Na pierwszoligowych boiskach Maxime Dominguez z Miedzi Legnica robi furorę. Szwajcarski pomocnik jest przykładem tego, że w jego ojczyźnie talenty można znaleźć nawet na zapleczu tamtejszej ekstraklasy. Jak wyglądała jego droga na Dolny Śląsk? Jak pamięta kolegów, którzy są dziś gwiazdami Bundesligi – Denisa Zakarię czy Nico Elvediego? Czy szwajcarskie szkolenie rzeczywiście jest takie dobre? Dlaczego długo czekał na to, żeby jego kariera się rozpędziła? Piłkarz Miedzi opowiedział nam o tym w obszernym wywiadzie.

„Zakaria? Nie był najlepszy. W Genewie mieliśmy talenty, ale i łatkę leniów”

Jesteś Szwajcarem, ale masz także hiszpańskie obywatelstwo. Masz rodzinę w tym kraju?

Mój tata jest z Hiszpanii, ale wyjechał do Szwajcarii. Odwiedzamy jednak naszą rodzinę, choć po śmierci mojej babci trochę rzadziej. Teraz mieszkamy w Genewie, wcześniej mieszkaliśmy w La Corunii.

Czyli jesteś kibicem Deportivo?

Jasne! Wiele razy chodziłem na ich mecze, ale w czasach, gdy było to „prawdziwe Deportivo”. Teraz to już nie to samo.

JAK UPADŁO DEPORTIVO LA CORUNA?

Czy twój styl gry też nazwałbyś hiszpańskim?

Tak, kocham hiszpańską piłkę. Oglądam wiele meczów La Liga, chcę ich naśladować. Moimi idolami są David Silva i Andres Iniesta. Chyba bliżej mi do Silvy, bo to także lewonożny zawodnik, więc oglądałem sporo filmików z jego meczów, próbowałem powtarzać to, co robi. Ważne było to, że w Servette Genewa, gdzie zaczynałem treningi, cały czas graliśmy „po hiszpańsku”. Małe gierki, podanie i zmiana pozycji, wymiany podań.

Pewnie o tym nie wiesz, ale w Polsce sporo mówiło się o szwajcarskim modelu szkolenia. Chcieliśmy wychowywać piłkarzy tak jak Szwajcaria. Jak wyglądała twoja piłkarska ścieżka w tym kraju?

W Servette mieliśmy bardzo dobrych trenerów, tak jak mówiłem — chcieli grać w piłkę. Mieliśmy specjalne zajęcia doskonalące techniczne. Wyglądało to tak, że cały tydzień trenowaliśmy popołudniami, a dodatkowo dwa razy w tygodniu rano mieliśmy zajęcia z techniki, kontrolowanie piłki, szlifowanie techniki podań i przyjęcia.

Na warunki treningowe też pewnie nie narzekaliście?

Genewa ma dobre obiekty treningowe, ale nie najlepsze. Potem grałem jeszcze w FC Zurich i tam było jeszcze lepiej, to chyba najlepsza baza w całym kraju. Szwajcaria ma dużo pieniędzy, które inwestujemy w piłkę nożną. Tam mocno skupiają się na pracy z młodzieżą. Kiedy trenowałem w akademiach Servette i Zurichu, zawsze pracowałem ze szwajcarskimi szkoleniowcami, wychowujemy nie tylko piłkarzy, ale też trenerów.

Za to kolegów w akademii miałeś już międzynarodowych. W Servette grałeś z Denisem Zakarią czy Dereckiem Kutesą. To znaczy: to są Szwajcarzy, ale tak jak ty mają zagraniczne korzenie.

Tak, obaj pochodzą z Genewy, wychowywaliśmy się razem. Nie przyjechali tutaj z zewnątrz. W tym mieście mamy wielu „mieszanych” piłkarzy, mieszkańców zresztą też. Ciężko tam znaleźć stuprocentowego Szwajcara, większość jest 50/50. Na dobrą sprawę moi piłkarscy koledzy z ojczyzny to w dużej mierze czarnoskórzy zawodnicy.

To musi być ciekawe doświadczenie także poza boiskiem. Poznajesz ludzi z różnych kręgów kulturowych, żyjesz na co dzień w takim środowisku i uczysz się nowych rzeczy, coś podłapujesz.

To dobre doświadczenie, gdy znasz nie tylko „lokalsów”. Z Denisem i Dereckiem chodziliśmy razem do szkoły, potem na treningi, wiele rozmawialiśmy — nie tylko o piłce, o wszystkim. Myślę, że byliśmy bardziej zżyci niż gdybyśmy wszyscy byli Szwajcarami.

Zakaria to dziś czołowy zawodnik Bundesligi. Zawsze się wyróżniał?

Nie, właśnie nie! Ma niesamowitą karierę, ale gdy byliśmy młodsi nie zawsze się wyróżniał. Długo szukano dla niego miejsca na boisku. Grał jako „dziewiątka”, potem był środkowym obrońcą, później przesunięto go na „szóstkę”, grał także jako „ósemka”. Obskoczył w zasadzie wszystkie pozycje. W Servette była taka zasada, że gdy kończyliśmy wiek U-16, pięciu najlepszych zawodników przechodziło prosto do zespołu U-18. Denisa w tym gronie nie było, trafił do drużyny U-17. Nie był najlepszy, ale zawsze chętnie pracował i był bardzo spokojny. Akceptował wszystko, co mówił trener, słuchał się go. W Servette zagrał jakieś trzy mecze, ale tak dobre, że przechwyciło go Young Boys. Tam miał dwa fantastyczne sezony i tak wylądował w Borussii Moenchengladbach. Bardzo się z tego cieszę, bo na to zasłużył. Udowodnił, że nawet nie będąc najlepszym, można zajść wysoko. Oczywiście nie powiem też, że to nie był dobry zawodnik. Po prostu w Genewie mieliśmy wielu utalentowanych chłopaków.

To co stało się z resztą?! Chyba tylko on zaszedł tak wysoko.

Problem z piłkarzami z Genewy jest taki, że jest tam wiele talentów piłkarskich, ale mentalnie… Nie do końca. W Szwajcarii mamy trzy „części” kraju. Francuską, niemiecka oraz włoską. Ci z niemieckiej zawsze mówią, że ci z francuskiej są leniwy, że nie chce im się pracować. Taką mamy łatkę.

Łatkę czy może coś w tym jest?

No dobra, gdy byłem młodszy, to faktycznie byłem leniwy! Myślałem, że skoro mam talent, to nie muszę pracować, bo przecież jestem dobry. Teraz wiem, że to był błąd, bo praca nad talentem jest bardzo ważna.

Maxime Dominguez zawsze był pomocnikiem w stylu box to box?

Nie, zaczynałem na „dziesiątce”. Mój styl i największe atuty to była gra między liniami, posłanie kluczowego, ostatniego podania. Teraz mogę grać wszędzie, ale wcześniej bez piłki nie potrafiłem się odnaleźć i sobie poradzić. Niewiele robiłem, dlatego grałem tak wysoko.

A gdzie czujesz się najlepiej?

Na „ósemce”, bo zdecydowanie poprawiłem grę bez piłki, dobrze podążam za akcją w ofensywie. Ale nie miałbym problemu, gdybym musiał zagrać na „szóstce” czy „dziesiątce”.

Fakt, jesteś bardzo wybieganym, ale też kreatywnym zawodnikiem. Pomaga w tym poziom ligi, gra ci się tu stosunkowo łatwo?

Absolutnie nie. Mamy dobry zespół, gramy w piłkę, wszyscy pomagają mi na boisku, dlatego to wychodzi. Bardzo lubię to, jak wygląda gra w tej lidze. Mam więcej miejsca, ale to wynika z tego, że w drugiej lidze szwajcarskiej jest sporo prostoty. Długie piłki, defensywa, murowanie. Tutaj jest sporo zespołów, które może nie są zbyt mocne, ale mimo to próbują grać od bramki, budować ataki. Dlatego mam więcej miejsca, jednak nie tylko przez to ich doceniam. Tak po prostu powinno się grać w piłkę.

Jak wspominasz grę w szwajcarskich młodzieżówkach?

Świetnie! Mieliśmy bardzo dobrych zawodników, Szwajcaria zawsze miała jakąś dobrą generację. Spora część tych chłopaków była z niemieckiej części kraju. Graliśmy z najlepszymi w Europie — Hiszpanią, Włochami. Kiedy jako młody chłopak rywalizujesz z takimi zawodnikami, możesz się wiele nauczyć. Przykładowo mecz z Niemcami. Pamiętam go dobrze, bo strzeliłem zwycięskiego gola, ale przysięgam: nie dotknęliśmy piłki przez 90 minut, ciągle za nią biegaliśmy. Powinni z nami wygrać 10:0, ale ciągle pudłowali. My mieliśmy jedną okazję i wygraliśmy 1:0.

Zapamiętałeś kogoś, kto się wyróżniał?

Jako młody chłopak byłem bardzo mały. W meczu z Hiszpanią trafiłem na Adamę Traorę. Spójrz na jego obecne zdjęcie, widzisz, jaki jest wielki? Tak samo było wtedy, był jak ogromna bestia! Przy nim wszyscy byliśmy mali. W naszej drużynie najlepszy był Joel Pereira, czyli bramkarz. Potem zmienił kadrę na portugalską, trafił do Manchesteru United. To najlepszy golkiper, jakiego widziałem w życiu, byliśmy młodzi, a on już mocno się wyróżniał.

ADAMA TRAORE: STRASZNIE SILNIE, NIESAMOWICIE SZYBKO

Dlaczego zdecydowałeś się przenieść z Servette Genewa do FC Zurich?

Bo kiedy byłem młodszy, byłem trochę głupi. Byliśmy z Servette na obozie w Turcji i wybrałem się z kolegami na quady. To było zakazane, więc klub odesłał nas do domu. Kiedy wróciłem do Szwajcarii, powiedziałem menedżerowi, żeby znalazł mi nowy klub.

To jedyna głupota, jaką zrobiłeś?

Największa. Pamiętam też, że w zespole do lat 18 prezentowałem się bardzo dobrze, ja wypadałem nieźle także w mentalnych kwestiach. Motywowałem zespół, stawałem się liderem i trener stwierdził, że mogę zostać kapitanem zespołu. To był poniedziałek i tej samej nocy poszliśmy z kolegami pograć w ping-ponga. Wracaliśmy, zauważył nas trener i powiedział, że jednak nie nadaję się na kapitana.

FC Zurich miał lepszych zawodników niż Servette?

Mieliśmy wielu bardzo dobrych piłkarzy, najlepszych w lidze i… zajęliśmy ostatnie miejsce w lidze. Niektórzy mieli problemy z trenerem, to nie był dla mnie łatwy czas, nie wychodziło. Poza tym w Zurichu chcieli, żebym przybrał na wadze. Wysyłali mnie na siłownię pięć razy w miesiącu, powiedzieli, że w pół roku mam przytyć pięć kilogramów, chodziło oczywiście o masę mięśniową. Dawali mi kreatynę i proteiny. Po trzech miesiącach miałem jakieś 200 gram mięśni więcej. Tłumaczyłem, że to moje geny i tak łatwo tego nie zmienię. Wiedziałem, że muszę poprawiać się pod tym względem, ale nie można robić tak, że kupujesz piłkarza i każesz mu całkowicie się zmieniać. Wzięli mnie, bo miałem dobrą technikę i wiedziałem, co robić z piłką, czy po to, żeby zrobić ze mnie drugiego Traore? To nie było dobre.

Jacy byli twoi koledzy z szatni?

Najlepiej dogadywałem się z Kevinem Bua, który później grał w Basel. Znaliśmy się już z Servette. A najlepszym zawodnikiem, jakiego tam spotkałem był Yassine Chikhaoui, który teraz gra w Tunezji. Z Zurichu trafił do Kataru, rozegrał wiele meczów w reprezentacji Tunezji. Grałem też z Nico Elvedim i Djibrilem Sowem, z tym drugim w zespole rezerw. Elvedi był bardzo inteligentnym zawodnikiem. Z Sowem było jak z Zakarią: nie grał wiele w pierwszym zespole, bo miał na swojej pozycji Ante Grgicia, który był wtedy lepszy. Potem rozwinął się na tyle, że trafił do Bundesligi. A jeśli spytałbyś mnie wtedy, czy zrobi karierę, powiedziałbym, że pewnie nie.

