Mecz męczący jak niedzielny kac
Łepetyna pulsuje. Rączki drżą. Suchość w gardle. Razi światło. Drażnią odgłosy odkurzacza u sąsiada. W drodze do toalety lub do wodopoju trzeba podeprzeć się przy ścianie. Wyobraźcie sobie paskudnego porannego kaca. Już? Krzywicie się? Załapaliście? Męczarnie podobnej skali przeżywaliśmy, śledząc zbieraninę kopaczy, latających za okrąglutką piłeczką tego letniego wczesnego popołudnia w Tychach. Poprzedniego wieczoru nie piliśmy. Ani gazowanego piwa, ani wytrawnego wina, ani […]
Jan Mazurek
• 3 min czytania
19