Władze Legii zaskoczone. Piłkarz wróci do Warszawy

Mikołaj Duda

16 czerwca 2026, 17:21 • 3 min czytania 10

Reklama
Władze Legii zaskoczone. Piłkarz wróci do Warszawy

W pewnym momencie praktycznie pewne było, że Legia nieźle zarobi na swoim wypożyczonym zawodniku. Okazuje się jednak, że nie to nie jest takie oczywiste i przy Łazienkowskiej będą musieli obejść się smakiem w kontekście zastrzyku gotówki do budżetu. Nastąpił zwrot akcji i piłkarz na ten moment wraca do Polski.

Reklama

Ostatni sezon na wypożyczeniu w rodzimym Las Palmas spędził Sergio Barcia. Hiszpan grał regularnie i wszystko wskazywało na to, że zostanie definitywnie wykupiony. Lokalne media donosiły nawet, że sprawa jest już pewna i 25-latek za półtora miliona euro pożegna się z Legią. Nastąpił zwrot akcji i jak przekazał dziennikarz Pablo Herrera stoper po zakończonym wypożyczeniu wróci na Łazienkowską.

Wykup stopera był postrzegany jako element strategii mającej zapewnić środki na budowę kadry na kolejny sezon. Plan zakładał pozyskanie zawodnika za około 1,5 mln euro, a następnie jego sprzedaż za wyższą kwotę dzięki renomie, jaką wypracował sobie po bardzo dobrym sezonie na zapleczu La Liga. Las Palmas miało wstępne porozumienie z Legią Warszawa w sprawie transferu Sergio Barcii. W ostatniej chwili władze klubu zmieniły jednak zdanie i zdecydowały się nie aktywować klauzuli wykupu. Decyzja zaskoczyła działaczy Legii, którzy uznawali transfer za praktycznie przesądzony – czytamy w hiszpańskich mediach.

Co dalej ze stoperem Legii? Wraca do Warszawy, ale… może zostać w Hiszpanii

Mimo że na ten moment Sergio Barcia wraca do zespołu Marka Papszuna, to wiele wskazuje, że będzie to tylko chwilowe. Spore zainteresowanie wyraża Celta Vigo, której 25-latek jest wychowankiem. Klub zakończył sezon na szóstym miejscu w La Liga, więc szuka wzmocnień przed grą w europejskich pucharach. Jednym z celów jest pozyskanie stopera, a Barcia jest jedną z bardziej prawdopodobnych opcji. Przy takim układzie Legia mogłaby zarobić nawet więcej niż 1,5 miliona euro.

Wygląda na to, że sam piłkarz chętnie przyjrzałby się takiej propozycji. W niedawnej rozmowie w rodzimych mediach deklarował, że w Polsce nie czuł się najlepiej.

Reklama

Tutaj wszystko jest o wiele prostsze. Kiedy grasz z dobrymi ludźmi wokół siebie, oni też czynią cię dobrym. Miałem za sobą bardzo trudny rok, również psychicznie, ponieważ byłem daleko od domu, miałem kontuzję i nie grałem tyle, ile chciałem. W tym roku podszedłem do tego z wielkim entuzjazmem, ponieważ w zeszłym w ogóle nie cieszyłem się piłką – porównywał grę w Polsce do Hiszpanii w rozmowie z El Diario.

Hiszpan przy Łazienkowskiej spędził jeden sezon i wielkiej furory nie zrobił. Początkowo grał sporo, ale z czasem całkowicie stracił miejsce w składzie. W 15 meczach w barwach Wojskowych strzelił dwa gole oraz dorzucił jedną asystę.

Znacznie lepiej wyglądało to, gdy trafił na wypożyczenie do Las Palmas. Zagrał aż ponad 3000 minut w 34 występach, zdobył jedną bramkę oraz dorzucił jedno ostatnie podanie. Prawdopodobnie jego dorobek byłby jeszcze bardziej okazały, ale z końcówki sezonu wykluczyła go kontuzja. Z tego względu nie mógł pomóc kolegom w barażach o awans do La Liga, które zakończyły się niepowodzeniem.

Reklama

Fot. Newspix

10 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama