Kto jeszcze rok temu pomyślałby, że znów będziemy mieć Polaka w NBA? Kto wpadłby na pomysł, że taki zawodnik będzie wybrany w pierwszej dziesiątce draftu?! Teraz taki scenariusz się sprawdził. Nie dość, że Jeremy Sochan wkracza do NBA z wielkimi nadziejami, to jeszcze trafia do ekipy Gregga Popovicha, czyli najbardziej uporządkowanej organizacji w całej lidze. 

Polak trafił pod skrzydła legendy. Gregg Popovich zaopiekuje się Jeremym Sochanem

Legenda u steru

Mówisz San Antonio Spurs, myślisz Gregg Popovich. Trzeba naprawdę długo śledzić NBA, by pamiętać ten klub bez niego. Najbardziej popularny i wyrazisty szkoleniowiec w lidze prowadzi zespół z San Antonio od 1996 roku, a pracę w klubie zaczynał jeszcze kilka lat wcześniej. Jest ikoną NBA i kimś, z kim chciałby pracować absolutnie każdy koszykarz w lidze, a zwłaszcza taki, który stawia w niej pierwsze kroki. Popovich niejednokrotnie udowadniał, że z każdego zawodnika jest w stanie wydobyć maksimum jego możliwości.

Jednym z najlepszych sposobów na zrozumienie jego potęgi i pozycji w dzisiejszej koszykówce jest spojrzenie na wszystkich innych trenerów. Ponad połowa z nich na wcześniejszym etapie swojej kariery pracowała razem z Popovichem lub grała w prowadzonych przez niego Spurs. Tym samym wśród trenerów w NBA powstało istne drzewo genealogiczne, które łączy ich ze szkoleniowcem z San Antonio. Gdyby powstała uczelnia dla trenerów NBA, Popovichowi nie wystarczyłoby nadać tytułu profesora. On byłby dziekanem albo rektorem takiej placówki.

Kilka miesięcy temu pobił on zresztą jeden a najtrudniejszych do pobicia rekordów w NBA – jako trener wygrał w niej najwięcej meczów. Po zakończonym niedawno sezonie jego licznik stanął na 1344 wygranych spotkaniach. Oczywiście siłą rzeczy ma też najwięcej zwycięstw z jedną organizacją. To najdobitniej obrazuje skalę jego geniuszu. 73-latek nie tylko pracuje bardzo długo w jednym miejscu, ale też regularnie wygrywa. Te czynniki plasują go w absolutnej czołówce największych trenerów w historii koszykówki.

Oprócz napisania swojej legendy w NBA, Popovich dołożył też swój wkład w historię amerykańskiej reprezentacji. Prowadzi ją od 2016 roku. Co prawda mistrzostwa świata w 2019 roku w wykonaniu Amerykanów były bardzo nieudane, bo pojechali na nie trzecim garniturem i ostatecznie zajęli siódme miejsce po wygraniu ostatniego meczu z Polską, ale jednak dwa lata później zdobyli olimpijskie złoto. Poprowadził ich do tego oczywiście Popovich. Jego status w koszykówce najlepiej widać właśnie przy współpracy z wielkimi gwiazdami. Nawet jeśli obecnie brakuje ich w San Antonio, to da się bez problemu dostrzec z jak ogromnym szacunkiem podchodzą do niego najlepsi zawodnicy drużyn przeciwnych oraz jego podopieczni w reprezentacji narodowej.

Trenera Spurs kochają absolutnie wszyscy. Jest perfekcjonistą, któremu w trakcie meczów wielokrotnie puszczały nerwy, ponieważ wymagał lepszego zachowania się od swoich podopiecznych. Tym zyskuje jednak w oczach samych zawodników, bo sprawia, że nieustannie się oni rozwijają. Jednocześnie jest dobrym duchem szatni, który ma świetne relacje ze swoimi podopiecznymi i żyje z nimi w jak najlepszych stosunkach. Kibice uwielbiają go oczywiście za wygrywanie kolejnych meczów i zapewnianie trofeów. Z kolei media nie mają z nim łatwo, ale jednocześnie wiedzą, że Popovich zawsze powie przed kamerami coś interesującego.

Wzbudza bezgraniczne zaufanie

Jego relacje z zawodnikami najlepiej uświadamiają wspomnienia największych gwiazd jakie prowadził oraz jego własne komentarze. Szczególną więź zbudował sobie z liderami zespołu, z którym czterokrotnie zdobywał mistrzostwo NBA. Całkiem niedawno Popovich został spytany, co stoi za regularnymi sukcesami jego organizacji na przestrzeni lat. – Klucz do sukcesu? Wybranie Tima Duncana w drafcie – odparł krótko i zwięźle trener. To właśnie legendarny center, który zaczynał karierę w NBA na pozycji silnego skrzydłowego, był liderem tamtych Spurs.

Będzie wściekły, że o nim tutaj mówię. Sorry Pop… Trenerze, pojawiłeś się zaraz po tym, jak zostałem wybrany w drafcie. Przyleciałeś na moją wyspę [Duncan pochodzi z Wysp Dziewiczych – przyp. red.], usiadłeś z moimi przyjaciółmi, moją rodziną, rozmawiałeś z moim tatą. Myślałem wtedy, że to normalne. Ale tak nie było. Jesteś wyjątkową osobą. Dziękuję, że nauczyłeś mnie tyle o koszykówce, ale także za nauczenie mnie, że to nie koszykówka jest najważniejsza. Trzeba wiedzieć co dzieje się na świecie i dbać o swoją rodzinę. Po prostu dziękuję ci za wszystko – powiedział Duncan w momencie dołączania do Galerii Sław. Te słowa mówią w zasadzie wszystko.

Popovich stworzył nie tylko wybitną drużynę sportową, ale wpływał też na życie swoich zawodników. Dbał, by byli dobrymi ludźmi. Wymagał od nich na parkiecie, ale też poza nim. Potrafił zamęczać ich treningami, a jego aura sprawiała, że jego podopieczni poszliby za nim w ogień.

Tony Parker opowiadał z kolei o swoich początkach w drużynie i o tym jak bardzo wymagającym trenerem był Popovich. Nie znał limitów, zmuszał go do największego wysiłku. Wielokrotnie prowokował go przy całej drużynie, atakował słownie. Francuz po doświadczeniach z domu rodzinnego wiedział, że nie może odpowiedzieć i pójść w konfrontację. A trener właśnie tego od niego wymagał, chciał go pobudzić. Parker nie raz po treningu płakał pod prysznicem, a i tak nie ma trenerowi nic do zarzucenia. Powtarza, że zawsze można było z nim o wszystkim porozmawiać, że zawsze był otwarty do dialogu. Potrafił utrzymywać idealne relacje ze swoimi zawodnikami.

Pasmo sukcesów

To pozwoliło mu wygrywać ze swoimi podopiecznymi kolejne trofea. Zaczęło się od triumfu w 1999 roku, gdy swoją dynastię zakończyli już Chicago Bulls, a w barwach teksańskiej drużyny grali Tim Duncan i David Robinson, czyli dwie jedynki draftu. Popovich potrafił wówczas dostosować swój styl gry pod dwie największe gwiazdy, czym doprowadził Spurs do pierścieni mistrzowskich. Umiejętność dotarcia do tak skrytego i zamkniętego w sobie zawodnika jak Duncan to kolejny sukces Popa.

Prawdziwą sagę w San Antonio stworzyli jednak w pierwszej dekadzie XXI wieku. To wtedy w drużynie grali już też Manu Ginobili i wspomniany Parker. Ekipa zdobywała wtedy mistrzostwa w 2003, 2005 i 2007 roku. Ani razu nie potrafiła powtórzyć swojego sukcesu rok po roku, ale nie przeszkadza to uważać jej za jedną z najlepszych drużyn tamtych czasów. Jedną z kluczowych decyzji Popovicha w tamtym okresie było posadzenie na ławce Ginobilego, który był zawodnikiem ocierającym się o poziom All-Star. Argentyńczyk zgodził się jednak na pomysł trenera, by mecze zaczynać z poziomu ławki rezerwowych.

To jednak nie koniec jego sukcesów, bo w 2014 po raz kolejny poprowadził swój zespół do tytułu, po raz kolejny z tymi samymi liderami. Tym razem Duncan, Ginobili i Parker triumfowali w towarzystwie młodej gwiazdy – Kawhi’a Leonarda. Wspólna nić porozumienia z tym zawodnikiem to także nie lada sukces. Co prawda jest to jeden z nielicznych byłych podopiecznych Popovicha, z którym niekoniecznie ma on udaną relację, ale w czasach jego prowadzenia doprowadził go do gwiazdorskiego poziomu. Poza tym wybitny defensor, jakim był Leonard, stał się też wtedy bezwzględnym strzelcem. To w dużej mierze zasługa jednego z asystentów Popovicha – Chipa Engellanda. Uchodzi on za jednego z najlepszych specjalistów w tej branży w całej lidze.

W ostatnich latach Spurs przechodzą przebudowę. Świadczy o tym chociażby wysoki numer w tegorocznym drafcie. Jeremy Sochan został przecież wybrany z 9., co czyni go najwyżej wybranym graczem organizacji od 1997 roku i Tima Duncana. To najlepiej pokazuje, że drużyna z San Antonio po prostu nie miała wysokich numerów w drafcie, ponieważ bardzo dobrze radziła sobie w kolejnych sezonach.

Małym sukcesem Popovicha jest jednak wprowadzanie kolejnych młodych zawodników na wyższy poziom. Dejounte Murray w poprzednim sezonie zagrał w All-Star Game. Mimo że zrobił to poprzez kontuzje innych zawodników, to jednak grając w San Antonio i tak bardzo trudno jest się dostać do Meczu Gwiazd. Z pomocą Popovicha na igrzyska olimpijskie w Tokio załapał się z kolei Keldon Johnson. Drużyna nie gra najnowocześniejszej koszykówki, ale jest wierna wizji swojego szkoleniowca. Sochan może na tym tylko zyskać, bo w pierwszych latach w NBA przyjdzie mu pracować z jednym z najwybitniejszych fachowców w lidze.

Idealne warunki do pracy

Wydaje się więc, że Polak pod kątem kultury organizacji nie mógł trafić lepiej. Jeżeli którykolwiek z klubów NBA ma wyróżniać się porządkiem, stabilizacją i harmonią, to w pierwszej kolejności każdy kibic pomyśli właśnie o San Antonio. Nie dochodzi tam do żadnych zmian na miejscu szkoleniowca, każdy podporządkowuje się Popovichowi, a zawodnicy pod jego wodzą rozkwitają i dążą do wielkich karier. Wiadomo już, że 73-latek jest u schyłku swojej trenerskiej kariery, ale choćby Sochan miał grać pod jego wodzą tylko przez rok, to i tak bardzo wiele się nauczy, w dodatku na tak ważnym etapie swojej przygody z NBA.

Nie tylko pozycja szkoleniowca jest jednak ustabilizowana. Aura Popovicha przenosi się na całą organizację. Nie dochodzi w niej do żadnych zgrzytów, brakuje kłótni między zawodnikami lub konfliktów w gabinetach. Każdy sobie ufa i wie, czym ma się zająć. W Teksasie na pewno nikt nie zmarnuje potencjału Sochana, skoro już zdecydowano się na niego z tak wysokim numerem.

Reprezentantowi Polski pasuje nawet sama lokalizacja. Jego uczelnia Baylor znajduje się w tym samym stanie, a Sochan przyznawał w rozmowie z Canal+ Sport, że bardzo go to cieszy i czuje się związany z tym rejonem. San Antonio nie jest także miastem pokus, które mogłyby go rozproszyć na początku jego kariery. Nowy Jork czy Los Angeles bywają dla młodych zawodników niebezpieczne, a miasta z Teksasu zdecydowanie pozostają w ich tle pod kątem proponowanych atrakcji.

Sochan dopiero co odszedł więc z ligi akademickiej, ale teraz trafia na prawdziwy uniwersytet koszykówki. Wiedza, którą nabędzie, może okazać się bezcenna na dalszym etapie jego kariery. Śmiało można stwierdzić, że pod tym względem nie mógł trafić lepiej.

Czytaj więcej o Jeremym Sochanie:

Fot. Newspix

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Lekkoatletyka
07.08.2022

Wystartuję tu nawet bez nogi! – reportaż z Memoriału Kamili Skolimowskiej

Pierwszy w historii polskiej lekkiej atletyki mityng Diamentowej Ligi. Wyjątkowy moment dla wszystkich, którzy z tym sportem są związani. – Gdy tylko dowiedziałam się, że mogę wziąć udział w Memoriale, powiedziałam sobie, że choćbym była bez nogi, to muszę tu wystartować – mówiła Małgorzata Hołub-Kowalik. Jej zdanie podziela wielu innych polskich lekkoatletów. Jednak nawet ci z zagranicy mówią: Chorzów powinien mieć Diamentową Ligę. Na stałe.  Wbrew pogodzie Były obawy. Jeśli […]
07.08.2022
Inne sporty
06.08.2022

Memoriał Skolimowskiej nie zawiódł. Co za wynik Kaczmarek!

Takiego mityngu w Polsce jeszcze nie było – mówiliśmy już przed startem Memoriału Kamili Skolimowskiej. A teraz możemy to zdanie tylko powtórzyć. Bo w Chorzowie posypały się kapitalne wyniki. Ze strony Shelly-Ann Fraser-Pryce, Shericki Jackson czy Armanda Duplantisa. W tym lekkoatletycznym gwiazdozbiorze rywalizującym w zawodach Diamentowej Ligi wyróżniła się też Natalia Kaczmarek, która jako pierwsza Polka od czasów Ireny Szewińskiej zeszła poniżej 50 sekund na dystansie 400 metrów! Najważniejsze pytanie, […]
06.08.2022
Lekkoatletyka
06.08.2022

Gwiazdozbiór na Stadionie Śląskim. Czas na Diamentową Ligę

– Takiej obsady nie miał jeszcze żaden mityng w Polsce – mówił Piotr Małachowski, obecny dyrektor sportowy Memoriału Kamili Skolimowskiej. To pierwszy w historii naszej lekkiej atletyki mityng w cyklu Diamentowej Ligi, a osoby zaangażowane w jego organizację liczą, że nie ostatni. Widać to zresztą po tym, kto przyjechał na Stadion Śląski. Wszyscy mają nadzieję, że wyniki również to udowodnią.  13 tygodni pracy, ale było warto Kiedy początkiem maja gruchnęła […]
06.08.2022
Kolarstwo
05.08.2022

Tour de Pologne. Hayter wygrywa wyścig, Demare ostatni etap

Czesław Lang lubi powtarzać, że Tour de Pologne kreuje przyszłe gwiazdy peletonu. Kto wie, czy te słowa nie sprawdzą się po raz kolejny – zwycięzcą 79. edycji polskiego wyścigu został Ethan Hayter. I owszem, o sporym talencie i możliwościach Brytyjczyka wiadomo od dobrych kilku lat, ale nie zmienia to faktu, że na szosie – bo jest też świetnym torowcem – to dla niego najważniejsze zwycięstwo w karierze.  Zdecydowała czasówka Już przed wyścigiem, patrząc na mapy […]
05.08.2022
Inne sporty
05.08.2022

Tomala – najbardziej niespodziewany złoty medalista na letnich igrzyskach w historii Polski

Gdy Polska szykowała się do snu, on szedł. Chociaż to złe słowo, lepiej byłoby napisać, że sunął do przodu w tempie nieosiągalnym nawet dla wielu biegaczy, nucąc sobie pod nosem hit Eminema „Lose yourself”. Po naszemu oznacza to „Zatrać się” i Dawid właśnie to zrobił – kompletnie zatracił się w swoim starcie, który dał mu złoty medal w chodzie na 50 km. Właśnie mija rok od tego wydarzenia, zdaniem wielu będącego najbardziej niespodziewanym […]
05.08.2022
Inne sporty
04.08.2022

Brittney Griner skazana na 9 lat więzienia w Rosji

Koszmar Brittney Griner zaczął się w połowie lutego. Koszykarka została wówczas zatrzymana na lotnisku w Moskwie, po tym, jak w jej bagażu znaleziono olej haszyszowy. Przez miesiące przebywała w areszcie – nie pomagały jej głosy wsparcia ze Stanów ani działania amerykańskiego rządu. A dzisiaj usłyszała wyrok. Czeka ją dziewięć lat więzienia. Griner przed rosyjskim sądem przyznała się do „winy”, to znaczy przewiezienia na terytorium Rosji nielegalnej substancji. Tłumaczyła jednak, że znalazła […]
04.08.2022
Liczba komentarzy: 16
Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
I Sekretarz KC PZPN
I Sekretarz KC PZPN(@i-sekretarz-kc-pzpn)
1 miesiąc temu

Szkoda, że Cionka tak nachalnie nie określaliście Polakiem, a jakiegoś smolucha z USA i owszem.

Fundacja Tęczowa Warszawa
Fundacja Tęczowa Warszawa
1 miesiąc temu

Legia Mistrz!

Polonia GOATszawa
Polonia GOATszawa
1 miesiąc temu

W braniu do papy chyba

FałszywyProfil
FałszywyProfil
1 miesiąc temu

…powiedziała onuca

Rózowy Moet
Rózowy Moet
1 miesiąc temu

Pierdol się cebulaku.

Jeremy Sochan
Jeremy Sochan
1 miesiąc temu

Czy mógłbys w końcu sie ode mnie za przeproszeniem odpierdolić ?

Przypierdalasz się, bo jestem czarny ? Srsly?

Thiago Cionek
Thiago Cionek
1 miesiąc temu

Bikos im Brazilian dude, not polish ??

Cham
Cham
1 miesiąc temu

To półsmoluch.

Twój stary
Twój stary
1 miesiąc temu

Cionek – > Białystok, czyli kibic Jagiellonii z zagłębia polskiego rasizmu, zakorzenionego, gdyż każda białostoczanka powyżej 80 roku życia dawała nazistom dupy za czekoladę, gdy wehrmacht realizował plan barbarossa.

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu
Reply to  Twój stary

Taka prawda. Wschód to totalny zaścianek i nie dziwi że to stamtąd jest największe poparcie i dla PiSu i dla inwazji Rosji na Ukrainę. Może Lublin lekko bardziej cywilizowany, bo kiedyś to był tygiel kulturowy i poza niewielką bandą idiotów (można ich rozpoznać bo żółto-niebieskich szalikach) to całkiem w porządku, zresztą całkiem ładne miasto, reszta do zaorania.

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu

Smolucha to ty opierdalasz przed snem. Jak nie czarnego od kolegów, to mojego.

Fjardabyggd
Fjardabyggd
1 miesiąc temu

Pierwszy raz słyszę to nazwisko, a dziś nie ma nic, tylko Jeremy Sochan i Jeremy Sochan. Jak zakompleksionym trzeba być, żeby nagle wyciągać typa z szafy i chwalić się: „Patrzcie! On jest Polakiem!”

Szafa
Szafa
1 miesiąc temu
Reply to  Fjardabyggd

Potwierdzam.

Siedział tam razem z Twoja Starą.

Tomek Jankowski
Tomek Jankowski
1 miesiąc temu
Reply to  Fjardabyggd

Już wcześniej było o nim głośno w mediach

Twój stary
Twój stary
1 miesiąc temu
Reply to  Fjardabyggd

Próbowałeś węgla aktywnego? Podobno pomaga każdemu internetowemu frustratowi.

bratRUDEGO
bratRUDEGO
1 miesiąc temu

Zohan? Disco, disco?