Robert Lewandowski po czterech latach odchodzi z FC Barcelony. Kontrakt kapitana reprezentacji Polski wygasa z końcem czerwca i nie zostanie przedłużony. Najbliższa Lewandowskiemu wydaje się dziś Arabia Saudyjska, choć – jak słyszymy – opowieści o gigantycznej ofercie z Al-Hilal są mocno podkręcone.
To już informacja oficjalna. Robert Lewandowski nie będzie w przyszłym sezonie zawodnikiem FC Barcelony. Polski napastnik za pośrednictwem mediów społecznościowych ogłosił, że latem pożegna się z katalońskim klubem.
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: w ostatnich tygodniach coraz więcej wskazywało właśnie na taki scenariusz. O słabnącej pozycji Lewandowski świadczyły choćby decyzje Hansiego Flicka, który nie wystawił polskiego napastnika od pierwszej minuty ani w kluczowym meczu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt, ani w niedawnym El Clasico.
Oba wybory spotkały się z frustracją Lewandowskiego, który doskonale wiedział, że brak wsparcia Flicka może być decydujący w walce o nowy kontrakt.
Choć do niedawna Joan Laporta zapewniał jeszcze, że Polakowi zostanie przedstawiona propozycja przedłużenia umowy, a Pini Zahavi parę dni temu spotykał się z dyrektorem sportowym Deco, nie przyniosło to wymiernych efektów. Ostatecznie nie doszło nawet do przedstawienia żadnej konkretnej oferty pozostania w klubie.
W sobotę Lewandowski postanowił więc samemu ogłosić pożegnanie z Barceloną.
Wyświetl ten post na Instagramie
Najbliższa przyszłość Roberta Lewandowskiego
Co czeka więc teraz Lewandowskiego? Najbliższa przyszłość jest akurat jasna. Napastnikowi zostały dwa ostatnie spotkania w barwach Dumy Katalonii: w niedzielę 17 maja pożegna się z kibicami Barcelony na Camp Nou, w meczu przeciwko Realowi Betis. Tydzień później, w sobotę 23 maja, Lewandowski wybiegnie w granatowo-bordowej koszulce po raz ostatni. Barcelona zagra wówczas na wyjeździe z Valencią.
Wiele wskazuje na to, że Hansi Flick pozwoli Lewandowskiemu zagrać w obu spotkaniach w większym wymiarze czasu i godnie pożegnać się z fanami Blaugrany. Dla Barcelony, która ma zapewniony tytuł mistrzowski, wyniki tych spotkań nie mają już większego znaczenia.
Później Lewandowski pojawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Nasza kadra 31 maja zagra z Ukrainą we Wrocławiu, a 3 czerwca czeka ją sparingowe spotkanie z Nigerią w Warszawie.
– W związku z sytuacją z Jackiem Magierą to zgrupowanie może być trochę inne, oddające hołd trenerowi. Z mojej strony było ważne, żeby się na nim pojawić, brać udział w tych meczach i go pożegnać – zapowiedział Lewandowski niedawno w rozmowie z Eleven Sports.
Obecność na czerwcowym zgrupowaniu nie oznacza jeszcze, że Lewandowski na dobre podjął decyzję o kontynuowaniu gry dla reprezentacji Polski. Ale wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jest takiej bardzo bliski.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Lewandowskiego ciągnie do Arabii Saudyjskiej
Zwłaszcza, że Lewandowskiego najbardziej kusi kontynuowanie kariery w Arabii Saudyjskiej. Jednym z powodów ma być właśnie fakt, że gra w lidze o niższej intensywności mogłaby przedłużyć reprezentacyjną karierę 38-latka.
Co jeszcze przemawia na korzyść Saudyjczyków?
– Arabia oferuje dziś Robertowi status wielkiej gwiazdy i ogromne pieniądze. Ale są też inne kuszące czynniki: na przykład niższa intensywność tamtejszych rozgrywek. Nie ma przypadku w tym, że Ronaldo, Messi czy Ibrahimović w pewnym momencie trafili do Arabii czy USA. To pozwoliło im przedłużyć ich kariery, przy jednoczesnym utrzymaniu statusu gwiazdy i wielkich zarobków – mówił w niedawnej rozmowie z Weszło Sebastian Staszewski, autor biografii „Lewandowski. Prawdziwy”.
– Druga sprawa, to fakt, że Robert zna nieźle region Zatoki Perskiej i z tego co wiem – podoba mu się tam. Między Warszawą, a Rijadem jest tylko godzinna różnica czasu, odległość od Polski też jest znacznie mniejsza niż na przykład z Chicago. Dodatkowo w tle istnieje możliwość nawiązania współpracy ambasadorskiej przy okazji organizacji mundialu w 2034 roku. To wszystko sprawia, że kierunek arabski jest dziś dla Roberta niezwykle atrakcyjny – dodawał.
Z kilku źródeł można też usłyszeć, że Lewandowskiego nie odstrasza kwestia wojny czy problemów z bezpieczeństwem na Bliskim Wschodzie. Piłkarz spogląda w tamtym kierunku z bardzo dużym zainteresowaniem.
Problemy w raju
Finalizacja transferu do Saudi Professional League wcale nie musi okazać się jednak prosta. I to z kilku powodów.
Choć ostatnio w przestrzeni medialnej pojawiła się wiadomość o niebotycznej ofercie z Al-Hilal (według której Lewandowski miałby zarabiać tam rocznie 90 mln euro), to według naszych informacji jest ona mocno przesadzona.
Po pierwsze – największą gwiazdą i napastnikiem Al-Hilal jest uwielbiany w arabskim świecie Karim Benzema, zdobywca Złotej Piłki z 2022 roku, otwarcie deklarujący muzułmańską wiarę i będący bohaterem tamtejszej społeczności.
Po drugie – wątpliwa jest przede wszystkim wysokość proponowanych rzekomo zarobków. Wspomniany wcześniej Benzema zarabia w Arabii około 57 milionów euro rocznie, co czyni go jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy ligi. Nikt jednak, poza Cristiano Ronaldo (zarobki przekraczające 200 mln euro za sezon), nie zbliża się do takiego rzędu zarobków jak rzekomo proponowane Lewandowskiemu.
Proponowanie takiej kwoty piłkarzowi, który w Europie może liczyć na oferty maksymalnie rzędu 10-15 mln euro (w Barcelonie zarabiał dotychczas 26 mln euro za sezon), byłoby więc irracjonalne. Zwłaszcza, że w Saudyjczycy w swoich ofertach posługują się kwotami netto, a nie jak w Europie – brutto.
Po trzecie – rządzący saudyjską piłką państwowy fundusz inwestycyjny (Public Ivestment Fund) wstrzymał w ostatnim czasie gigantyczne wydatki na transfery i kontrakty dla nowych piłkarzy. Saudyjskie władze zaczęły wymagać od klubów bardziej zrównoważonego wydawania pieniędzy i mniej agresywnej polityki transferowej.
Co jeśli nie Arabia?
Jakie alternatywy ma wobec tego Lewandowski? Najkonkretniejszą ofertę napastnikowi przedstawiło dotychczas amerykańskie Chicago Fire. Według medialnych doniesień Polak mógłby liczyć tam na zarobki w wysokości około 15 mln dolarów brutto za sezon. To kwota dość konkurencyjna, a może nawet przewyższająca potencjalne zarobki, na jakie 38-latek mógłby liczyć w Europie.
Przedstawiciele Chicago są zdeterminowani, by pozyskać kapitana polskiej kadry, a on wciąż pozostaje otwarty i nie odrzuca oferty z MLS. Ale jednocześnie brakuje mu ekscytacji akurat tym kierunkiem. Powód może być prozaiczny.
– Po czterech latach spędzonych w pięknej Barcelonie wietrzne Chicago nie budzi jakiejś szczególnej ekscytacji Lewandowskich – twierdzi Staszewski.
Co naturalne, w mediach pojawiają się – i pewnie będą się pojawiać – europejskie kluby, które mogłyby być zainteresowane pozyskaniem polskiego snajpera. Wśród najczęściej wymienianych kierunków przewiajają się AC Milan i Juventus Turyn, a ostatnio także FC Porto.
Plotki na temat ostatniego kierunku zdementował już prezes „Smoków” Andre Villas-Boas. – Koszty związane z zawodnikiem tego kalibru są poza zasięgiem FC Porto – stwierdził bez ogródek.
Pozostałe kierunki też budzą wiele znaków zapytania: w Milanie trenerem jest Massimiliano Allegri, u którego napastnicy, od których wymaga ciągłego pressingu, mają wyjątkowo trudne życie. A akurat z tym elementem Lewandowski zawsze miał problem i trudno przypuszczać, by marzył o takiej grze w wieku 38 lat.
Z kolei w Juventusie wciąż ważny kontrakt ma Dusan Vlahović, którego przyszłość nie została jeszcze rozstrzygnięta. Trudno też wyobrazić sobie motywację Lewandowskiego, by po wielu latach gry na europejskim topie dołączyć do drużyny, która od wielu lat jest cieniem dawnej świetności. Ostatni moment, by próbować przywrócić potęgę zasłużonemu klubowi był w momencie transferu do Barcelony. W wieku 38 lat jest na takie wyzwanie zwyczajnie zbyt późno.
To wszystko sprawia, że trudno dziś wyobrazić sobie transfer Lewandowskiego do innego europejskiego klubu.
