Czy spadek Widzewa byłby największą kompromitacją w Ekstraklasie XXI wieku?

Paweł Paczul

24 kwietnia 2026, 16:19 • 4 min czytania 18

Reklama
Czy spadek Widzewa byłby największą kompromitacją w Ekstraklasie XXI wieku?

Już dawno wszyscy powinni przestać się zastanawiać nad pytaniem „czy Widzew może spaść z Ekstraklasy”. Działacze długo to wypierali, pisaliśmy im, że to nie najlepsza droga, no i cóż, dziś wiadomo, że zdecydowanie tak – Widzew może polecieć. Mamy prawo więc pójść dalej i pomyśleć nad czymś innym: czy jeśli łodzianie spadną, będzie to największa kompromitacja w XXI wieku, jeśli chodzi o Ekstraklasę?

Reklama

Trzeba bowiem przyznać, że argumenty akurat w tej rozgrywce Widzew ma ogromne. Wydać tak grube miliony euro, absolutnie niespotykane wcześniej w tej lidze i gnić w strefie spadkowej, to już jest wstyd, a może być gorzej. Naprawdę nie potrzeba przecież wielkich sum – w skali polskiej piłki – by spokojnie sobie dryfować w naszej elicie, choćby w środku tabeli. Utrzymać potrafiła się nawet – „nawet”, gdyż chodzi teraz o kasę – Puszcza, przez lata w lidze funkcjonowała Stal Mielec.

Oczywiście na końcu jednych i drugich już nie ma, ostatecznie zjadła ich wątła finansowa obudowa. Ale Widzew nie musiał się o to martwić, miał wszystko na przestrzeni tego jednego sezonu. Jednego! Dlatego porównanie do Puszczy jest uzasadnione. Jak chciał wydać bańkę za Isaaca, który dzisiaj nie prezentuje żadnych atutów piłkarskich, to wydał. Jak chciał pięć na Bukariego, który póki co jest przydatny jak szampon łysemu, to wydał. Łodzianie mogli zrobić wszystko, zatem skala porażki jest ogromna, skoro zrobili wszystko źle.

No więc – czy jakaś historia w XXI wieku była gorsza niż potencjalny spadek Widzewa?

Jeśli chodzi o spadki sensacyjne, a przed sezonem nikt spadku Widzewa nie zakładał, więc mowa o sensacji, to trudno kogoś wskazać palcem mocniej niż dzisiejszy Widzew. Owszem, spadał wicemistrzowski Śląsk, natomiast prawdę mówiąc większą niespodzianką było to wicemistrzostwo, niż później ten spadek. Leciała Wisła Kraków, która przez lata rządziła ligą, ale to było już jakiś czas temu. Gdyby spadła Biała Gwiazda za Cupiała, no to Widzew nie miałby podjazdu, ponieważ Wisła była potentatem, a Ekstraklasa była dużo mniej konkurencyjna niż jest teraz. Natomiast Wisła w latach świetności do spadku nie miała nawet blisko, poleciała już po przejściach.

Najpierw udało się ją uratować przed lotem w niebyt, potem próbowano odbudować, ale morza pieniędzy to tam na to nie było. Już sezon wcześniej sygnalizował, że z Wisłą jest kiepsko, kiedy kończyła na trzynastym miejscu, a potem… stało się. Owszem to, że zatrudniony po znajomości Brzęczek miał masę czasu, by to uratować, a zrobił mniej niż nic, chluby krakowianom nie przynosi, natomiast historia Widzewa to przebija.

Reklama

Gdyby zimą Wisła wzmacniała się za miliony… No, ale nie, pomóc miał odkurzony po latach Zdenek Ondrasek.

Trzeba więc poszukać wstydów gdzie indziej i na myśl przychodzą te wszystkie wpadki w europejskich pucharach, gdzie przegrywaliśmy z drużynami – nazwijmy to delikatnie – niezbyt wymagającymi. Levadia. Dudelange. Spartak Trnawa. Cementarnica Skopje. Legia z Vetrą i to jeszcze w jakim stylu, kibicowskim cyrkiem.

Ale.. chyba znów nie. To były maksymalnie dwa spotkania. A tutaj mamy ciąg fatalnych meczów, decyzji. Czterech trenerów, czterech bramkarzy, wracamy do milionów euro. Gdyby tamta Wisła Kraków rozegrała sezon z Levadią i zajęła miejsce za nią, no to wtedy można by się pochylić. Ale że coś takiego nie mogło się wydarzyć, to Widzew „wygrywa.

Nie znajdziemy większej sportowej kompromitacji. Po prostu. Widzew, jeśli spadnie, dokona czegoś niespotykanego, czegoś, co się nie mieści w głowie. Przecież to tutaj można powiedzieć, że jeśli dasz losowym kibicom wydać ponad 20 milionów euro, to bardzo prawdopodobne, że nie wydadzą ich gorzej niż – podobno – fachowcy. I nie będzie to populizm, to było naprawdę możliwe.

Reklama

Żeby więc Widzew ułaskawić z ostatecznego wstydu, trzeba wyjść poza czysty sport. Zdecydowanie najgorsza była afera korupcyjna – przez lata żyliśmy tym, że oglądamy rywalizację sportową, a tak naprawdę niejednokrotnie oglądaliśmy teatr, w który zamieszani byli czołowi trenerzy, piłkarze i sędziowie. I to był większy wstyd i kompromitacja niż historia Widzewa, bez dwóch zdań.

Natomiast znów: poza boiskiem (no bo jednak na murawie nie dzielili się kasą). Pod względem samego sportu Widzew przebije wszystkich, jeśli oczywiście spadnie.

Chyba że ktoś jednak dostrzega coś większego, ale czy to możliwe? Łodzianie są przecież na dobrej drodze, żeby dokonać czegoś historycznego. Szkoda, że nie w tę stronę, co trzeba.

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
18 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama