Vuković analizuje ostatnią porażkę. „Sytuacja kompletnie niezrozumiała”

Antoni Figlewicz

24 kwietnia 2026, 15:58 • 3 min czytania 1

Reklama
Vuković analizuje ostatnią porażkę. „Sytuacja kompletnie niezrozumiała”

Widzew Łódź w meczu z Radomiakiem prowadził i wierzył, że jest w stanie wywieźć Radomia nawet komplet punktów. Inne plany mieli gospodarze i ostatecznie łódzka drużyna nie zdobyła nawet oczka za remis. Przyczyn dotkliwej porażki Aleksandar Vuković upatruje w nieodpowiednim podejściu jego zespołu do ostatnich minut rywalizacji.

Reklama

Serbski trener podczas spotkania z dziennikarzami wrócił pamięcią do spotkania sprzed tygodnia. A konkretnie – do okresu, w którym Widzew mógł nieco uspokoić grę, bo akurat objął prowadzenie.

Chodzi o ten przedział od 60. do 80. minuty. Tamten okres meczu wyglądał tak, że byliśmy bliżej drugiego gola, niż Radomiak wyrównania. Nie wykorzystaliśmy swoich okazji do podwyższenia wyniku, także przez zepsute bardzo proste podania. Końcówka, stety niestety, zaburza trochę obraz całego meczu – w niej Radomiak napierał, miał więcej okazji bramkowych – mówił na konferencji prasowej Aleksandar Vuković.

Widzew nie utrzymał prowadzenia. Kolejny raz zagrał bardzo słabo w końcówce meczu

Mam piłkarzy, którzy grają w piłkę na określonym poziomie od lat. Wiedzą, że trzeba sytuację na boisku opanować, także przez takie triki boiskowe, które pozwolą opóźnić grę, rozbić ataki rywala – kontynuował trener. – Jedna sytuacja z tego meczu jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Rzut wolny dla Radomiaka, po którym poszła długa piłka i Kozłowski zagrał ręką. Proste stanięcie przed piłką, uniemożliwiające rywalowi szybkie wznowienie gry mogło by zapobiec tym problemom – ocenił Vuković.

Problemy jednak wystąpiły – Radomiak dostał kolejny rzut wolny, a po nim padł już gol. Wszystko sprowadza się najprawdopodobniej do beznadziejnej gry Łodzian w końcówkach spotkań, o którą dziennikarze także zapytali trenera Widzewa.

Reklama

To oczywiste, że kwestia końcówek jest poruszana, bo sporo punktów Widzew, wcześniej i ostatnio, stracił w tych fragmentach meczu. Nie widzę problemu w sferze fizycznej, on leży raczej w tej mentalnej. Musimy nad tym aspektem zapanować – podsumował „Vuko”.

Rację przyznał mu zresztą siedzący tuż obok Juljan Shehu, który też wziął udział w konferencji prasowej przed zbliżającym się meczem z Motorem Lublin. – Myślę, że faktycznie tracimy za dużo punktów w końcówkach spotkań. Musimy utrzymywać skupienie, szczególnie jeśli mamy przewagę gola nad rywalem. Musimy wykazywać się naszym doświadczeniem, radzić sobie z wywieraną przez rywali presją. Najlepiej zmienić trochę styl gry na finiszu meczu – zagrać może brzydko, opóźniać, ale dowieźć wynik – stwierdził pomocnik Widzewa.

Reklama

Jak poważny jest problem Łodzian pokazywał ostatnio na X Mateusz Janiak. Dziennikarz sprawdził, jak wyglądałaby ligowa tabela, gdyby wszystkie mecze kończyły się w 75. minucie. I co? Cóż – Widzew w takim zestawieniu zajmuje wysokie, trzecie miejsce. A jak to wygląda w obowiązującej tabeli Ekstraklasy chyba nie trzeba nikomu przypominać…

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Czy spadek Widzewa byłby największą kompromitacją w Ekstraklasie XXI wieku?

Paweł Paczul
11
Czy spadek Widzewa byłby największą kompromitacją w Ekstraklasie XXI wieku?