Urodził się na terenie byłej Jugosławii. Przemierzył dziewięć krajów w poszukiwaniu stabilizacji, której zaznał dopiero w Polsce. Wcześniej żył w mieście, które wyglądało jak wyjęte ze średniowiecza. Grał w lidze, w której nie ma kontraktów. Trafił na klub, który spadł z ligi rosyjskiej i zbankrutował, choć wygrał krajowy puchar i mógł występować w Lidze Europy. W koszulce reprezentacji ścierał się z Robertem Lewandowskim, a na treningach podziwiał ikony bałkańskiego futbolu. Gdyby nie piłka, nauczałby jako profesor na uczelni. Nemanja Mijusković, obrońca Miedzi Legnica. Zapraszamy.

„Czego mam się bać? K*rwa, grałem na Lewandowskiego”
500 PLN ZWROTU BEZ OBROTU – ODBIERZ BONUS NA START W FUKSIARZ.PL!
Wszyscy ludzie z Bałkanów mają gorące głowy?

Moim zdaniem niekoniecznie. Mamy swój temperament, który niektórzy potrafią kontrolować lepiej, inni gorzej. Czasami on pomaga, czasami nie. Ale zgodzę się, że ludzie z Bałkanów mają coś wyjątkowego w sobie.

Zgaduję, że ten temperament mógł ci kiedyś przeszkodzić.

Miałem taką sytuację w Rumunii. Trener do mnie mówił i odpowiedziałem mu w mocnych słowach. Nigdy się nie złoszczę i nigdy nie mówię złych rzeczy, kiedy trenerzy oceniają moje występy czy postawę na treningach. Każdy trener może to robić. Ale żaden nie powinien źle wypowiadać się o mnie jako o człowieku. On przesadził. Straciłem nad sobą kontrolę i dwa dni później rozwiązałem kontrakt z klubem. Potem trafiłem do Miedzi.

Co takiego musiałeś powiedzieć, że spaliłeś sobie most?

Oj, wolę nie mówić. Normalnie jestem spokojny, ale wtedy nie wytrzymałem. Dzisiaj mam więcej doświadczenia i czegoś takiego już bym nie zrobił.

Jak wyglądało twoje dzieciństwo? Miałeś jakiś kontakt z wojną? Urodziłeś się w Podgoricy, wtedy jeszcze będącej na terenie Jugosławii.

Ani ja, ani moja rodzina nie miała kontaktu z wojną. Jestem z rocznika 92′, więc mogę czegoś nie pamiętać, ale generalnie w Czarnogórze był spokój. Gorzej w Albanii czy Bośni.

Jak w takim razie zaczęła się twoja przygoda z piłką?

Zacząłem późno, bo w wieku 12 lat. Rok grałem w Buducnost Podgoricy, największym zespole w mieście. Pewnego dnia dostałem zaproszenie na testy do OFK Belgrad. Większe w Serbii były wtedy tylko Partizan i Crvena Zvezda, ale mówiło się, że w Belgradzie jest najlepsza szkółka. Stamtąd pochodzi choćby Aleksandar Kolarov czy Branislav Ivanović. Poszedłem tam, choć nie skończyłem nawet 15 lat. Miałem tylko jedno ultimatum od mamy: musiałem dobrze się uczyć. To mi się udawało. Mama powiedziała mi na dodatek, że jak nie spodobam się trenerom w Belgradzie, to wracam do Podgoricy i kończę z piłką. Tylko szkoła i jeszcze raz szkoła. Na szczęście testy się udały i mogłem potem łączyć treningi z edukacją tak jak chciała tego mama.

Z klubu w Belgradzie trafiłeś do Dynama Moskwa.

W Serbii jest wielu menadżerów, którzy często przychodzą na mecze U-16, U-17 czy U-18. Jeden z nich powiedział mi, że Dynamo potrzebuje kogoś takiego jak ja. Nie miałem jeszcze 18 lat, ale zgodziłem się na ten wyjazd. Przyjeżdżam, przychodzę do hotelu, a kierownik mnie pyta, jaki numer na koszulce chcę. Pomyślałem sobie: oho, chyba zostaję tu na 100%, choć to miały być tylko testy. Uśmiechnęło się też do mnie szczęście, bo 4 marca miałem urodziny, czyli tydzień przed startem ligi. W Rosji mieli taki przepis, że w zespole mogą grać tylko dorośli obcokrajowcy.

Po trzech miesiącach do Dynama przyszedł trener z Czarnogóry, Miodrag Bozović, który mnie znał. Przyjechał na mój mecz rezerw, zobaczył mnie w akcji i zabrał na treningi do pierwszego zespołu. Wtedy grał tam Kevin Kuranyi czy Andrij Woronin. Czułem się dobrze obok takich zawodników, zbierałem doświadczenie.

Z drugiej ligi z powrotem na szczyt? Trwa odbudowa Dinama Moskwa

Trudna była taka przeprowadzka? Jak to wyglądało u ciebie na gruncie finansowym?

W Belgradzie było ciężko. Musiałem prosić rodziców o pomoc, ale jak trafiłem do Moskwy, to już jako nastolatek miałem fajną pensję. Ba, wtedy nawet sam mogłem pomagać rodzicom. Ale ta przygoda trwała krótko, bo miałem 20 lat, a debiutu w pierwszym zespole Dynama na horyzoncie brak. Chciałem coś zmienić, mimo że było wygodnie. Przeniosłem się do Amkaru Perm, a potem do Sarajeva. Na papierze to może wyglądać fajnie, tylko że to była niełatwa droga.

W Amkarze mieliśmy pewne utrzymanie na finiszu sezonu i kilka meczów do końca. Mój kontrakt był skonstruowany w taki sposób, że po rozegraniu pięciu spotkań w pierwszym zespole po 45 minut pensja wchodziła na normalny, wyższy poziom. Mieliśmy grać z Tomskiem i wiedziałem wcześniej, że będę grał od 1. minuty. Przychodzi dzień meczowy, spotykam dyrektora sportowego. Pyta mnie „co ty tutaj robisz?”. Zdziwiłem się. Zaczął mi tłumaczyć, że nie mogę zagrać, bo musieli usunąć jednego obcokrajowca z kadry, żeby dokonać wzmocnienia. Mogło być ich dziesięciu. Dyrektor w zimowym okresie usunął mnie z listy graczy, którzy mogą grać w pierwszym zespole. Nie powiedział mi o tym. Później okazało się, że nikogo do klubu nie ściągnął, a mnie nie dało się już zarejestrować do „jedynki”.

Poszedłem wtedy do trenera, miałem łzy w oczach. Usłyszałem, że wszystko wie i będziemy działać po meczu. Obiecał, że załatwi sprawę z prezesem i dostanę ten wyższy kontrakt. Dogadaliśmy się. Był koniec sezonu i przerwa. Potem wróciliśmy, idę na pierwszy trening i słyszę, że trener odchodzi z Amkaru do Rostova, a ja nie pojadę na przygotowania do nowego sezonu i mogę szukać nowego klubu. Straciłem wszystko.

Wylądowałeś na lodzie. Nie wiedziałeś, co przyniesie jutro.

Dokładnie. To było straszne. Nie miałem spokoju i stabilizacji.

Jak to się stało, ze trafiłeś później do Vardaru Skopje w Macedonii?

Po dwóch latach gry w Czarnogórze, kiedy nawet zagrałem ze Śląskiem Wrocław w kwalifikacjach do Ligi Europy, odbudowałem się. Grałem dobrze. Agent, który załatwił mi przenosiny do Rosji, zadzwonił z propozycją, że duży klub w Macedonii szuka środkowego obrońcy. Zgodziłem się, byli tam też Rosjanie, z którymi mogłem się na początku dogadać. Podobało mi się to miejsce, bo wszystko było poukładane. Akademia, boiska treningowe, opieka medyczna. Zostaliśmy mistrzami kraju, zdobyliśmy 90 punktów. Mam tam dużo przyjaciół i ten okres wspominam świetnie.

