GKS Katowice da się lubić, trzeba cenić to, jaki progres zanotował wiosną, jego mecze są przyjemne do oglądania, Nowak z kolegami regularnie dają show. Tym bardziej szkoda, że katowiczanie przyjechali do Gliwic tak spóźnieni! To nie jest przecież daleko, pół godziny i jesteś, a GKS dotarł dopiero na drugą połowę. Nie wypada, myśmy czekali od pierwszego gwizdka…
Ale przed przerwą GKS-u nie było. To znaczy ktoś tam w żółtych koszulkach krzątał się po boisku, ale kto to był – nie wiadomo. Może jakaś obsługa stadionu, pomoc drogowa – ale na stadionie, po co – w każdym razie na pewno ktoś, kto nie ma umiejętności piłkarzy GKS-u. Nie zaskoczy techniką jak Nowak, nie błyśnie jak Marković, nie wypruje się jak Wasielewski. To chyba byli jacyś goście wzięci z losowego przystanku.
Na drugą połowę GKS już dotarł, ale było widać, że tym spóźnieniem jest zawstydzony, bo choć grał lepiej niż poprzedzający go drogowcy, natomiast to zdecydowanie nie był jego maks. Udało się stworzyć parę sytuacji: groźnie uderzał Marković, z bliska nie trafił w sposób wręcz kompromitujący Szkurin, ale jesteśmy przyzwyczajeni do czegoś lepszego. Owszem, piłka raz wpadła do siatki, kuriozalnie zresztą, Nowak trafił w poprzeczkę, futbolówka wróciła na murawę, ale trafiła w plecy obrońcy i poszła za linię, natomiast sędzia po VAR-ze musiał to wszystko zrewidować.
Mianowicie Szkurin wcześniej zagarnął piłkę ręką i w ten sposób trafiła ona do Nowaka, zatem nie było o czym gadać.
Piast Gliwice – GKS Katowice 0:0. Duże rozczarowanie
Szkoda, wielka szkoda GKS-ie. Przecież ty masz grać o puchary, ba, być może nawet na nie zasługujesz, ale za zasługi nie przyznają punktów. I co, potykasz się z Piastem, bo nie nastawiłeś budzika w niedzielę? Trochę wstyd.
Inna sprawa, że gospodarze też mogli lepiej zarządzić tematem. W pierwszej połowie gnietli przyjezdnych (kimkolwiek oni byli), ale swoich sytuacji nie wykorzystywali. No, ale jeśli Lokilo strzela tak, że bramkarz wypluwa tę próbę i potem Boisgard nie potrafi go pokonać, gdy rywal leży, o czym my mówimy…
Ma kilku takich typowych piłkarzy-widmo w swoim składzie Piast. Zagrał od początku Boisgard, potem dołączył do niego Barkowskij. Trudno o nich powiedzieć cokolwiek dobrego. Są w tej lidze, bo są, ktoś tak zdecydował, niedługo pewnie – oby – wyjadą i zapomni się o nich jeszcze zanim będą na rogatkach. Naprawdę szkoda czasu na takie wynalazki, to jak pracować nad szamponem dla łysych, który nie podrażni cebulek włosów. Nie ma to sensu.
I remis. Jedni dalej mogą spaść, drudzy dalej mogą wejść do pucharów. Ten mecz nie odpowiedział nam na żadne pytanie.
Czytaj więcej o Ekstraklasie na Weszło:
- Zagłębie z chrapką na bramkarza? To reprezentant kraju
- Grosicki: Chciałbym, aby ten sezon już się skończył
- Padł z radości, przemówił do kibiców. Wielkie emocje Siemieńca [WIDEO]