Nie grałeś za wiele w pierwszym zespole.

Na pozycji „dziesiątki” mieliśmy dużą rywalizację. Oliver Buff, Davide Chiumento… Zagrałem trzy mecze, bo akurat inni wypadli z powodu urazów czy kontuzji. To też nie był czas, żeby wprowadzać młodzież w Zurichu. Klub zwykle grał o podium, a wtedy musiał walczyć o utrzymanie. Ciężko jest stawiać na młodych w takim momencie.

Maxime Dominguez w barwach Miedzi Legnica

Jak pamiętasz Samiego Hyppię?

Dobry trener, ale z angielską mentalnością. Czyli najpierw obrona, a dopiero potem myślimy, żeby zrobić coś z przodu. Ale to on nauczył mnie gry bez piłki, bo przychodziłem z Servette jako surowy chłopak pod tym względem. Nie był najlepszym trenerem jakiego miałem, najlepszy jest Wojciech Łobodziński! Ale pamiętam też Massimo Lombardo z zespołów młodzieżowych.

A Aleksandr Kierżakow? Jak to jest, gdy spotykasz w szatni takie nazwisko?

Mentalność zwycięzcy – praca, praca, praca. Na boisku i poza nim to zupełnie inny gość. Kiedy schodził z boiska, był normalnym, trochę szalonym gościem. Kiedy jesteś młody i widzisz takiego gościa, chcesz go naśladować. Chyba mnie lubił, bo na treningach zawsze dawałem mu dobre piłki i żartował, że jestem jego małym bratem. Chciało się pokazać coś dobrego, coś ekstra, żeby mu zaimponować.

Dlaczego odszedłeś z FC Zurich?

Spadliśmy z ligi, więc powiedziałem, że wolałbym zostać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Trafiłem do Lausanne-Sport i znów miałem mocnych rywali, nie było łatwo. Po kilku meczach złapałem kontuzję kolana, minęło pół roku bez gry i… spadliśmy z ligi. Znowu. Wtedy nie mogłem już liczyć na transfer wyżej, nie miałem argumentów.

Co czułeś po paru latach w drugiej lidze? Że straciłeś szansę?

Że zrobiłem coś nie tak. Nie przewidujesz, że gdy w młodym wieku debiutujesz w drugiej lidze, po paru latach znajdziesz się w tym samym miejscu. Miałem kontrakt z Lausanne, grałem tam i wtedy do klubu wszedł nowy inwestor, prezydent. To gość, który miał ogromną wielką firmę i miał sporo pieniędzy do wydania. Zaoferowano mi dobry kontrakt, więc chciałem tam zostać. Później miałem problem z trenerem — raz grałem, raz nie, wrzucał mnie na pozycję, na której nie czułem się dobrze. Brakowało stabilizacji, mimo że awansowaliśmy, więc poprosiłem o zmianę klubu. Tak trafiłem do Neuchatel Xamax. Menedżer powiedział mi: jeden sezon, zagrasz wszystkie mecze i zobaczymy co dalej. Może otworzą się pewne furtki. Stwierdziłem: ok i… zagraliśmy beznadziejny sezon jako drużyna. Zajęliśmy dziewiąte miejsce. Neuchatel zaoferowało mi nowy, bardzo dobry kontrakt, ale powiedziałem sobie: nie, to czas na zmianę. Od lat jestem w Szwajcarii i nadal tkwię w tym samym miejscu. Poprosiłem agenta, żeby znalazł mi klub w innym kraju.

Trafiło się coś poza Miedzią Legnica?

Oferty nie, ale rozmawiały ze mną portugalskie kluby. Długo to trwało, trenowałem indywidualnie w Genewie. Wtedy zadzwonił do mnie i powiedział, że ma dla mnie zespół w Polsce. Namawiał mnie, żebym spróbował czegoś nowego. Dzień później Miedź złożyła mi ofertę. Byłem zaskoczony, poczułem się tak, jakby ktoś faktycznie mnie chciał. Poprosiłem jeszcze o rozmowę z kimś z klubu, bo w końcu nie wiedziałem nic o waszym kraju i o tym zespole. Marek Ubych zadzwonił do mnie i wytłumaczył mi, dlaczego mnie chcą. Zainteresowało mnie to, powiedział mi też, że odezwie się do mnie trener. On zadzwonił do mnie błyskawicznie, pogadaliśmy parę minut i stwierdziłem, że biorę to. Poczułem chemię z trenerem Łobodzińskim, a to, że trener cię chce, jest najważniejsze. Poza tym to, co mówili, sprawdziło się w stu procentach. Gramy tak, jak obiecywał trener, ofensywnie. Moja rola jest taka, jak obiecywał. Poważnie, to najlepszy szkoleniowiec, z jakim pracowałem. Mamy ciekawe treningi, z każdym z nas ma dobre relacje.

To co, teraz Ekstraklasa?

Kiedy trener do mnie zadzwonił, powiedziałem mu, że chcę grać w najwyższej lidze. Mówił: spoko, powalczymy. Teraz jesteśmy na pierwszym miejscu, są szanse na awans.

Jak ci się podoba w Polsce?

Gdy przyjechałem do Polski byłem trochę zestresowany: jak tu jest, jak tu się gra. Teraz czuję się tu bardzo dobrze. Mieszkam z psem, ale często odwiedza mnie rodzina i dziewczyna. Mam za sobą udane pół roku na boisku, więc to też mnie cieszy. Mam kolegów, z którymi rozmawiam po francusku, jak Mehdi Lehaire, który mieszka tuż obok mnie. Dobrze dogaduję się też z Carlosem Julio czy Nemanją Mijuskoviciem.

CARLOS JULIO: BARCELONA TO FIKCJA. W LA MASII NIE UCZĄ, JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE

Widziałem, że niedawno oświadczyłeś się swojej dziewczynie. Czyli niedługo do ciebie dołączy?

Tak, kiedy skończy pracę w Szwajcarii. Jeszcze pół roku i będziemy tutaj razem.

Chcesz zostać w Polsce na dłużej czy myślisz o tym, żeby wypromować się w Ekstraklasie i pójść wyżej?

Widziałem sporo meczów Ekstraklasy i stwierdziłem, że nie mam powodów, żeby myśleć o wyjeździe. Jeśli grasz w najwyższej lidze masz piękne stadiony, świetną oprawę kibiców, fajną piłkę. Zdecydowanie mogę tu zostać na dłużej.

Uczysz się polskiego? Parę słówek znasz.

Tak, ale tylko te łatwiejsze: cześć, dzień dobry, do widzenia. Kiedy trener coś mówi, niczego nie rozumiem!

Pogadaj z Carlosem. On da ci lekcje, bo sam już sporo umie.

Chyba tak zrobię!

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

WIĘCEJ O 1. LIDZE I MIEDZI LEGNICA:

fot. Newspix

Kolarstwo
17.08.2022

Mistrzostwa Europy. W kolarstwie i pływaniu medale. Na lekkoatletów czekamy

Mistrzostwa Europy w nowej formule mają zapewnić więcej emocji w tym samym czasie. Dlatego są rozgrywane równocześnie w wielu dyscyplinach i miejscach. W Rzymie na przykład rywalizują pływacy, a w Monachium kolarze torowi i lekkoatleci. Dziś traf chciał, że tylko ci ostatni nie dali nam medali, choć blisko była Ewa Swoboda. Na pływalni po srebro sięgnęła za to Katarzyna Wasick, a na torze popisała się Urszula Łoś, która drugim miejscem w keirinie udanie zamknęła ostatni dzień zmagań […]
17.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Bodo i FC Kopenhaga ze zwycięstwami. Podsumowanie wtorkowych el. do Ligi Mistrzów

We wtorek sześć zespołów walczyło w eliminacjach do Ligi Mistrzów. We wszystkich meczach nie zabrakło emocji. Jedyny mecz, w którym nie doszło do rozstrzygnięcia odbył się w Szkocji. Glasgow Rangers zremisowało z PSV Eindhoven 2:2. Pierwszy cios wyprowadzili goście, a konkretnie Ibrahim Sangare. Odpowiedź ze strony gospodarzy nadeszła już trzy minuty później. Stan rywalizacji wyrównał nowy snajper szkockiej ekipy, były piłkarz m.in. Lechii Gdańsk – Antonio Colak. Kibice Rangersów […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Dominik Steczyk na testach w trzeciej lidze niemieckiej

Nie tak miała potoczyć się kariera Dominika Steczyka. Piłkarz Piasta Gliwice jest bliski przenosin do zespołu z trzeciej ligi niemieckiej – Hallescher FC. Steczyk to wychowanek GKS-u Katowice. W 2015 roku, w wieku 16 lat przeniósł się do juniorskich zespołów VfL Bochum, gdzie przebywał do 2018 roku. Wtedy zamienił Bochum na Norymbergę. Tam grał głównie w drugiej drużynie, wystąpił w niej 22 razy i strzelił dziesięć bramek. Już […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Angel di Maria kontuzjowany. Juventus wydał komunikat

34-latek nabawił się urazu w meczu ligowym przeciwko Sassuolo. Di Maria trafił do Turynu w lipcu. W swoim ligowym debiucie w barwach Juventusu zaprezentował się naprawdę okazale. Strzelił gola, a potem asystował Dusanowi Vlahoviciowi. Niestety, podczas tego samego meczu Argentyńczyk nabawił się urazu, który wykluczył go z gry w 66. minucie. Dziś włoski klub wydał specjalny komunikat dotyczący stanu zdrowia swojego nowego nabytku. Okazało się, […]
16.08.2022
Suche Info
16.08.2022

Oficjalnie: Carlitos wrócił do Legii Warszawa

Hit transferowy stał się faktem. Carlos Daniel López Huesca, znany szerzej jako Carlitos, został nowym piłkarzem Legii Warszawa. 32-latek podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia. Carlitos jest świetnie znany fanom ekstraklasy. Występował już Legii w sezonie 2018/19 i na początku kolejnych rozgrywek. Łącznie w 52 meczach zdobył 21 bramek i był najskuteczniejszym zawodnikiem stołecznego klubu w tym okresie. Wcześniej, przed swoim pierwszym transferem […]
16.08.2022
Tenis
16.08.2022

Serena Williams. Pięć najważniejszych momentów z kariery Amerykanki

Trudno podsumować karierę tak wybitną, jak ta Sereny Williams, która – co ogłosiła sama Amerykanka – po US Open dobiegnie końca. Nawet gdyby napisać książkę grubą na 600 stron, mogłoby nie starczyć miejsca. Spróbujmy jednak inaczej – pięcioma momentami, które w jakiś sposób występy Amerykanki na korcie i poza nim zdefiniowały. Od pierwszego tytułu wielkoszlemowego, z przystankami w Indian Wells i Australian Open, aż po dominację w Londynie. Będzie tu o przekraczaniu granic, o powrotach i o niesamowitych […]
16.08.2022
Na zapleczu
15.08.2022

Wisła Kraków ma nową perełkę. Kim jest Kacper Duda?

Osiemnastolatek z 429 minutami na starcie sezonu pierwszej ligi? Kacper Duda udowadnia, że to możliwe. To jedyny zawodnik z rocznika 2004, który tak regularnie zbiera występy na zapleczu Ekstraklasy, mimo że Wisła Kraków na brak młodzieżowców nie narzeka i Jerzy Brzęczek mógłby Dudę zluzować. Mógłby, ale tego nie robi, bo pomocnik gra tak, że trener wystawiałby go, nawet gdyby nie szły za tym punkty do klasyfikacji Pro Junior System. W Małopolsce mówią, że to nowy syn trenera, choć może […]
15.08.2022
Na zapleczu
01.08.2022

Dlaczego kibice GKS-u Katowice protestują przeciwko prezesowi?

Awans piłkarzy na zaplecze Ekstraklasy, hokejowe mistrzostwo Polski, czwarte miejsce piłkarek czy szóste siatkarzy. GKS Katowice w ostatnich latach odniósł kilka mniejszych lub większych sukcesów. Dlaczego więc kibice tego klubu rozpoczęli bojkot? Czy Marek Szczerbowski, prezes GieKSy, wynikami poszczególnych sekcji skutecznie tuszuje to, jak zarządzany jest śląski klub? Bielsko-Biała. Blisko 2000 kibiców GKS-u Katowice, razem ze zgodami, melduje się na stadionie Podbeskidzia […]
01.08.2022
Na zapleczu
25.07.2022

Skrzypczak o golu z połowy: Podpuszczaliśmy się – daj za kołnierz. To dałem

Szymon Skrzypczak dokonał czegoś, co nie zdarza się zbyt często — strzelił gola z połowy boiska, wykorzystując wznowienie ze środka gry do przelobowania bramkarza. Jaki proces myślowi prowadzi do takiego trafienia? Czy napastnik Chojniczanki zamieniłby je na kilkadziesiąt bramek więcej na przestrzeni całej kariery? Jak z podopiecznymi obchodził się Adam Nawałka i kto pilnował Piotra Zielińskiego w internacie Zagłębia Lubin? Zapraszamy na rozmowę z autorem gola sezonu na zapleczu Ekstraklasy. Ile telefonów […]
25.07.2022
Na zapleczu
15.07.2022

TOP 10 – największe nazwiska 1. ligi w sezonie 2022/2023

Rozegrali ponad 2100 spotkań w Ekstraklasie. Najczęściej są byłymi reprezentantami kraju, którzy znają smak gry w europejskich pucharach. Wracają do klubów, które wiele dla nich znaczą, albo łapią ostatnie chwile kariery przed zawieszeniem butów na kołku. Oto dziesięciu piłkarzy z najmocniejszym CV w 1. lidze. Weterani boisk nie zawsze stanowią o sile drużyn, ale większość zawodników, o których wspominamy, powinna odegrać znaczącą rolę w nadchodzącym sezonie. Pomóc w walce o awans, a czasami nawet […]
15.07.2022
Na zapleczu
11.07.2022

Odejścia, zaległości, konflikt prezesa z kibicami. Co się dzieje w Górniku Łęczna?

Niespełna tydzień przed startem rozgrywek ligowych Górnik Łęczna ma kadrę w rozsypce i zaległości wobec zawodników. Spadkowicz z Ekstraklasy myśli też o zmianie planów na nadchodzący sezon. Stwierdzenie, że klub zmierza w złą stronę, będzie być może przesadą, ale faktem jest, że na Lubelszczyźnie pojawiły się dawno niewidziane problemy. Poniedziałek, 11 lipca. Dziś piłkarze Górnika Łęczna mają dostać dwie pensje — za maj i czerwiec. Ta pierwsza powinna pojawić się na ich […]
11.07.2022
Na zapleczu
04.07.2022

Frąckowiak: Chojniczanka to bardziej długodystansowiec niż sprinter

Chojniczanka Chojnice w ostatnich latach była marką mocno kojarzoną z zapleczem Ekstraklasy. Jak wyglądała walka tego klubu o powrót do 1. ligi? Jakie są realia funkcjonowania zespołu z Chojnic? Jak wygląda praca dyrektora sportowego w takim klubie? Opowiedział nam o tym Dawid Frąckowiak. Chojniczanka faktycznie była finansowym potentatem 2. ligi? Rozmawiałem z Markiem Saganowskim, który mówił, że Motor Lublin nie mógł się równać z takimi klubami. Nie czytałem tego […]
04.07.2022
Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Andreas
Andreas
6 miesięcy temu

mozolnie, ale ligowa piłka zmienia się; większość ekip, łącznie z Polkowicami chcą grać piłką. Zabawne jest to, że jak głosi to Polak dostaje w nerki/wątrobę; dobrze . że ktoś z zewnątrz to widzi i docenia.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
6 miesięcy temu
Reply to  Andreas

Dokładnie. Był taki czas że królowały Stokowce, Probierze i ich antyfutbol.
Teraz coraz więcej ludzi w klubach szczebla centralnego zdaje sobie sprawę że taktyka kopnij-biegnij-gryz-przeszkadzaj i „laga na Dawida” to droga donikąd. W ekstraklasie coraz więcej drużyn próbuje grać piłką, w I i II (z zachowaniem proporcji) też są takie ekipy.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki(@zawisza-czarnecki)
6 miesięcy temu

Bardzo dobry wywiad. Życzę Miedzi i Maxowi miedzi i awansu!

Greg
Greg
6 miesięcy temu

Brawo Max dla nas jesteś wielki , powodzenia i dużo zdrowia .

Berg
Berg
6 miesięcy temu

Zostań z nami Max jak najdłużej. Na Ekstraklasę!