Trump miał swoją chwilę chwały. Tego już nikt mu nie zabierze! [WIDEO]

Mikołaj Duda

20 lipca 2026, 01:27 • 2 min czytania 33

Reklama
Trump miał swoją chwilę chwały. Tego już nikt mu nie zabierze! [WIDEO]

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Donald Trump wraz z Giannim Infantino wręczył puchar dla najlepszej drużyny na świecie. Całość wyszła jednak dość niezręcznie i w pewien sposób przeszkodziła Hiszpanom w świętowaniu tej jakże istotnej chwili. W każdym razie prezydent Stanów Zjednoczonych osiągnął swój cel. Znalazł się w samym środku wydarzeń.

Reklama

Już w momencie wyjścia na murawę stadionu w Nowym Jorku Donald Trump spotkał się z niezbyt gorącym powitaniem ze strony publiczności. Najkrócej mówiąc, wraz z rządzącym FIFA Giannim Infantino zostali wygwizdani przez kibiców. To jednak nie zraziło go, by walczyć o uwagę i miejsce wśród najważniejszych osób tego wieczoru.

Trump wręczył Hiszpanom Puchar Świata! Wyszło jednak dość niezręcznie

Fakt jest taki, że Donald Trump dostał to, na czym tak bardzo mu zależało. Znalazł się w gronie hiszpańskich zawodników w momencie, gdy ci podnosili w górę puchar dla najlepszej reprezentacji na świecie. Już zawsze na pamiątkowej fotografii z tego momentu (dla większości z zawodników zapewne najważniejszego w karierze) będzie widoczny obecny prezydent Stanów Zjednoczonych.

Reklama

W trakcie transmisji można było odnieść wrażenie, jakby Trump miał zamiar znaleźć się w samym centrum i do spółki z Rodrim podnieść puchar. W pewnym momencie widać jednak, że po krótkiej rozmowie z piłkarzem nieco odsunął się na bok. Można przypuszczać, że został poproszony przez Hiszpana, by ten samodzielnie mógł celebrować tę chwilę.

Reklama

Najwidoczniej Rodri ma większą moc sprawczą nawet od samego Gianniego Infantino. Prezydent FIFA próbował namówić Trumpa, by ten opuścił podium dla zwycięzców, ale tym razem już pozostał nieugięty i z miejsca się nie ruszył.

Reklama

Fot. Newspix

33 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama