Widzew z nożem na gardle przystępuje do starcia z Motorem Lublin i właściwie wszystkich kończących sezon spotkań. Podopieczni Aleksandara Vukovicia, to akurat żadna nowość, punktów potrzebują jak kania dżdżu. Zmienią swoje pragmatyczne podejście, czy pozostaną wierni strategii, którą trener obrał na początku swojej kadencji?
Na otwierające konferencję prasową słowa krytyki Aleksandar Vuković odpowiedział tak: – Ja niekiedy sam sobie próbuję wytłumaczyć, dlaczego niektóre rzeczy na boisku nie funkcjonują tak, jak powinno się spodziewać po ludziach z takimi umiejętnościami. Nasze działania z piłką są, delikatnie mówiąc, do dużej poprawy, nie ma tu dwóch zdań. Naszą drużynę stać na to, żeby to wyglądało lepiej.
Serb nie ukrywał, że jego zespół ma problem z tworzeniem sobie okazji, przejmowaniem inicjatywy. Widzew całkiem nieźle wygląda w ostatnim czasie w obronie, lecz jego działania ofensywne pozostawiają wiele do życzenia. Vuković dostrzega jednak zalążki dobrej gry, której oczekuje od – jak sam przekonuje – dobrych piłkarzy.
– Wymiana kilku dokładnych podań powoduje, że zaraz mamy sytuację, w taki sposób zdobyliśmy też bramkę z Radomiakiem. Ta ładna akcja pokazała, że mamy możliwości ku temu, żeby grać. Teraz kwestia tego, jak zwiększyć częstotliwość występowania takich sytuacji – mówi trener Łodzian. – Proszę mi wierzyć – o niczym innym w swoim życiu nie myślę. Mam w głowie tylko to, jak sprawić, żebyśmy lepiej grali w piłkę – dodaje.
Aleksandar Vuković w obliczu trudnego finiszu sezonu. „Nie będę robił tego, czego nie czuję”
Szkoleniowiec Widzewa przyznał też, że mecz w Radomiu był dla niego bardzo trudnym przeżyciem. – Moje odczucie po porażce w Radomiu było bardzo bolesne. Przetrawienie tego meczu nie było proste, przez co rozumiem kibiców, którzy przeżyli to w tym sezonie już czternasty raz – zauważył Serb.
– Proszę jednak zrozumieć moją perspektywę, taką wynikającą ze zdroworozsądkowego myślenia. Przegrałem z Widzewem dopiero pierwszy mecz. Stan emocji wokół klubu, zrozumiały, ale zastany już przeze mnie, powoduje, że wiele spraw jest odbieranych inaczej. Wiem, że porażka boli, ale z drugiej strony nie mogę stracić zdrowego rozsądku. Dziewięć punktów w sześciu meczach to tyle co Marek Papszun zdobył w Legii. A miał okres przygotowawczy z drużyną i generalnie więcej czasu na wypracowanie pewnych spraw – stwierdził Vuković.
Jak wobec tego trener Łodzian zapatruje się na zmianę podejścia do gry i porzucenie krytykowanego po meczu w Radomiu pragmatyzmu? Wygląda na to, że Serb wierzy w obraną ścieżkę i pod wpływem niepowodzenia w ostatnim spotkaniu nie ma zamiaru jej nagle porzucić.
– Nie będę robił tego, czego nie czuję. Nie jest moją intencją grać na remis czy nie strzelać goli – chciałbym dotrzeć do piłkarzy, by grali lepiej, szybciej. Pragmatyzm nie polega na tym, żebyśmy nie strzelali goli. On, w moim rozumieniu, polega na tym, że nie chcę, aby bramkarz był moim głównym rozgrywającym. Jeśli chodzi o wybory kadrowe – widać, że wierzę stale w pewną grupę ludzi, ale to dlatego, że to są zwyczajnie najlepsi piłkarze Widzewa w tej chwili. Moim celem i intencją jest po prostu wyciągnięcie z nich czegoś więcej – mówi trener Widzewa.
Czy uda mu się ta sztuka? Odpowiedzi, kolejny raz, poszukamy już w ten weekend, kiedy Widzew podejmie na własnym stadionie Motor Lublin.
CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:
- Widzew miał stać w kontrze do dziadostwa, a nawet nie gra o wygraną
- Ktoś jeszcze nie wierzy? Widzew głównym faworytem do spadku
- Andi Zeqiri zawodzi. Nie ma ani perły, ani korony
Fot. Newspix