Girondins Bordeaux z nowym właścicielem. Zapanuje spokój?

Marcin Ziółkowski

02 sierpnia 2026, 19:01 • 3 min czytania 0

Reklama
Girondins Bordeaux z nowym właścicielem. Zapanuje spokój?

Kibice Girondins Bordeaux nie mają w ostatnich latach łatwo. Nie dość, że ich klubem zarządzał Gerard Lopez, czyli niszczyciel wszystkiego, co popadnie – to jeszcze klub zaznał historycznej sportowej degrengolady. Najpierw spadł do Ligue 2, a od dwóch lat rzeczywistością jest granie na czwartym poziomie rozgrywkowym. Wydaje się jednak, że widać światełko w tunelu. Żyrondyści zostaną uratowani przed bankructwem, bowiem doszło do zmiany właściciela.

Reklama

Fundusz, który przejął klub 2 sierpnia z rąk Gerarda Lopeza nie popisał się jednak przed kibicami, doceniając w oświadczeniu pracę biznesmena, który finansowo zrujnował nie tylko klub z południa, ale też francuskie Lille czy belgijskie Mouscron.

Girondins Bordeaux uratowane. Oświadczenie mogło jednak zaskoczyć

Początkowo Girondins Bordeaux zostało zdegradowane po ostatnich rozgrywkach na szósty poziom rozgrywkowy. Istnieje jednak pewna nadzieja na to, że pozostaną oni w ramach dotychczasowej czwartej ligi. Fundusz inwestycyjny Sparta Capital pozyskał środki na odkupienie klubu z rąk Gerarda Lopeza, a 2 sierpnia ogłoszono przejęcie zespołu z rąk byłego właściciela zespołu F1. Oznacza to, że Girondins Bordeaux uniknie postępowania upadłościowego.

Do 31 lipca, brytyjski fundusz Sparta Capital miał zebrać 10 milionów euro, potrzebnych do spłaty najpilniejszego zadłużenia. Według informacji L’Equipe, środki pochodziły ze Stanów Zjednoczonych. Wiceprezydent klubu Arnaud De Carli potwierdzał wtedy, że choć pieniądze nie są jeszcze na koncie to podpisano już stosowne porozuienia.

2 sierpnia 2026 roku zakończyła się era Gerarda Lopeza, która trwała od 2021 roku i rozpoczęła się jeszcze we francuskiej ekstraklasie. Podmiot, który zapewnił sobie 100 procent akcji klubu za symboliczne 1 euro, wystosowal dwa oświadczenia.

Reklama

Dzięki jego pracy [Lopeza – MZ] Żyrondyści mają teraz o wiele lepszą sytuację finansową i znacznie lepszą strukturę kosztów, znacznie solidniejszą niż ta odziedziczona po przejęciu. Te fundamenty zapewnią klubowi środki do budowania przyszłości z większą stabilnością.

– Byliśmy świadkami jego stałego zaangażowania, dostępności i niezachwianego przekonania o tym, że interesy klubu zawsze będą priorytetem – można przeczytać w jednym z oświadczeń.

Reklama

Takie słowa wystosowane na samym początku ze strony nowych właścicieli można to w pewnym sensie uznać za faux-pas. Co jak co, ale Żyrondyści na pewno nie powiedzą dobrego słowa o Lopezie. Sparta Capital jest pełna nadziei, że uda się przywrócić klub na czwarty poziom rozgrywkowy, czyli tam, gdzie zespół kończył poprzednie rozgrywki (na drugiej lokacie).

Najważniejszą rzeczą będzie teraz dialog klubu z DCNG, czyli francuskim organem nadzoru finansowego w tamtejszej piłcej nożnej.

Reklama

– Jesteśmy zdecydowani współpracować z nimi, aby pokazać siłę finansową i stabilność, jakiej potrzebuje ten klub. Odbudowa zajmie trochę czasu, ale Bordeaux ma wszelkie podstawy, by się odrodzić.

Zadanie przed nami ogromne, ale składamy tylko jedną obietnicę. Podejść do niego z pokorą, transparentnością i determinacją. Wspólnie (…) przywrócimy dumę temu historycznemu klubowi i zbudujemy przyszłość godną jego mitycznej przeszłości.

Reklama

Girondins Bordeaux to sześciokrotni mistrzowie Francji. Po raz ostatni tytuł wywalczyli w 2009 roku. To właśnie wtedy na dobre eksplodował talent Yoanna Gourcuffa, którego dziś można wspominać jako „wielkiego niespełnionego”. Żyrondyści spadli z Ligue 1 w sezonie 2021/22 i od tej pory czekają na powrót do francuskiej elity.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama