Ekstraklasa - 29. Kolejka

Roberto Alves 83"
Christos Donis 59"

Ktoś jeszcze nie wierzy? Widzew głównym faworytem do spadku

Mikołaj Duda

18 kwietnia 2026, 17:09 • 4 min czytania 61

Reklama
Ktoś jeszcze nie wierzy? Widzew głównym faworytem do spadku

Piłka w Radomiu okazała się sprawiedliwa. Widzew był dużo słabszy od przeciwnika, ale przez jeden wypad mógł dojechać do końca z korzystnym wynikiem. Tego nie zrobił, dzięki piorunującej końcówce Radomiaka. Łodzianie w tym momencie – obok Bruk-Betu – są głównym faworytem do spadku.

Reklama

Radomiak pozytywnie nas zaskoczył. Po tygodniach mocno przeciętnej gry i słabych wynikach, w końcu dostarczył nam argumenty, że zasługuje na to, by zostać w Ekstraklasie na kolejny sezon. Zwyczajnie był o klasę lepszy od przeciwnika i dokonał czegoś, z czym miał duży problem – odwrócił niekorzystny wynik.

Radomiak Radom – Widzew Łódź 2:1. Dominacja i nieskuteczność gospodarzy

Widzew nieźle wszedł w mecz. Już po kilkunastu sekundach do sytuacji strzeleckiej doszedł Emil Kornvig. Były też próby Bergiera czy Selahiego, ale po obiecującym początku kolejne minut w wykonaniu Łodzian były już znacznie słabsze. Nic im się nie kleiło i Majchrowicz pozostawał bez zatrudnienia. Przede wszystkim mieli problem, by po odbiorze piłki dłużej się przy niej utrzymać. Mnożyły się proste straty i niedokładne zagrania.

A Radomiak się rozkręcał. Początkowo szukał swoich szans tylko po kontratakach, choćby próbując wykorzystać bardzo dobre podania Rafała Wolskiego, który ogólnie wyjątkowo dobrze czuł się tego popołudnia. Z czasem gospodarze zyskiwali na pewności i nie mieli zamiaru się szczególnie cofać pod własną bramkę. Mieli pełną kontrolę nad meczem, szybko odbierali piłkę, tworząc kolejne okazje.

Radomiak zrobił naprawdę wiele, by na przerwę zejść przynajmniej z przewagą jednego gola. Poza błyszczącym Wolskim nieźle spisywali się też Luquinhas czy Jan Grzesik. Piłkarze Bruno Baltazara nawet doczekali się bramki, ale jej zdobywca, czyli Vasco Lopes w momencie podania był na wyraźnym spalonym.

Reklama

Czego zabrakło Radomianom do prowadzenia? Lepszego wykończenia, a przede wszystkim skutecznego napastnika, którym Abdoul Tapsoba zdecydowanie nie jest. Można mówić, że Burkińczyk ma inne atuty, ale gdy przychodziło do wykorzystania podania któregoś z kolegów, był fatalny. Zmarnował przynajmniej trzy naprawdę dobre okazje na gola. Mamy przekonanie, że gdyby w jego miejsce występował Maurides, to po pierwszych 45 minutach wynik byłby inny.

Piłka okazała się sprawiedliwa. Radomiak dopiął swego

Druga połowa zaczęła się dokładnie tak, jak zakończyła się pierwsza. Radomiak gniótł rywala, a prym wiódł Jan Grzesik. Bardzo groźnie podłączał się do akcji ofensywnych, a spustoszenie w polu karnym Łodzian siały jego rzuty z autu. Zresztą, to po jego uderzeniu fenomenalną interwencję zaliczył Bartłomiej Drągowski, chociaż sędzia i tak odgwizdał spalonego.

Gospodarze w końcu doigrali się za swoją nieskuteczność. Jeden z nielicznych wypadów Widzewa przełożył się na gola. Bergier rozegrał piłkę z Shehu i do własnej siatki skierował ją Christos Donis. Mimo że napastnik gości, nie zdobył w tej sytuacji swojego 13. ligowego trafienia, to miał kluczowy wpływ na to, że rywal się pomylił. Jeśli ekipa Aleksandara Vukovicia utrzyma się w Ekstraklasie (w co wątpimy) będzie to w pierwszej kolejności zasługa właśnie Sebastiana Bergiera.

Reklama

Dla Radomiaka to był cios. Miał problem, by sie po nim podnieść. Dobrego kwadransa potrzebował, by wrócić do rytmu sprzed straconego gola. Ale gdy już się otrząsnął, to osiągnął to, na co tak długo pracował. Wszystko to za sprawą nieoczywistego bohatera. Rzut z autu, piłka wybita na przedpole, a właśnie tam czekał już przygotowany Roberto Alves. Szwajcar naprawdę kapitalnym uderzeniem nie pozostawił Drągowskiemu najmniejszych szans.

Reklama

Mimo straconego prowadzenia, Widzew ewidentnie był zadowolony z remisu. Nie szarżował tempa, starał się przedłużać i wygaszać emocje. Od pierwszego gwizdka goście grali tak, że jeden punkt zapewne wzięliby bez wychodzenia no boisko. I w doliczonym czasie gry w pełni zasłużenie zostali za to ukarani. Piłkarzom Bruno Baltazara opłaciło się to, że robili wszystko, by zgarnąć pełną pulę. Rzut wolny i Luquinhas z najbliższej odległości sprawił, że stadion przy Struga odleciał w powietrze.

Widzew w takiej dyspozycji po prostu musi spaść. Na tle bezpośredniego rywala o utrzymanie pokazał się jako drużyna, która nie ma większych atutów i na boisku walczy tylko o to by przetrwać. Tym razem zespół z Łodzi nie miał tyle szczęścia, co przed tygodniem, że Arkadiusz Kasperkiewicz wyleciał z boiska. Gdyby nie nieodpowiedzialne zachowanie rywala, to zapewne ze Słonikami też by nie wygrał.

Reklama

Radomiak do końca grał w 11, więc odniósł zasłużone zwycięstwo i nieco odskoczył od strefy spadkowej. Poza punktami znacznie jednak ważniejsze jest to z jakiej strony się pokazał. Przekonał nas, że to nie jest tak kiepska drużyna, jak wskazują na to wyniki z rundy wiosennej.

5
Majchrowicz
6
Grzesik
5
Kingue
5
Blasco
5
Ouattara
yellow-card
4
Donis
1
7 +
Wolski
yellow-card
6
Luquinhas
4
Elves
yellow-card
3
Tapsoba
5
Lopes
Jarosław Przybył 5

Zmiany:

icon-swap
Salifou Soumah
5
Elves
icon-swap
Roberto Alves
7
Vasco Lopes
1
icon-swap
Maurides
5
Abdoul Fessal Tapsoba
icon-swap
Ibrahima
Rafal Wolski
yellow-card

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

61 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Statystyki

5
Strzały celne
2
8
Strzały niecelne
4
51
Posiadanie piłki
49
6
Rzuty rożne
2
1
Rzuty rożne 1. połowa
1
12
Faule
15
1
Faule 1. połowa
2
4
Żółte kartki
2
3
Żółte kartki 2. połowa
2

Informacja o meczu

Data:
sobota, 18 kwietnia 2026 14:45
Sędzia:
Jarosław Przybył

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama