Polonia awansuje? „Nawet kibice Legii chcą jej w Ekstraklasie”

Jakub Radomski

27 maja 2026, 20:14 • 7 min czytania 27

Reklama
Polonia awansuje? „Nawet kibice Legii chcą jej w Ekstraklasie”

W dramatycznych okolicznościach, po golu człowieka, który po sezonie odchodzi do lokalnego rywala, awansowali do baraży. W nich Polonia Warszawa zmierzy się w półfinale z Wieczystą. Rok temu na tym szczeblu lepsza okazała się Wisła Płock. A jak będzie teraz? Na pewno Polonia jest silniejsza kadrowo, w środku pola ma piłkarza z przeszłością w Serie A. Gorzej ze skrzydłowymi, którzy, jak słyszę, są „jak żywe trupy”. A naprzeciwko stanie klub budowany za wielkie pieniądze. – W piłce chodzi o to, żeby Legia rywalizowała w Ekstraklasie z Polonią, a nie z Chrobrym Głogów – mówi nam jeden z rozmówców.

Reklama

Gdy Szymon Kobusiński, w latach 2023-2025 zawodnik Polonii, strzelał jej w Opolu bramkę na 1:0 w ostatniej kolejce Betclic 1. Ligi, mało kto wierzył w happy end. Kibice Czarnych Koszul, obecni na stadionie, byli w pewnym momencie pogodzeni z tym, że w tym sezonie nie będzie nawet baraży. Ich zespół co prawda wyrównał w drugiej połowie (gol Daniego Vegi), ale potrzebował zwycięstwa. A czas leciał, minęła 90. minuta spotkania i piłka była pod bramką Polonii.

W 92. minucie świetną paradą popisał się kapitan gości, Mateusz Kuchta. 97. minuta? Znów bramkarz ratuje Polonię. A po chwili dzieje się coś zaskakującego – Czarne Koszule ruszają z szybką kontrą. Mają trzech piłkarzy z przodu. Łukasz Zjawiński – najlepszy strzelec, który po sezonie przenosi się do Legii Warszawa – świetnie unika spalonego, idealnie wychodzi do piłki, po czym pokonuje bramkarza w sytuacji sam na sam. I mamy szał, euforię piłkarzy Polonii i całego sztabu. Po chwili sędzia kończy spotkanie.

Reklama

W Pruszkowie zawodnicy Ruchu Chorzów, którzy kilka minut wcześniej zakończyli (porażką) mecz ze zdegradowanym już wcześniej Zniczem, myśleli, że mimo to mają baraże. Ale bramka Zjawińskiego ich z nich wyrzuca. Wychodzi na to, że szkoleniowiec Znicza, Łukasz Smolarow, który kiedyś sam grał w Polonii, a później był w niej asystentem Piotra Stokowca, pomógł byłemu klubowi. Piłka lubi takie historie.

A Polonia jest w identycznej sytuacji, jak rok temu. Zakończyła sezon na szóstym miejscu (w 2025 roku zgromadziła 56 punktów, teraz – 53), ostatnim gwarantującym baraże. Do półfinału przystąpi z pozycji underdoga – zagra w Krakowie przeciwko Wieczystej. Rok temu zmierzyła się na tym etapie w Płocku, z Wisłą Mariusza Misiury. Na początku spotkania prowadziła, ale później wyrównał Andrias Edmundsson, a w końcówce, gdy zanosiło się na dogrywkę, kapitalnie rzut wolny wykonał Dani Pacheco.

Tym razem się uda? Czy Polonia, porównując ją z zespołem sprzed roku, jest silniejszą ekipą?

Polonia to silny środek pola i problem na skrzydłach. „Żywe trupy”

Uważam, że zespół jest mocniejszy kadrowo, choć jednocześnie gorzej przygotowany motorycznie. Drużyna jest bardziej dotknięta kontuzjami, trochę zajechana sezonem. Atutem na pewno jest środek pola. Największa wartość dodana to moim zdaniem Niemiec Dave Gnaase. Robi mega robotę: potrafi odebrać piłkę, ale też rozprowadzić akcję. Obok niego dobrze prezentuje się Simon Skrabb, reprezentant Finlandii. Jest mniej wybiegany, ale lepszy technicznie. W świetnej formie jest Kuchta, który interwencjami w ostatnich meczach w zasadzie wciągnął Polonię do baraży. W meczu z Wieczystą kluczowe mogą okazać się dwa elementy. Po pierwsze, skrzydła. Tutaj martwi zajechanie Vegi i Roberta Dadoka. Według mnie trener Mariusz Pawlak nie najlepiej nimi zarządzał i oni czasami wyglądali jak żywe trupy. No i obrona, która w obecnym sezonie ma skłonność do popełniania prostych błędów – analizuje w rozmowie z Weszło Marcin Bratkowski, w sezonie 2022/2023 dyrektor komunikacji Polonii i ciągle kibic tego klubu.

Reklama

Szatnia Polonii po awansie do barażów

Szatnia Polonii po awansie do baraży

Gnaase to zawodnik z przeszłością w 3. ale i 2. Bundeslidze, w której rozegrał 40 spotkań jako zawodnik VfL Osnabruck i 1. FC Heidenheim. Skrabb natomiast ma na koncie 14 meczów w reprezentacji Finlandii i 10 spotkań w Serie A, jako zawodnik Brescii.

W środku pola faktycznie jest dużo tej jakości. Gnaase ma za sobą naprawdę dobrą rundę, choć w Opolu zagrał słabiej. U Skrabba podoba mi się lewa noga, on ma dryg do rozgrywania piłki, ale brakuje mi determinacji przy wejściu w pole karne. Na pewno to ważni piłkarze Polonii, ale nie zapominajmy, że Wieczysta ma w tej strefie boiska Mikkela Maigaarda – mówi nam Krystian Pieczara, były napastnik Polonii.

Reklama

Były piłkarz Polonii Warszawa ocenia szanse w półfinale baraży: 60 do 40 dla Wieczystej

Ktoś może powiedzieć, że półfinał, który zostanie rozegrany w Krakowie, to trochę starcie Dawida z Goliatem. Choć bardziej pasowałoby określenie – klubu budowanego za wielkie pieniądze, opieranego na gwiazdach, jak na ten poziom rozgrywkowy, z drużyną tworzoną za dużo mniejsze środki. Polonia ściąga piłkarzy za darmo, ewentualnie wypożycza, podczas gdy Wieczysta potrafi wyłożyć 600 tys. euro za 23-letniego serbskiego obrońcę Aleksandara Djermanovicia, 500 tys. za jego rodaka Nikolę Kneżevicia, czy 300 tys. za wspominanego już Maigaarda, który dostał w tym klubie sporo lepsze warunki, niż miał w Cracovii, której też był ważną postacią.

Polonia w tym roku jest mocniejsza, uzupełniła skład o paru zawodników, którzy wnieśli jakość. Zaczęła płacić większe pieniądze, ale to jest ogólny trend w Betclic 1. Lidze: tam zarobki poszły do góry we wszystkich klubach i to najczęściej przełożyło się na poziom grania. Polonia jest mocniejsza, ale jednocześnie nie zmieniła swojego piłkarskiego DNA – twierdzi Pieczara.

Mariusz Pawlak, trener Polonii

Mariusz Pawlak, trener Polonii

Reklama

Oba zespoły w tym sezonie pierwszy raz zagrały ze sobą w szóstej kolejce. Na Konwiktorskiej po 78. minutach goście, trenowani jeszcze wtedy przez Przemysława Cecherza, niespodziewanie prowadzili aż 5:0. Skończyło się wygraną 6:1. W Sosnowcu, gdzie domowe spotkania rozgrywała Wieczysta, górą były Czarne Koszule, a decydującą bramkę na 2:1 zdobył w ostatniej minucie Nikita Vasin.

Mecz odbędzie się na stadionie Wisły, gdzie murawa jest lepsza, równiejsza niż ta w Sosnowcu. To na pewno działa na korzyść Wieczystej. Z drugiej strony to Polonia, jako jedyny zespół, potrafiła w tym sezonie pokonać Wisłę Kraków na jej terenie. Spodziewam się, że Wieczysta będzie chciała kontrolować spotkanie, a Polonia poszuka szans z kontrataku. Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko, ale zespół Pawlaka nie jest bez szans. Obiektywnie dałbym 60 procent Wieczystej, a 40 Polonii – ocenia Pieczara.

A Bratkowski dodaje: – Wiele zależy od tego, jak na ten mecz wyjdzie Wieczysta. Kluczowe też będzie to, czy trener Pawlak wyciągnął wnioski z błędu, jaki popełnił w przedostatniej kolejce, gdy Polonia przegrała u siebie z Wisłą Kraków. Wyszli wtedy na technicznego, ofensywnie nastawionego przeciwnika i cofnęli się do obrony, nie podejmując walki o środek pola. Polonia w tamtym spotkaniu nie grała absolutnie nic. Z Wieczystą trzeba zaprezentować się inaczej. Zagrać ostro, agresywnie i próbować zdominować środek pola. To realne.

Najlepszy strzelec Polonii po sezonie idzie do Legii. „Jak Filippo Inzaghi”

Łukasz Zjawiński od dwóch sezonów jest najlepszym strzelcem Polonii. W rozgrywkach 2024/2025 zdobył 23 gole w 30 meczach. W obecnych jego dorobek jest niemal tak samo imponujący: 20 trafień w 34 spotkaniach.

Reklama

Dorastał w Legii, dla której grał w Centralnej Lidze Juniorów (20 goli w 27 meczach w sezonie 2017/2018). Później próbował podbić Ekstraklasę, ale nie wiodło mu się najlepiej w Stali Mielec (jeden gol), Lechii Gdańsk (bez gola, cztery mecze) i Widzewie Łódź (bez bramki w 19 spotkaniach). Teraz 24-latek jest regularny, skuteczny i nie jest tajemnicą, że po sezonie, niezależnie od tego, co wydarzy się w barażach, znów będzie zawodnikiem Legii. Ma podążyć drogą Rafała Adamskiego, który był nieoczywistym transferem drużyny Marka Papszuna, ale po przenosinach z Pogoni Grodzisk Mazowiecki potwierdza klasę (waleczność, ale jednocześnie jakość w konstruowaniu akcji, podawaniu, do tego skuteczność) na poziomie Ekstraklasy.

Może w sezonie 2026/2027 Zjawiński będzie próbował strzelić gola w Ekstraklasie Polonii? – Przed meczem w Opolu uważałem, że pojawienie się informacji o transferze Zjawińskiego do Legii może na niego różnie zadziałać. Nie byłem przekonany, czy powinien wybiec w pierwszym składzie. Ale, zdobywając bramkę, dającą baraże, zamknął ludziom usta. Fantastyczny był ten spokój, jaki zachował w 98. minucie. To był gol w stylu Filippo Inzaghiego – przekonuje Bratkowski.

Zjawiński i jego radość po golu w Opolu

Zjawiński i jego radość po golu w Opolu

Reklama

W Polskiej Lidze Koszykówki mamy półfinałową rywalizację między Legią a Dzikami Warszawa. Derby stolicy na tym szczeblu są sporym wydarzeniem, które sprzyja też zainteresowaniu mieszkańców sportem. Wydaje się, że derby przydałyby się również w piłkarskiej Ekstraklasie. Tym bardziej, że mówimy o produkcie, który od kilku lat ciągle rośnie: marketingowo, frekwencyjnie, ale również sportowo.

Oczywiście, że to byłoby dobre dla Warszawy. Stanowiłoby to też impuls dla władz miasta, które są mocno asportowe. Mecze tych drużyn mają swoją historię, podteksty. Przecież o to chodzi w piłce, żeby Legia rywalizowała z Polonią, a nie z Chrobrym Głogów, z całym szacunkiem dla niego. Znam wielu kibiców Legii i myślę, że z 90% z nich też chciałoby Polonii w Ekstraklasie – mówi Bratkowski.

Mecz w Krakowie rozpocznie się w czwartek o 20.30.

Fot. Newspix.pl

Reklama
27 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama