Reklama

Nie tylko Antonio Conte. Futbol zna gorszych tyranów

Patryk Fabisiak

Autor:Patryk Fabisiak

23 lipca 2022, 18:44 • 7 min czytania 11 komentarzy

Ilu trenerów tyle metod pracy. Każdy szkoleniowiec ma swój wyjątkowy sposób dotarcia do piłkarzy i próby wdrożenia własnego planu na grę. Podobnie jest z treningami, które u jednego menedżera będą lekkie i przyjemne, a u drugiego staną się prawdziwą katorgą i momentem, w którym zawodnik zastanowi się, czy aby na pewno chce być dalej piłkarzem. „Suszarki” u Fergusona, bieganie po górach u Magatha czy „Murderball” u Marcelo Bielsy – to największe koszmary wielu zawodników, którzy mieli okazję współpracować z tymi trenerami. Koszmary, które zwykle przynosiły sukces.

Nie tylko Antonio Conte. Futbol zna gorszych tyranów

W ostatnich dniach brytyjskie media obiegły nagrania z obozu przygotowawczego Tottenhamu w Korei Południowej, na których widać całkowicie wyczerpanych piłkarzy. Upał sięgający 40 stopni Celsjusza i spora wilgotność nie powstrzymały Antonio Conte przed wystawieniem swoich podopiecznych na próbę. Słońce w Seulu grzało niemiłosiernie, ale zawodnicy zostali zmuszeni do rozegrania pełnych 90 minut meczu 10 na 10. Nie to jednak było w tym wszystkim najgorsze.

„Dzwon wstydu” i mdlejący Son

Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem w tym wewnętrznym sparingu nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Trener przygotowania fizycznego Gian Piero Ventrone, który współpracuje z Conte od samego początku jego kariery, zarządził przerwę. Ale nie na odpoczynek, a na… przebiegnięcie czterdziestu dwóch długości boiska i to nie truchtem. Już w połowie tego morderczego wyzwania większość zawodników wyglądała, jakby miała zaraz umrzeć, ale żaden się nie poddawał. Gdyby któryś już nie dawał rady, zawsze mógł uderzyć w tzw. „dzwon wstydu”, który przerwałby trening. To jednak mogłoby nieść za sobą daleko idące konsekwencje.

Zawodnik, który skorzystałby z takiej opcji ratunku mógłby już nie powąchać murawy u Antonio Conte. Włoch jest bowiem bardzo wyczulony na punkcie przygotowania fizycznego i potrzebni mu są tylko zawodnicy, którzy są gotowi dochodzić do krańca swoich możliwości. W dzisiejszych czasach to już dość niekonwencjonalne metody, ale akurat w przypadku tego szkoleniowca przynoszą rezultaty. W końcu wszystkie zespoły, które prowadził (oprócz reprezentacji Włoch), odnosiły sukcesy imponując wysoką intensywnością gry na przestrzeni całego spotkania.

Reklama


Prawdopodobnie to nie byłoby możliwe, gdyby nie tego typu treningi. Piłkarze zdają się ufać tym metodom, bo żaden z nich nie odpuścił do samego końca. Harry Kane i Heung-min Son byli całkowicie wyczerpani i po zakończeniu ćwiczenia upadli na murawę niemal nieprzytomni. Koreańczyk wyglądał znacznie gorzej, bo leżał najdłużej i z trudem przychodziło mu złapanie oddechu. Kane i jeden z asystentów musieli go podnosić za ręce, bo sam nie był w stanie się ruszyć.

Mają rozmach, czyli letnie okienko transferowe w wykonaniu FC Barcelony

Morderca futbolu

Helenio Herrera jest uznawany za jednego z najlepszych trenerów w historii piłki nożnej, choć ma chyba tyle samo zwolenników co przeciwników. Argentyńczyk jest bowiem uznawany za twórcę catenaccio, czyli słynny system taktyczny opierający się głównie na dobrej grze obronnej. Z tego powodu przylgnął do niego przydomek Morderca futbolu. Wymyślony został przez przeciwników tego sposobu grania, którzy uważali go, łagodnie mówiąc, za niezbyt wyrafinowany. Dla Herrery liczył się jednak tylko wynik. Przyświecało mu motto „jeśli nie stracimy bramki, nie przegramy meczu”.

