Piłkarze Polonii Warszawa znów mają szansę na awans do Ekstraklasy. Podobnie jak rok temu, są w półfinale barażów. Zagrają w nim w czwartek o 20.30 z Wieczystą Kraków. Igor Gołaszewski, jedna z legend tego klubu, był gościem w podcaście Tomasza Ćwiąkały. Były zawodnik Czarnych Koszul opowiedział m. in. anegdotę ze śp. Pawłem Zarzecznym, która obrazuje, jak ciężko było w przeszłości niektórym młodym zawodnikom Polonii.
Gołaszewski występował w Polonii w latach 1995-2006, z kilkumiesięczną przerwą na występy w Śląsku Wrocław. Ze stołecznym klubem sięgnął po mistrzostwo Polski, Puchar oraz Superpuchar kraju. W latach 2015-2017 Gołaszewski był również trenerem drużyny z ulicy Konwiktorskiej.
Igor Gołaszewski o realiach w Polonii: Młodzi zawodnicy jedli ziemniaki zakwaszane octem
W rozmowie z Ćwiąkałą Gołaszewski wrócił do trudniejszych czasów w Polonii, gdzie brakowało pieniędzy i odczuwali to m. in. młodzi zawodnicy.
– Mam trochę pretensji do prezesa Romanowskiego. Nie można oszukiwać zawodników. Ściąga się młodych piłkarzy, którzy nie mieli nawet pieniędzy, by przyjechać na trening. Ze śp. Pawłem Zarzecznym spotkałem się kiedyś na stacji benzynowej w Piasecznie. Pyta, jak tam w Polonii. Prywatnie zaczęliśmy rozmawiać. Przekazałem mu, że chłopaki nie mają co jeść na obiad i decydują się na ziemniaki zakwaszane octem. A on to później powiedział w Canal+. Na drugi dzień zostałem wezwany przed oblicze prezesa. Zaczął walić, że mam to zmienić, wyprostować. A ja pytam, co jest nieprawdą. Pamiętam czasy, kiedy moja żona robiła kanapki, a ja zawoziłem je zawodnikom, żeby mieli co zjeść na śniadanie. To było w Ekstraklasie – opowiadał.
Sam Gołaszewski też doświadczył problemów finansowych Polonii. Klub zalegał mu wtedy 220 tys. złotych. Próbował iść z tym do Sądu Polubownego, Polonia się odwołała. Jedyną drogą było pójście do normalnego sądu. – Nie odzyskałem tych pieniędzy – mówi w podcaście.
Fot. Newspix.pl