Ekstraklasa 32. Kolejka

Bartosz Wolski 7"
Karol Czubak 31"
Marek Kristian Bartos 80"
Fabio Ronaldo 88"

Nafciarzom nie wróżymy pucharów. Motor brutalnie obnażył Wisłę

Aleksander Rachwał

10 maja 2026, 17:04 • 4 min czytania 52

Reklama
Nafciarzom nie wróżymy pucharów. Motor brutalnie obnażył Wisłę

W Płocku otwarcie mówili, że marzą o europejskich pucharach, więc nie dziwi, że w meczu z Motorem autobus stojący zwykle w polu karnym Nafciarzy został przeparkowany. No bo skoro w ostatnich dwóch kolejkach Wisłę czekają spotkania z Górnikiem i Lechem to gdzie szukać punktów, jak nie w domowym starciu ze słabą ostatnio ekipą Mateusza Stolarskiego? W efekcie dostaliśmy całkiem żywe, przyjemne do oglądania widowisko, z tym, że przyjemne dla kibiców Motoru i widzów postronnych. Lublinianie w tych warunkach poczuli się jak ryba w wodzie, przełamali kiepską passę i wykonali spory krok w kierunku utrzymania.

Reklama

Pierwsza połowa naprawdę mogła się podobać, o ile oczywiście zgodzimy się, że w piłce najfajniejsze są akcje pod jedną i drugą bramką, a nie cierpliwe przesuwanie, dyscyplina taktyczna i odpowiedzialność w defensywie. Przy lepszej skuteczności po obu stronach pewnie mielibyśmy nawet i z pięć bramek, ale i na te dwie, które zobaczyliśmy, nie było co narzekać.

Wisła Płock – Motor Lublin 0:4. Puchary uciekają Nafciarzom

Żałować skuteczności mogła rzecz jasna Wisła, bo gdyby Sekulski zrobił lepszy użytek z dogrania Rogelja, Nafciarze pewnie złapaliby większy komfort i mogliby przejść do tego, co kochają najbardziej, czyli budowy szczelnego muru wokół swojej szesnastki. Kapitan gospodarzy miał mnóstwo miejsca i czasu – mógł sobie piłkę przyjmować, mógł się upewnić, że uderzenie będzie miało odpowiednią moc i precyzję, a zamiast tego praktycznie podał do bramkarza. Piłkę po drodze trącił chyba jeszcze jeden z zawodników Motoru, ale to nie zmienia faktu, że tę sytuację można i trzeba było lepiej wykończyć.

Mógł się więc ten mecz znakomicie zacząć dla drużyny Mariusza Misiury, a zamiast tego mocno się skomplikował, bo już chwilę później Motor trafił na 1:0. Piłkę z autu dorzucił Ndiaye, w polu karnym zrobiło się zamieszanie, w końcu futbolówka trafiła pod nogi Wolskiego, który przymierzył nie do obrony dla Burka.

W tym momencie Wisła nie miała już żadnego powodu, by tylko się bronić, więc mecz otworzył się na dobre. I Motor skrzętnie z tego korzystał, bo goście z naprawdę ogromną łatwością tworzyli sobie kolejne sytuacje. Miał swoją Ndiaye, gdy został ładnie wypuszczony i mimo opieki rywala oddał ładny strzał, z którym poradził sobie bramkarz. Był niezły strzał Lubereckiego z linii pola karnego, który nieznacznie minął bramkę. Niewiele zabrakło do gola Czubakowi, który próbował pokonać Burka strzałem głową. No, niewiele zabrakło za pierwszym razem, bo druga próba napastnika Motoru już zakończyła się golem. Były gracz Arki pokazał, że jest specjalistą od gry w powietrzu – nic nie zrobił sobie z obecności dwóch rywali, po prostu wygrał pozycję po dośrodkowaniu Wolskiego, a potem idealnie uderzył.

Reklama

Wisła z tworzeniem ataków nie radziła sobie aż tak dobrze, ale też miała swoje okazje. Przy najlepszej z nich (uderzał głową Jurić) gości uratował Samper, dobrze ustawiony na linii pola karnego. Niezłą miał też – znowu – Sekulski. Ładnie położył zawodnika Motoru w polu karnym, uderzył, ale Samper znów zrobił dobrą robotę w defensywie i zablokował strzał.

Druga połowa to już jednak kompletna niemoc gospodarzy i Motor mógł już w zasadzie tylko pilnować, by spokojnie dowieźć wynik do końca. Wisła miała inicjatywę, ale niewiele z tego wynikało. Ten mecz po prostu obnażył braki ofensywne Nafciarzy – gdy można się odpowiedzialnie bronić i cierpliwie polować na swoje okazje, jest okej (choć i z tym jest ostatnio problem). Gdy trzeba prowadzić grę, kreować – robią się problemy. Tym razem jednak nie zgadzało się nic – ofensywa nie była w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką rywala, a defensywa nie radziła sobie z obroną własnej.

Motor spokojnie mógł się zadowolić wynikiem 2:0, ale skoro gospodarze odstawiali taki kryminał we własnym polu karnym, to żal było nie skorzystać i nie strzelać dalej. Trzeci gol stracony po stałym fragmencie gry (znów dośrodkowanie Wolskiego, głową uderzył Bartos) to wystarczająca recenzja gry gospodarzy w tyłach, ale jednak niepełna, bo akcja Motoru na 4:0 to był już obraz totalnego zrezygnowania drużyny Misiury. Ronaldo przyjął sobie piłkę kilkadziesiąt od metrów od bramki, po czym po prostu wbiegł sobie w pole karne i strzelił. I to nie tak, że nie było tam nikogo, kto mógłby go powstrzymać.

Reklama

No co tu dużo pisać, tak grająca Wisła w europejskich pucharach to byłoby za dużo, nawet jak na Ekstraklasę. Motor natomiast po serii trzech porażek (i zarazem pięciu meczów bez zwycięstwa) przełamał się w najlepszy możliwy sposób. Ekipa Mateusza Stolarskiego złapała głęboki oddech w walce o utrzymanie i wydaje nam się, że na tym oddechu zdoła dopłynąć do mety.

5
Burek
2
Mijuskovic
2
Kaminski
1
Sangre
yellow-card
3
Gallapeni
3
Nowak
-
Pacheco
3
Pomorski
3
Rogelj
yellow-card
2
Juric
3
Sekulski
Paweł Raczkowski 6

Zmiany:

icon-swap
Tomas Tavares
3
Daniel Pacheco
icon-swap
Quentin Lecoeuche
3
Marcin Kaminski
icon-swap
Ioannis Niarchos
3
Deni Juric
icon-swap
Matchoi
Krystian Pomorski
icon-swap
S. Hamulić
Dion Gallapeni

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

52 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 10 maja 2026 14:45
Sędzia:
Paweł Raczkowski

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama