W pewnym momencie praktycznie pewne było, że Legia nieźle zarobi na swoim wypożyczonym zawodniku. Okazuje się jednak, że nie to nie jest takie oczywiste i przy Łazienkowskiej będą musieli obejść się smakiem w kontekście zastrzyku gotówki do budżetu. Nastąpił zwrot akcji i piłkarz na ten moment wraca do Polski.
Ostatni sezon na wypożyczeniu w rodzimym Las Palmas spędził Sergio Barcia. Hiszpan grał regularnie i wszystko wskazywało na to, że zostanie definitywnie wykupiony. Lokalne media donosiły nawet, że sprawa jest już pewna i 25-latek za półtora miliona euro pożegna się z Legią. Nastąpił zwrot akcji i jak przekazał dziennikarz Pablo Herrera stoper po zakończonym wypożyczeniu wróci na Łazienkowską.
– Wykup stopera był postrzegany jako element strategii mającej zapewnić środki na budowę kadry na kolejny sezon. Plan zakładał pozyskanie zawodnika za około 1,5 mln euro, a następnie jego sprzedaż za wyższą kwotę dzięki renomie, jaką wypracował sobie po bardzo dobrym sezonie na zapleczu La Liga. Las Palmas miało wstępne porozumienie z Legią Warszawa w sprawie transferu Sergio Barcii. W ostatniej chwili władze klubu zmieniły jednak zdanie i zdecydowały się nie aktywować klauzuli wykupu. Decyzja zaskoczyła działaczy Legii, którzy uznawali transfer za praktycznie przesądzony – czytamy w hiszpańskich mediach.
Co dalej ze stoperem Legii? Wraca do Warszawy, ale… może zostać w Hiszpanii
Mimo że na ten moment Sergio Barcia wraca do zespołu Marka Papszuna, to wiele wskazuje, że będzie to tylko chwilowe. Spore zainteresowanie wyraża Celta Vigo, której 25-latek jest wychowankiem. Klub zakończył sezon na szóstym miejscu w La Liga, więc szuka wzmocnień przed grą w europejskich pucharach. Jednym z celów jest pozyskanie stopera, a Barcia jest jedną z bardziej prawdopodobnych opcji. Przy takim układzie Legia mogłaby zarobić nawet więcej niż 1,5 miliona euro.
Wygląda na to, że sam piłkarz chętnie przyjrzałby się takiej propozycji. W niedawnej rozmowie w rodzimych mediach deklarował, że w Polsce nie czuł się najlepiej.
– Tutaj wszystko jest o wiele prostsze. Kiedy grasz z dobrymi ludźmi wokół siebie, oni też czynią cię dobrym. Miałem za sobą bardzo trudny rok, również psychicznie, ponieważ byłem daleko od domu, miałem kontuzję i nie grałem tyle, ile chciałem. W tym roku podszedłem do tego z wielkim entuzjazmem, ponieważ w zeszłym w ogóle nie cieszyłem się piłką – porównywał grę w Polsce do Hiszpanii w rozmowie z El Diario.
Hiszpan przy Łazienkowskiej spędził jeden sezon i wielkiej furory nie zrobił. Początkowo grał sporo, ale z czasem całkowicie stracił miejsce w składzie. W 15 meczach w barwach Wojskowych strzelił dwa gole oraz dorzucił jedną asystę.
Znacznie lepiej wyglądało to, gdy trafił na wypożyczenie do Las Palmas. Zagrał aż ponad 3000 minut w 34 występach, zdobył jedną bramkę oraz dorzucił jedno ostatnie podanie. Prawdopodobnie jego dorobek byłby jeszcze bardziej okazały, ale z końcówki sezonu wykluczyła go kontuzja. Z tego względu nie mógł pomóc kolegom w barażach o awans do La Liga, które zakończyły się niepowodzeniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix