Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Pokojowe klitki, kwadratowa bieżnia i trenerskie gorące krzesła. MŚ w Eugene zaliczyły fallstart

Szymon Szczepanik

Autor:Szymon Szczepanik

11 lipca 2022, 18:02 • 5 min czytania 16 komentarzy

Pokoje, które przypominają cele więzienne, kajuty w promach wycieczkowych, tylko te najtańszej klasy, albo są mokrym snem patodeweloperów, budujących kolejne „mikroapartamenty”. Bieżnia w kształcie kwadratu, na której w zasadzie nie sposób trenować sztafety czy biegu przez płotki. Lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Eugene rozpoczną się dopiero w piątek, ale na kilka dni przed ich startem wiemy jedno. To nie będzie impreza, którą zawodnicy przez następne lata będą przytaczać jako wzór organizacji, a termin „amerykańska gościnność” raczej nie zagości w świadomości mas jako synonim podejmowania przybyszów w możliwie jak najlepszych warunkach.

Pokojowe klitki, kwadratowa bieżnia i trenerskie gorące krzesła. MŚ w Eugene zaliczyły fallstart

AMERYKAŃSKA BIEŻNIA

Jeżeli byliście kiedyś w Stanach lub – parafrazując klasyka – znacie kogoś, kto był, to wiecie, że Amerykanie niespecjalnie przepadają za zakrętami na drogach. Być może dlatego, że ich ciężkie i mocarne samochody najlepiej nadają się do wyścigów od świateł do świateł. Niezależnie od powodu, efekt jest taki, że mapy ich miast wyglądają jak zeszyt w kratkę, tudzież wielka plansza do gry w kółko i krzyżyk. Szereg ulic ciągnących się z północy na południe, poprzecinanych drogami, które prowadzą ze wschodu na zachód. W wielkich miastach zakrętów jest jak na lekarstwo.

Orlen baner

Jednak nie sądziliśmy, że gospodarze przeniosą swoją wizję planowania przestrzennego na… bieżnię do biegania. Gdzie jak gdzie, ale na mistrzostwach świata wypadałoby, żeby bieżna rozgrzewkowa swoim kształtem przypominała tę, na której rozgrywała się będzie walka o medale.

Tymczasem ta obok stadionu Hayward Field wygląda… tak:

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

No ludzie kochani, przecież tu się nic nie zgadza. Ani jej kształt, ani długość (proste od linii do linii mają 75 metrów), ani też liczba torów. Wytyczne w podręczniku World Athletics określają jasno:

Na Mistrzostwach Świata powierzchnia i promień bieżni do rozgrzewki powinny być takie same jak na głównym stadionie. […] Zaleca się, ale nie jest to konieczne, aby tor rozgrzewkowy był położony w tej samej lokalizacji, w której znajduje się główny tor zawodów.

Jak się domyślacie, sprytni Amerykanie wzięli sobie do serca tę część przepisu która głosi, że nie jest to konieczne. Nie zwrócono zaś uwagi na zapis, że dobrze by było, żeby odległość pomiędzy strefą do rozgrzewki, a miejscem zawodów można było pokonać krótkim spacerem.

Choć generalnie, to w Eugene zawodnicy mają do dyspozycji śliczną bieżnię, która spełnia wymagania techniczne. Ma nie sześć, ale nawet osiem torów, łuki oraz 400 metrów długości. I rzeczywiście, od stadionu Hayward Field dzieli ją krótki spacerek… O ile nazywacie się Dawid Tomala albo Robert Korzeniowski. W przeciwnym wypadku, szczerze wątpimy aby ktokolwiek mógł uznać pokonanie ponad sześciu i pół kilometra za króciutką przechadzkę. Bo bieżnia ta nie znajduje się obok stadionu Hayward, lecz mieści się na terenie kampusu tamtejszego uniwersytetu. Właściwie na obrzeżach miasta.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

O ile zawodnicy walczący na takich dystansach, jak biegi średnie i długie, od biedy będą sobie mogli potruchtać na „kwadracie”, o tyle sprinterzy i płotkarze muszą trenować na normalnej bieżni. Wobec tego organizatorzy zaproponowali nietypowe rozwiązanie tego problemu. Z kampusu pod stadion będą kursowały autobusy, wożące zawodników na rozgrywki. Idealnie. Po dobrej rozgrzewce, lekkoatleci będą się mogli wykonać jeszcze dodatkowy stretching pomiędzy siedzeniami.

Ale nie tylko biegacze mogą czuć się pokrzywdzeni. Organizatorzy, zgodnie z wytycznymi, wyznaczyli oddzielne miejsce rozgrzewek dla sportów miotanych: pchnięcia kulą, rzutu dyskiem i rzutu młotem. Ale nie zmieścił się na niej najdalej latający oszczep. Zawodnicy z tej konkurencji ostatnimi czasy mają prawdziwego pecha. Na igrzyskach w Tokio na rozbiegu położono im nowy rodzaj nawierzchni, wobec czego wyniki w tej konkurencji wśród mężczyzn były dość sensacyjne. Tym razem oszczepnicy podzielą los biegaczy krótkodystansowych i pojadą trenować poza teren stadionu.

„KOGOŚ PONIOSŁO W TYM JUESEJU…”

Ale to jeszcze nie koniec „atrakcji”, które organizatorzy przygotowali dla zawodników oraz ich sztabów. Szymon Ziółkowski, złoty medalista w rzucie młotem z Sydney, który obecnie zajmuje się szkoleniem zawodnika Grupy Sportowej ORLEN Pawła Fajdka, udostępnił na swoim profilu na Instagramie pokój, w którym przyszło mu nocować.

Trudno nam nazwać to, co bardziej przypomina to, co widzimy na załączonym materiale. Hostel dla studentów? Więzienie z dwoma eleganckimi pryczami i dwoma biurkami? Kajuta na statku pasażerskim, tylko taka drugiej klasy? Mokry sen polskiej patodeweloperki, dumnie nazywającej kilkumetrową klitkę mikroapartamentem? Nie to, żebyśmy wymagali, aby organizatorzy zapewniali dla przyjezdnych pokoje w pięciogwiazdkowych hotelach. Ale Amerykanie przesadzili tutaj w drugą stronę.

Nie wiemy czy Ziółkowski będzie z kimś mieszkał w pokoju, ale jeżeli będzie to Paweł Fajdek, to wyobraźcie sobie dwóch ogromnych chłopów, ściśniętych w klitce, do której poza łóżkami ledwo zmieściły się biurka. Przebywanie w takich warunkach trudno nazwać komfortowym pobytem. A przecież organizatorom również powinno zależeć na tym, by zawodnicy przystępowali do rozgrywek jak najbardziej wypoczęci. W końcu im lepsza będzie ich dyspozycja dnia, tym większe będą szanse na świetne rezultaty, przez które te mistrzostwa mogą zostać dobrze zapamiętane.

Ale skoro już wywołaliśmy Szymona Ziółkowskiego do tablicy, to musicie wiedzieć, że on jako trener na stadionie również może nie mieć łatwo. PJ Vazel, trener lekkoatletyki który na swoim twitterowym koncie podzielił się zastrzeżeniami dotyczącymi strefy rozgrzewek zawodników, przytoczył też inny absurdalny pomysł organizatorów. Otóż w strefie najbliżej płyty głównej stadionu, obecnie będą znajdowały się wyłącznie dwa miejsca siedzące. I będą one wykorzystane akurat dla szkoleniowców, których podopieczni akurat oddają próby. Po wszystkim taki trener najwyraźniej będzie miał chwilę, by przekazać zawodnikowi swoje uwagi, a następnie będzie musiał ustąpić miejsca następnemu koledze po fachu.

– Trenerskie gorące krzesła lol – napisał wymownie Vazel.

Mistrzostwa świata w lekkoatletyce wystartują w ten piątek i potrwają do niedzieli 24 lipca. Zainteresowanie imprezą wśród miejscowych jest naprawdę spore. Organizatorzy szczycą się, że każda z wieczornych sesji odbędzie się z udziałem kompletu publiczności na trybunach.

To nie jest mała impreza, która nikogo nie obchodzi. Bilety sprzedają się świetnie, sponsorów nie brakuje, mediów chętnych do zakupu praw telewizyjnych również. Serio, Amerykanie, nie stać was było na to, by koło stadionu wybudować normalną bieżnię, a poszczególne kadry umieścić w pokojach, do których mieści się coś więcej niż torba na buty? I to w dodatku pusta?

Fot. Newspix

Czytaj też:

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Kucharczyk: My piłkarze nie mamy możliwości sobie wziąć L4

redakcja
9
Kucharczyk: My piłkarze nie mamy możliwości sobie wziąć L4
Piłka nożna

Wisła w półfinale Pucharu Polski, chyba że sędzia Kos w przyszłym tygodniu zmieni zdanie

Paweł Paczul
37
Wisła w półfinale Pucharu Polski, chyba że sędzia Kos w przyszłym tygodniu zmieni zdanie

Inne sporty

Komentarze

16 komentarzy

Loading...