Nie chciałeś zostać w Czarnogórze?

Jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć i trochę zarobić jako piłkarz, żeby mieć spokojne życie – musisz wyjechać z Czarnogóry. Ostatnio wygląda to lepiej, ale za moich czasów [8 lat temu] nikt nie miał kontraktu. Przychodzisz do klubu, prezes pyta „chcesz stówkę?”, godzisz się i grasz. Jeśli nie, to wypad. Stamtąd można tylko się wybić, nie zarabiać na życie.

Grałeś za grosze?

Można tak powiedzieć.

W Kazachstanie kontrakt już chyba miałeś.

Tak, ale powiem ci szczerze, że do Kazachstanu [FK Taraz] trafiłem przypadkowo. W Vardarze grałem wszystko, tylko że w drugim sezonie złapałem kontuzję. W klubie co roku jest duża wymiana zawodników i straciłem swoją pozycję. Gdy grałem w Macedonii, dostałem pierwsze powołanie do kadry narodowej, więc chciałem gdzieś regularnie grać w piłkę, żeby znowu na nie zapracować. Czekałem na jakąś ofertę do końca okienka, ale nic innego niż kierunek kazachski nie miałem. Słyszałem, że mogę liczyć tam na niezłe warunki finansowe i na grę, lecz okazało się, że to nie był najlepszy pomysł. Nie chcę mówić, że popełniłem błąd, były jakieś plusy, ale tam generalnie przychodzą piłkarze w wieku 30 lat i więcej. Ja miałem 24 i to nie był dobry kierunek dla rozwoju mojej kariery. Oczywiście pomijam takie kluby jak Kajrat Ałmaty czy Astana, które wyglądają inaczej. Są w „innej lidze”.

W Kajracie zarabiałem dziesięć razy więcej, ale to nie pieniądze są w życiu najważniejsze (WYWIAD)

Jak żyło się w Kazachstanie?

Miasto, w którym żyłem, było jak wyjęte z czasów średniowiecza. Tysiąc lat wstecz. Góry, pustynie, chatki. Inny świat. Najgorsze były wyjazdy. Był taki jeden, kiedy musieliśmy na 22 iść na pociąg, żeby potem przesiąść się do innego odjeżdżającego rano, a na koniec lecieć dwie godziny samolotem. Nie chcę nawet mówić o boiskach, bo były bardzo słabe i to w większości sztuczne. My mieliśmy tylko jedno: do codziennego treningu i meczów. To zatrważające o tyle, że w Kazachstanie wydają na obcokrajowców naprawdę duże pieniądze, a w takie rzeczy jak baza treningowa nie inwestują.

W tych krajach chyba nie można do końca ufać obietnicom. Na papierze dużo, w rzeczywistości niekoniecznie.

Zgadzam się w 100% i coś takiego spotkało mnie też za drugim podejściem w Rosji. Miałem tam dobre kontakty, więc wróciłem. Konkretnie do FK Tosno. Oni grali wtedy w najwyższej lidze, bili się o utrzymanie. Wydawało mi się, że to będzie dobry ruch, władze kluby były przekonujące, ale już po kilku dniach pobytu tam zacząłem czuć, że coś jest nie tak i może być coraz gorzej. Zawodnicy nie chcieli trenować, bo od trzech miesięcy nie mieli zapłaconej pensji. Problemy wisiały w powietrzu. Potem okazało się, że są jakieś komplikacje z boiskiem treningowym, bo klub wszystko wynajmował. Graliśmy mecze na starym stadionie Zenita. Do tego w trakcie przygotowań do sezonu złapałem kontuzję i generalnie wszystko poszło nie po mojej myśli. Zagrałem tylko dwa mecze w lidze, spadliśmy, ale… wygraliśmy Puchar Rosji.

To jest dopiero historia.

Tak, zwycięstwo w pucharze gwarantowało fazę grupową Ligi Europy. Za to osiągnięcie klub dostał 8 milionów. Ja byłem tam siedem miesięcy, a dostałem pensję tylko za dwa. Nigdy później nie odzyskałem tych pieniędzy. Właściciel powiedział, że odchodzi z klubu, skoro spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej. Nie wiem, czy to miało sens. Klub był zadłużony na 3-4 miliony, ale dostał od Uefy dwa razy tyle. Z tego dało się wyjść. Dziwnie też tam płacili, bo jedną połowę dostawaliśmy prosto do ręki, a drugą połowę przelewem. Byli bankrutami, choć nie musiało tak być. Dodatkowo pojawił się limit trzech obcokrajowców. Ci zaczęli odchodzić, bo nie mogli grać w lidze. Tym samym klub nie zamierzał grać w Lidze Europy z obawy przed wynikami pokroju 0:5.

Potem trafiłeś do klubu, który powstał w 2015 roku. FC Hermannstadt, Rumunia.

Kiedy tam przyszedłem, klub grał w rumuńskiej ekstraklasie. Robił awans po awansie, a ostatnio wylądował na zapleczu. Wszystko było w porządku, grałem regularnie, choć w kuluarach też były jakieś problemy. Tam miałem tę awanturę z trenerem, po której rozwiązałem kontrakt. Po przygodzie w Rumunii w końcu postanowiłem, że mój następny klub musi mieć dobrą organizację. Że chcę wiedzieć, na czym stoję bez obaw o następny dzień. Byłem zmęczony zmienianiem miejsc zamieszkania oraz wrażeniem, że coś za chwilę się wykolei.

Nie dziwię się. Teraz masz spokój.

Pierwszy raz trafiłem do klubu, w którym zyskałem pewność. W Legnicy mam długi kontrakt i nie mam obaw. Mogę myśleć tylko piłce, chodzę z czystą głową. To była świetna decyzja. Trafiłem z trzeciego świata futbolu do Polski, gdzie na nic nie mogę narzekać. Trochę szkoda, że tak późno. Może brakowało mi wcześniej kogoś, kto potrafiłby mi lepiej doradzić.

Brusiło: Wiem, że ciężko się emocjonować tym, że klub jest wiarygodny

Gdzie żyło ci się najgorzej?

W Tosnie. Tam była tak gęsta atmosfera, że sobie nawet nie wyobrażasz. Po dwóch tygodniach myślałem „boże, gdzie ja trafiłem?”.

Domyślam się, że miałeś większe ambicje.

Miałem, ale uważam, że mogło być gorzej. Może tak musiało być? Może czegoś musiałem się nauczyć? Nie wiem, ale te przeżycia w różnych krajach potrafiły dobić. Dlatego tym bardziej cieszę się z tego, co mam obecnie. Jestem szczęśliwy.

Mimo wszystko udało ci się wystąpić w kilku meczach reprezentacji Czarnogóry. Zagrałeś nawet mecz przeciwko Polsce będącej w galowym składzie [4:2] w trakcie eliminacji do mundialu w Rosji.

Doskonale pamiętam ten mecz na Stadionie Narodowym. Wcześniej straciliśmy szansę nawet na baraże, a Polska musiała jeszcze walczyć o punkty. Podeszliśmy do tego spotkania spokojnie, bez presji. Ja wychodziłem z założenia, że starcie z takimi piłkarzami jak Lewandowski to nic wielkiego, bo widziałem na treningach wielu ciekawych zawodników, takich jak choćby Jovetić. Widziałem, że też popełniają błędy i nie są idealni. Takie nastawienie mi pomogło, nie bałem się. Zaliczyłem nawet asystę przy przewrotce Stefana Mugosy. Po tej bramce się jednak trochę posypaliśmy. W każdym razie życzę każdemu, żeby miał choć jeden mecz na tak niesamowitym stadionie.

Pojedynki z Lewandowskim mogły być fajnym doświadczeniem na przyszłość.

Dokładnie. Im więcej meczów grasz z lepszymi od siebie, tym większa jest szansa, że nauczysz się czegoś wartościowego. Przed wyjściem na murawę zdarza się, że mam jakieś obawy, ale gdy dzisiaj wchodzę na boisko, mówię sobie „ku*rwa, grałeś na Lewandowskiego, czego masz się bać?”. Nie wiem, mam się bać napastnika Ekstraklasy czy 1. ligi? Takie myślenie budzi, jest pozytywne.

W Polsce grasz już trzeci sezon. Co najbardziej rzuca ci się w oczy, jeśli chodzi o różnice względem poprzednich klubów?

Kiedy przyszedłem do Miedzi, od razu zauważyłem, że mamy bardzo dobry zespół. Wyobrażałem to sobie tak, że ciągle będziemy atakować, a ja będę stał na połowie przeciwnika bez poważniejszej roboty do wykonania. Wiesz, zwycięstwa po 3:0 i tak dalej. Przychodzi sparing przed sezonem, rywal z trzeciej ligi, i myślę „oj, jednak nie będzie tak łatwo”. Myliłem się i byłem zaskoczony, że jest tak ciężko. Pod względem fizycznym 1. liga jest bardzo dobra, a jeśli chodzi o infrastrukturę i całe zaplecze – porównywalna do czołówki rumuńskiej ekstraklasy.

Byłeś kiedykolwiek wcześniej kapitanem? Bo teraz w Miedzi masz opaskę i, co za tym idzie, większą rolę w zespole.

To mój pierwszy raz, ale nie zapominajmy, że zastępuję Szymona Matuszka. Na pewno czuję większą odpowiedzialność i jestem dumny, że klub dał mi taką możliwość. Tym bardziej, że jestem obcokrajowcem, choć w tej szatni czuję się jak Polak i koledzy tak na mnie patrzą. Mogę nawet powiedzieć, że czuję się jak w domu, jakbym spędził w Legnicy już wiele lat. Uważam również, że rozgrywam swój najlepszy sezon w Miedzi. Trener mi ufa, a to dobrze na mnie działa. Teraz chcę zrobić awans do Ekstraklasy jako obrońca, który dołożył do tego swoją cegiełkę.

Kim byś był, gdyby nie piłka?

Myślę, że poszedłbym w kierunku ekonomii. Albo zostałbym adwokatem lub profesorem wykładającym na uczelni. Mógłbym nauczać.

Zastanawiasz się już nad tym, co będzie po karierze?

Przede wszystkim nie chcę mieć presji, kiedy zawieszę buty na kołek. Nie będę człowiekiem, który nie pracuje. Ale gdy skończę karierę w poniedziałek, we wtorek chcę obudzić się z poczuciem pewnego komfortu, że nic nie muszę.

Trener, który najbardziej zapadł ci w pamięć?

Miodrag Bozović, który znany jest z pracy w rosyjskich klubach. Kiedy przyszedł do Amkaru Perm, w pierwszy dzień podał nam swoje zasady. Pamiętam, że powiedział tak: „Panowie, w tym mieście są cztery miejsca na disco. Jeśli pójdziecie tam, gdzie was zobaczę, macie problem. Jeśli do tych dwóch, do których nie chodzę – problemu nie ma. Jeśli ktoś mi powie, że widział was w klubie, powiem, że was nie widziałem.”. Miał do piłkarzy specyficzne podejście, miał mocną psychikę, ale dosłownie każdy go lubił. Bozović potrafił stworzyć świetną atmosferę, a moim zdaniem ona robi dobry wynik.

Najlepszy piłkarz, którego spotkałeś?

Mirko Vucinić, wielki zawodnik na boiskach Serie A w Juventusie i AS Romie. Poza nim Zvjezdan Misimović [84-krotny reprezentant Bośni i Hercegowiny, wychowanek Bayernu Monachium], który przyszedł do Dynama Moskwa z Wolfsburga. Tylko u niego widziałem coś takiego, że piłkarz potrafi zrobić z piłką dosłownie wszystko. Bawił się nią. W Moskwie nie miał optymalnego okresu w swojej karierze, ale to i tak był kapitalny zawodnik. Podobał mi się bardziej niż Lewandowski!

Fot. Newspix

Weszło
01.12.2022

MICHNIEWICZ ZOSTAJE – CIESZYĆ SIĘ CZY PŁAKAĆ? | Katarynki #9

01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Romelu Lukaku nieskuteczny do kwadratu i Belgia wraca do domu

Romelu Lukaku w najbliższym czasie może zmagać się z bezsennością. Napastnik Interu jeszcze długo będzie się głowił, jakim cudem nie strzelił dziś żadnego gola i nie zapewnił Belgom wyjścia z grupy. Chorwaci chcieli zagrać wyrachowanie, byleby nie przegrać, ale na swoim podejściu omal się nie przejechali. Lukaku od początku miał na tym turnieju pod górkę. Z powodu kontuzji zapowiadano, że ominą go dwa pierwsze mecze i ewentualnie będzie się szykował na ostatnie grupowe […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Kanada wlazła „Lwom Atlasu” do paszczy. Maroko w fazie pucharowej mundialu!

Reprezentacja Maroka ani myśli budzić się z pięknego snu. „Lwy Atlasu” zremisowały z Chorwacją, pożarły Belgię, a dziś na dokładkę schrupały również reprezentację Kanady. Inna sprawa, że polowanie na ekipę z Ameryki Północnej nie było szczególnie skomplikowane. Kanadyjczycy najpierw sami wleźli Maroku do paszczy, a gdy zaczęli wierzgać, na ratunek było już za późno. Kanada – Maroko 1:2. Dziurawa obrona Kanady Kanadyjczycy po raz kolejny potwierdzili to, co w sumie i bez ich […]
01.12.2022
Uncategorized
01.12.2022

Dawid Kownacki nie przedłuży kontraktu z Fortuną Düsseldorf

Fortuna Düsseldorf wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że Dawid Kownacki nie przedłuży kontraktu z klubem. Dawid Kownacki jest piłkarzem Fortuny Düsseldorf od 2019. Do niemieckiego klubu trafił na zasadzie wypożyczenia z Sampdorii. Pełnoprawnym zawodnikiem Fortuny został w 2020 roku. Jednak dla Kownackiego obecny sezon będzie ostatnim w barwach Fortuny, ponieważ nie zamierza przedłużyć kontraktu ze swoim obecnym klubem. Zespół z Düsseldorfu informację o decyzji Polaka przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych. Dawid […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Katarski Turysta #5 || Kto kibicuje reprezentacji Polski? Vlog z mundialu

Jakub Białek to nasz człowiek na mundialu w Katarze. Nasz redakcyjny kolega robi dla was reportaże i materiały wideo. Na WeszłoTV właśnie wleciał jego vlog z wczorajszego meczu Polska – Argentyna (0:2). Zobaczcie, kto na mistrzostwach świata kibicuje reprezentacji Polski. Podczas wczorajszego spotkania byliśmy w mniejszości, ale na trybunach pojawili się też nasi niecodzienni fani.    WIĘCEJ VLOGÓW Z KATARU: Arabski prowokacje, argentyńskie szaleństwo || […]
01.12.2022
Suche Info
01.12.2022

PZPN rozpoczął proces naturalizowania brazylijskiego skrzydłowego?

Zdaniem azerskiego dziennikarza Fuada Alakbarowa, Polski Związek Piłki Nożnej podjął działania mające na celu przyznanie polskiego obywatelstwa brazylijskiemu skrzydłowemu. Kady Borges, bo o nim mowa, to brazylijski skrzydłowy występujący w azerskim Karabachu Agdam. Jakiś czas temu zawodnik wyraził chęć gry dla naszej kadry, ponieważ ma polskie korzenie a jedno z jego nazwisk brzmi „Malinowski”- jego dziadek od strony ojca był Polakiem. W czwartek (1.12) dziennikarz […]
01.12.2022
Weszło
01.12.2022

MICHNIEWICZ ZOSTAJE – CIESZYĆ SIĘ CZY PŁAKAĆ? | Katarynki #9

01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Romelu Lukaku nieskuteczny do kwadratu i Belgia wraca do domu

Romelu Lukaku w najbliższym czasie może zmagać się z bezsennością. Napastnik Interu jeszcze długo będzie się głowił, jakim cudem nie strzelił dziś żadnego gola i nie zapewnił Belgom wyjścia z grupy. Chorwaci chcieli zagrać wyrachowanie, byleby nie przegrać, ale na swoim podejściu omal się nie przejechali. Lukaku od początku miał na tym turnieju pod górkę. Z powodu kontuzji zapowiadano, że ominą go dwa pierwsze mecze i ewentualnie będzie się szykował na ostatnie grupowe […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Kanada wlazła „Lwom Atlasu” do paszczy. Maroko w fazie pucharowej mundialu!

Reprezentacja Maroka ani myśli budzić się z pięknego snu. „Lwy Atlasu” zremisowały z Chorwacją, pożarły Belgię, a dziś na dokładkę schrupały również reprezentację Kanady. Inna sprawa, że polowanie na ekipę z Ameryki Północnej nie było szczególnie skomplikowane. Kanadyjczycy najpierw sami wleźli Maroku do paszczy, a gdy zaczęli wierzgać, na ratunek było już za późno. Kanada – Maroko 1:2. Dziurawa obrona Kanady Kanadyjczycy po raz kolejny potwierdzili to, co w sumie i bez ich […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Katarski Turysta #5 || Kto kibicuje reprezentacji Polski? Vlog z mundialu

Jakub Białek to nasz człowiek na mundialu w Katarze. Nasz redakcyjny kolega robi dla was reportaże i materiały wideo. Na WeszłoTV właśnie wleciał jego vlog z wczorajszego meczu Polska – Argentyna (0:2). Zobaczcie, kto na mistrzostwach świata kibicuje reprezentacji Polski. Podczas wczorajszego spotkania byliśmy w mniejszości, ale na trybunach pojawili się też nasi niecodzienni fani.    WIĘCEJ VLOGÓW Z KATARU: Arabski prowokacje, argentyńskie szaleństwo || […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Cieszmy się chwilą, ale myślmy o przyszłości

Im dłużej człowiek żyje na tym świecie, tym częściej odnosi wrażenie, że ogromna część z nas, Polaków, nie potrafi konsumować sukcesu. Swojego, czyjegoś – nieważne. Może się do tego nie nadajemy, może mamy wyrytą w psychice jakąś dziwną blokadę, a może problemem jest po prostu precyzyjna ocena rzeczywistości. Da się zauważyć gołym okiem, że często upraszczamy napotykane obrazy w sposób absolutnie prymitywny. Kiedy nie rozumiemy ich złożoności, wybieramy […]
01.12.2022
Weszło
01.12.2022

LIVE: Czy Niemcy podzielą los Belgów?

Kolejny dzień mundialowych zmagań, powoli zmierzamy do wyłonienia wszystkich uczestników 1/8 finału. Na początek dowiemy się kto z grona Chorwacja/Belgia/Maroko odpadnie już na etapie fazy grupowej. A później? No a później, szanowni państwo, możemy być świadkami odpadnięcia z turnieju Niemców. Odpalamy relację LIVE.
01.12.2022
Liczba komentarzy: 16
Subskrybuj
Powiadom o
guest

16 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
SmyQ
SmyQ(@smyq)
1 rok temu

Ciekawe, czy Davide Simoncini też sobie tak myśli przed kolejnymi meczami. Tylko on przynajmniej tego Lewandowskiego potrafił zatrzymać. xD

Janusz
Janusz
1 rok temu

I to slowo „k*rwa” Ciebie określa piłkarzu.
Dla Ciebie Lewandowski to Pan Robert Lewandowski.
Będziesz miał co wspominać wnukom.

Tomasz
Tomasz
1 rok temu
Reply to  Janusz

Ja prdl gościu… Jeszcze dodaj błogosławiony…

Janusz
Janusz
1 rok temu
Reply to  Tomasz

Błogosławiony Pan Robert Lewandowski.
Chcialeś-masz.
Jestem miły dla proszących.

Fredk
Fredk
1 rok temu
Reply to  Janusz

Przyjales o jedna dawke szprycy Adasia szczesc Boze bedziesz pan wisial Niedzielskiego ?

Janusz
Janusz
1 rok temu
Reply to  Fredk

Co mamroczesz?
Wiesz chociaż co napisałeś?
Rozumiesz swój bełkot?

Fredk
Fredk
1 rok temu
Reply to  Janusz

Piles nie pisz janusz . Czy twoja zona to Grazyna ? i przyjeliscie za duzo szprycy Adasia szczesc boze ,bedziesz wisial Niedzielskiego? Czy w dyni ci sie pomieszalo od braku tlenu ?

???
???
1 rok temu
Reply to  Janusz

Ale kompleks polaka robaka, jeszcze moze sanktuarium powinien mu wybudowac? xD

Janusz
Janusz
1 rok temu
Reply to  ???

Jeszcze będziesz z żalem wspominał grę w piłkę nożną przez Roberta Lewandowskiego. Gdy skończy już granie

inhalator
inhalator
10 miesięcy temu
Reply to  ???

”polaka robaka”

Kiedys mnie to denerwowalo. Teraz tylko smieszy. Skad pochodzisz glisto (robaku)? Co tacy ludzie jak ty maja w glowie? Uwazasz, ze nalezysz do grupy oswieconych, ktorzy przeczytali kilka numerow Wyborczej, albo innej Niezaleznej i przynaleza do „elyty”, ktora poucza i patrzy na reszte z gory?

Naprawde nie widzisz wlasnej smiesznosci

Sezon na kaczki rozpoczety
Sezon na kaczki rozpoczety
4 miesięcy temu
Reply to  inhalator

Jak ktoś tak pisze to już wiadomo że koniec dyskusji, bo o czym rozmawiać z zerem intelektualnym ? 🙂

Greg
Greg
1 rok temu
Reply to  Janusz

Widzisz taka różnica między Nim a Tobą że gdzie u niego podłoga to u Ciebie sufit .Przecież nic złego nie napisał o Lewym więc po co ta napinka .

Janusz
Janusz
1 rok temu
Reply to  Greg

O podłodze i suficie napisał Cat-Mackiewicz.
Znasz tytuł ? Wiesz,co autor miał na myśli? Do czego się odwoływał?

Sija
Sija
1 rok temu
Reply to  Janusz

Panie Januszu,
chciał Pan się popisać, ale nie w tym kościele dzwonią.
Słowa „Co dla jednych jest podłogą, to dla innych staje się sufitem” napisała Zofia Nałkowska

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
6 miesięcy temu
Reply to  Janusz

Ha ha ha Januszku widzę,że twój sufit jest podwieszany.
Tzw. niski stan.A GREG na określenie twojego niskiego ilorazu inteligencji posłużył się skrótem myślowym,którego jak widać nie uchwyciłeś ha ha ha.
P.s Januszku z góry uprzedzam,że pozwoliłem sobie na użycie sformułowania „niski iloraz inteligencji”.Chociaż NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA kto JAKO PIERWSZY w historii ludzkości je napisał i co miał na myśli!!!!!!!!!! także tego ….
ha ha ha ha ha

Sezon na kaczki rozpoczety
Sezon na kaczki rozpoczety
4 miesięcy temu
Reply to  Janusz

Autor sztywny na powiązkach… widze poloniste mamy, czyli tylko się do pisania nadajesz bo pewnoe nic więcej nie umiesz. Zresztą chyba też nie. Nie zaden Cat-Mackiewicz bo to kurwa nie nazwisko, tylko „Cat” Mackiewicz bo to pseudonim baranie.