Legendarny trener był jednak znany także ze swoich surowych metod pracy, którym chyba nie dorównuje nawet Antonio Conte. Herrera nie akceptował pijaństwa i prowadzenia się w nieodpowiedni sposób. Był jednym z pierwszych szkoleniowców w futbolu, który oczekiwał pełnego profesjonalizmu. Z tego powodu często wchodził w konflikty z zawodnikami, którzy nie chcieli się przystosować do jego zasad. Tak było między innymi z genialnym piłkarzem Ladislao Kubalą za czasów pracy w Barcelonie. Argentyńczyk nienawidził tego zawodnika, ponieważ chodził własnymi ścieżkami i nie miał zamiaru się do niczego przystosowywać.

Reklama

Faktem jest, że Kubala nadużywał alkoholu, ale ze wspomnień innych zawodników tamtej drużyny wynika, że Herrera przede wszystkim się na niego uwziął. To w końcu odbiło się na szkoleniowcu, który po dwóch latach owocnej pracy odszedł do Włoch. Piłkarze mieli już dość jego zamordyzmu, co przysporzyło mu tylko przeciwników. Skończyło się na tym, że mistrzostwo odzyskał Real Madryt, a trener uciekł na Półwysep Apeniński.

Wyszło mu to na dobre, ponieważ to właśnie we Włoszech narodziła się jego legenda. Jednak jego pierwszym ruchem po rozpoczęciu pracy w Interze Mediolan było pozbycie się niesfornych piłkarzy. Herrera zaczął na samym początku dokręcać śrubę zawodnikom, jak tylko się dało, żeby odrzucić najsłabsze jednostki. W ten sposób tworzył się charakter drużyny. Nie wszyscy to wytrzymali, bo z klubem musieli się pożegnać tacy geniusze jak chociażby Armando Picchi. Argentyńczyk łamał zawodników, ale trzeba mu oddać, że poprowadził swoje drużyny do wielkich trumfów.

Kapitan Titanica

Kiedy kibice piłki nożnej myślą o prawdziwym trenerze-tyranie to prawdopodobnie to nazwisko przychodzi na myśl jako pierwsze. Felix Magath solidnie sobie na to zapracował. Jego metody pracy są owiane legendą, a treningi pod jego okiem śnią się niektórym piłkarzom po nocach. – Myślę, że przez jego ciężkie treningi skończyłem karierę o trzy lata za wcześnie. Kolana nie wytrzymały – stwierdził Jacek Krzynówek w wywiadzie dla Weszło z 2020 roku.

Felix Magath

U Magatha nie było żartów. Na obozach przygotowawczych dominowało bieganie po górach. Na treningach nieustanne pompki, przysiady, podciąganie i przede wszystkim… piłki lekarskie. – Nie wiem, czy Felix Magath powstrzymałby tonięcie Titanica, ale ci, którzy by przeżyli, byliby na pewno w dobrej formie – powiedział kiedyś Jan Age Fjortorf, który pracował z Niemcem w Eintrachcie Frankfurt.

Magath również szybko skreślał słabsze jednostki, co przypomina metody stosowane przez Helenio Herrerę. Ale podobnie, jak w przypadku Argentyńczyka, jego metody przynosiły pożądane skutki. Trzy mistrzostwa Niemiec i dwa Puchar Niemiec na zawsze ugruntowały jego wysoką pozycję w niemieckim futbolu. W Wolfsburgu nigdy nie zapomną mu zdobycia pierwszego triumfu w lidze z 2009 roku. I trzeba przyznać, że tamta drużyna była przede wszystkim fantastycznie przygotowana pod względem fizycznym.

Sterling, Koulibaly, a to nie koniec. Chelsea zbroi się przed nadchodzącym sezonem

Zmarnowane pokolenie

Beckham, Gerrard, Lampard, Terry, Ferdinand – to tylko część zawodników, którzy grali w reprezentacji Anglii prowadzonej przez Fabio Capello. Włoski szkoleniowiec miał być idealnym kandydatem do opanowania przepełnionej wielkimi ego szatni, ale poległ z kretesem. To jeden z przykładów, gdzie surowe metody nie do końca się sprawdziły. Znany trener, który święcił wielkie triumfy z Milanem, miał być lekiem na całe zło, którego nie potrafili odnaleźć ani Sven Goran Eriksson, ani Steve McClaren.

Capello wymyślił sobie, że najlepszym sposobem na poradzenie sobie z angielskim gwiazdozbiorem będzie po prostu przybranie maski tyrana i wprowadzenie surowego reżimu. To sprawiło, że przegrał szatnię już na samym wejściu i niemal od pierwszego dnia wiadomo było, że jego misja się nie powiedzie, a Anglicy nic nie osiągną na mundialu w RPA. Postanowił zakazać jakiegokolwiek kontaktowania się z żonami podczas zgrupowań, używania telefonów komórkowych, a nawet… zwracania się do siebie pseudonimami.

Piłkarze początkowo zaciskali zęby i zamierzali przymykać oko na dziwactwa Capello, ale na obozie przygotowawczym przed mundialem stracili cierpliwość. Włoch postanowił zabrać ich po wyczerpującym sezonie na zgrupowanie w Alpy, gdzie głównym punktem miały być, a jakże, górskie przebieżki. Na dodatek wcześniej trener postanowił pozbawić opaski kapitańskiej Johna Terry’ego, który należał do jego głównych przeciwników w zespole. Niestety dla selekcjonera, obrońca Chelsea miał spory posłuch w drużynie, więc został dzięki temu przekreślony niemal przez wszystkich.

Fabio Capello

Anglicy ledwo wyszli z grupy w RPA i w 1/8 finału zostali rozbici przez Niemców 1:4. Na Wyspach Brytyjskich wybuchł ogromny skandal, a brukowce miały się czym zajmować. Na jaw wychodziły kolejne fakty kompromitujące Capello, który odszedł w niesławie. Praca w angielskiej kadrze okazała się dla niego pocałunkiem śmierci, ponieważ nie wrócił już nigdy do wielkiej piłki. Pracował jeszcze z kadrą Rosji i w Chinach, ale bez większych sukcesów.

Podobne przykłady można by było mnożyć. Przecież tacy trenerzy jak Sir Alex Ferguson czy Diego Simeone też nie należą do najprzyjemniejszych. Do tego można jeszcze dodać choćby Louisa van Gaala, który często był krytykowany za „zabijanie” kreatywności u zawodników. Marcelo Bielsa przez jednych piłkarzy był kochany, a przez drugich nienawidzony. Nie wszyscy byli w stanie wytrzymać jego nieustanną chęć pressowania, czyli słynny „Murderball”. Jorge Sampaoli również stara się zawsze trzymać krótko swoich podopiecznych, przez co niemal za każdym razem kłóci się z kimś już na samym początku współpracy. Trzeba sobie jednak powiedzieć szczerze, że w futbolu cel uświęca środki. Jeżeli są sukcesy, mało kto dyskutuje o metodach pracy.

Czytaj więcej o zagranicznej piłce:

Fot. Newspix

Urodzony w 1998 roku. Warszawiak z wyboru i zamiłowania, kaliszanin z urodzenia. Wierny kibic potężnego KKS-u Kalisz, który w niedalekiej przyszłości zagra w Ekstraklasie. Brytyjska dusza i fanatyk wyspiarskiego futbolu na każdym poziomie. Nieśmiało spogląda w kierunku polskiej piłki, ale to jednak nie to samo, co chłodny, deszczowy wieczór w Stoke. Nie ogranicza się jednak tylko do futbolu. Charakteryzuje go nieograniczona miłość do boksu i żużla. Sporo podróżuje, a przynajmniej bardzo by chciał. Poza sportem interesuje się w zasadzie wszystkim. Polityka go irytuje, ale i tak wciąż się jej przygląda. Fascynuje go… Polska. Kocha polskie kino, polską literaturę i polską muzykę. Kiedyś napisze powieść – długą, ale nie nudną. I oczywiście z fabułą osadzoną w polskich realiach.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Dawidowicz nie trenuje. Przed Holandią obronią nas Bednarek i Salamon?

Jakub Białek
4
Dawidowicz nie trenuje. Przed Holandią obronią nas Bednarek i Salamon?

Piłka nożna

EURO 2024

Dawidowicz nie trenuje. Przed Holandią obronią nas Bednarek i Salamon?

Jakub Białek
4
Dawidowicz nie trenuje. Przed Holandią obronią nas Bednarek i Salamon?

Komentarze

11 komentarzy

Loading...