniec postanowiła podzielić się ze światem oświadczeniem. Nie świadczy to zbyt dobrze o atmosferze i zaufaniu na linii trener – zawodniczka.
Oby ta sytuacja nie miała wpływu na postawę sztafety 4×400 kobiet.

Solozzo
Solozzo
30 dni temu
Reply to  Skimal

Kiełbasińska jest w życiowej formie i liczy na życiowy wynik. Można ją zrozumieć, że w tej sytuacji zadbała o siebie, zwłaszcza że przy słabej formie połowy sztafety jej dobry wynik raczej był z góry wątpliwy.

Foo
Foo
29 dni temu
Reply to  Skimal

Będzie miała. Justyna już powiedziała, że Kiełbasińska nie pobiegnie. Anna może jest najlepsza w tym roku, ale to Święty jest nieformalną liderką.

olo
olo
29 dni temu
Reply to  Foo

jak rzeczywiście nie pobiegnie Kiełbasińska to bedzie to niewyobrazalny skandal. Mają biegać najszybsze a nie ulubienice trenera . jak Swiety nie chce biec z Anną to nie bedzie biec w sztafecie i tyle. ona jest od biegania czy rzadzenia, to nie jest jej prywatny folwark.

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie
30 dni temu

Nie ma formy 3/4 drużyny to nie ma medalu, oczywista sprawa.

Stat
Stat
30 dni temu

Kiełbasie brakuje kiełbasy i foch… dziwne, jest taki jeden ruchacz który żadnej szparki nie przepuści…

Foo
Foo
29 dni temu

Polskie piekiełko po prostu. Tym samym pozbawiliśmy się szansy nie tylko na ten medal, ale i na kolejny w sztafecie kobiet. No i indywidualnie na 400 też by można pokusić się o niespodziankę.