Arbiter z Ekstraklasy na wojnie z Kolegium Sędziów. „Domino ruszyło”

Maciej Piętak

17 sierpnia 2026, 21:37 • 5 min czytania 0

Reklama
Arbiter z Ekstraklasy na wojnie z Kolegium Sędziów. „Domino ruszyło”

Arkadiusz Kamil Wójcik udzielił nam pierwszego wywiadu od momentu złożenia do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN Marcina Szulca. Arbiter zdradził, jak reagowano na jego pytania w KS i dlaczego wielu arbitrów po cichu rezygnuje z sędziowania.

Reklama

Poprosiliśmy sędziego o komentarz w sprawie artykułu Wojciecha Górskiego, który ujawnił list Pawła Sokolnickiego do władz Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Sędziowie boją się konsekwencji

– Moja pierwsza myśl była taka, że domino ruszyło i coraz więcej sędziów nie boi się mówić o nieprawidłowościach, jakie są w KS. Nie powiem, trochę mnie to ucieszyło, z tego względu, że nie jestem jedyną osobą, która w tym momencie ma jakieś pretensje do PZPN, więc nie wychodzę na wariata, który kłóci się z PZPN. Na szczęście moi koledzy też mają odwagę powiedzieć prawdę – powiedział.

Ujawniamy wstrząsającego maila do Kuleszy! Wielki projekt PZPN to fikcja?

Wójcik stwierdził, że sędziowie milczą, ponieważ obawiają się konsekwencji.

– Jest dużo bardzo dobrych sędziów w środowisku, którzy kochają sędziowanie, nie bawią się w żadną politykę z obserwatorami, zarządem – po prostu obierają dłuższą drogę, czyli awanse poprzez dobre sędziowanie. Nie to, że nie mają odwagi, ale ciągle żyją tą nadzieją, że jeśli będą dobrze sędziować, to gdzieś dalej zajdą. Powoli wygląda to jednak tak, że jest to po prostu niemożliwe. Też mój przykład trochę pokazuje, że to, co ja zrobiłem, czyli zgłoszenie mojej historii do prokuratury, uświadomiło mi, że dobre sędziowanie już mnie nie obroni i cokolwiek bym nie zrobił w kontekście formy sędziowskiej, nie pomoże w mojej przyszłości – przyznał.

Reklama

„Nie szukam wyroków medialnych”

– Moja asertywność w zadawaniu pytań w KS była widziana, że tak powiem, niemiło. To były jednak pytania odnośnie szkolenia, funkcjonowania VAR, wydatków, np. na oficjeli UEFA. Normalne pytania, które chciałem, żeby dały mi odpowiedź, co się dzieje złego, że tak to wszystko wygląda. Plus za tymi pytaniami szły oczywiście propozycje naprawy. Zawsze to się spotykało z ciszą i pojawiającymi się plotkami na mój temat w środowisku i też, dziwnym trafem, odsuwaniem od spotkań czy od opiekowania się tymi oficjelami. Jak na końcu pojawiły się trochę gangsterskie poczynania KS, czyli zastraszanie, to ja, jak i moja rodzina, stwierdziliśmy, że tego jest za dużo. Mimo to, próbowałem, tak jak pewnie i Tomek Listkiewicz czy Paweł Sokolnicki, naświetlić temat problemów wcześniej wewnątrz związku. Tutaj też myślę, że do samego końca walczyłem o to, żeby rozwiązać tę moją sprawę wewnątrz PZPN. Nie udało się. Stwierdziłem, że jedyna możliwość, która obroni mnie i moją prawdę, to prokuratura i sądy w Polsce – dodał.

– To mój pierwszy wywiad od momentu zgłoszenia mojej sprawy do prokuratury, bo nie chce mi się wypowiadać w mediach. Nie szukam wyroków medialnych. Najważniejsze są wyroki sądowe i na tym mi najbardziej zależy, czy to będzie trwało rok, dwa, trzy lata, to wierzę, że moje zawiadomienie przyniesie zamierzony skutek i za parę lat będzie jeszcze czas, by wrócić do sędziowania z prawdą w ręku i mam nadzieję, że tak się stanie – wyznał.

„Nie ma takiej opcji, żeby człowiek mógł zaufać ludziom z Kolegium Sędziów”

Wójcik przyznał również, że sędziowie nie są w stanie w pełni zaufać Kolegium Sędziów PZPN.

– Wszyscy widzimy, a przynajmniej tak to wygląda, że są jakieś zmiany w KS. Gdy przypatrzymy się temu, co dzieje się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, to mieliśmy przewodniczącego pana Przesmyckiego przez osiem lat. Jego zastępcą i osobą odpowiedzialną za wyznaczanie asystentów był Maciej Wierzbowski. Osobą odpowiedzialną za wyznaczanie obserwatorów był Robert Małek. Marcin Szulc był odpowiedzialny za szkolenie. Tomasz Mikulski też był zastępcą Przesmyckiego. Po Przesmyckim przewodniczącym został Mikulski, a Wierzbowski, Małek i Szulc pozostali na stanowiskach. Po Mikulskim przewodniczącym został Szulc, natomiast Wierzbowski i Małek pozostali na stanowiskach. Dwanaście lat te same osoby decydują o obserwatorach, sędziach, asystentach, kto pojedzie, a kto nie – stwierdził.

Reklama

– Zatem na przestrzeni tych dwunastu lat pojawiły się już najróżniejsze historie wewnątrz KS, więc nie ma takiej opcji, żeby człowiek, który nie ma umoczonych rąk, mógł zaufać tym ludziom. Ja nie wytrzymałem i poszedłem z tym do prokuratury, ale jest grono sędziów, fakt faktem, asystentów, z Ekstraklasy, pierwszo-, drugo- i trzecioligowych, którzy po cichu zrezygnowali z sędziowania. To są ludzie, którzy oddali sędziowaniu bardzo dużo, kilkanaście lat. Pieniądze są jakie są, ale nie o to w tym chodziło. O adrenalinę, o piłkę nożną, o wiarę w to, że uda się trafić do Ekstraklasy i będziesz zarabiał normalne pieniądze za sędziowanie – rzekł.

– W pewnym momencie jesteś już dorosły, masz rodzinę, dzieci, nie ma cię ciągle w weekendy, jeździsz kilkaset kilometrów w tę i we w tę za tysiąc złotych, sam opłacasz hotel, benzynę. Mówię tu o pierwszej lidze. Sędziujesz mecze zawodników, którzy zarabiają kilkadziesiąt tysięcy, później musisz wysłuchiwać jakichś dziwnych pretensji na swój temat, które nie są spowodowane tylko twoją formą, ale tym, jak funkcjonuje KS, jakie mamy możliwości w ocenie pewnych sytuacji. I tak sobie obliczasz wszystko, dodajesz, wychodzi ci, że denerwujesz się życiem za jakieś dodatkowe 2000 zł netto, denerwujesz tym też swoją rodzinę, więc lepiej po prostu zrezygnować, mieć spokój i tak się dzieje – dodał.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama