Szał w Stanach Zjednoczonych na soccer bije rekordy, a po tym zwycięstwie będzie on jeszcze większy. Nie mogło być lepiej. Gospodarze pokonali Australię 2:0 i mają już sześć punktów.
Obie drużyny przystępowały do tego spotkania w bardzo dobrych nastrojach. Zwłaszcza ogromna pompka była u gospodarzy, którzy zdemolowali Paragwaj. Australia natomiast nastawiła się na kontrę, dobrą defensywę i niespodziewanie ograła Turcję 2:0. Tak więc był to mecz o to, kto na pewno wyjdzie z grupy już po drugiej kolejce.
Znowu taki sam samobój w meczu Amerykanów
Dość niespodziewanie to Australijczycy już po 40 sekundach oddali pierwszy celny strzał po błędzie. Alex Freeman – prawy obrońca – tak zagrał do stopera, że piłkę przejął Mohamed Toure. Nie była to dogodna pozycja, ale Matt Freese musiał szybko pobrudzić sobie rękawice.
Po tej akcji co chwilę słyszeliśmy ożywiony tłum na trybunach Seattle, kiedy tylko Amerykanie zbliżali się do pola karnego. Aktywny był Sergino Dest – ładnie zagrał na klepkę z McKennie’em, wparował w szesnastkę, ale na linii strzału stanął mu Cameron Burgess. To stoper, który zaliczył szybką drogę od bohatera do dziada.
Jaka jest szansa, że przeciwnik w meczu z tobą strzeli swojaka? No zdarza się. To już siódmy raz na tym mundialu, więc jakaś tam jest. Tylko, że w meczach Amerykanów padły w zasadzie… dwa takie same gole. Bo przecież z Paragwajem McKennie zagrał do środka, a Damian Bobadilla wkopał sobie piłkę do bramki. Tym razem to Balogun urwał się na skrzydle, dograł do środka, a Burgess przy próbie interwencji skopiował wyczyn Paragwajczyka z pierwszej kolejki.
Drugi mecz Amerykanów i ponownie wynik spotaknia otwiera…
trafienie samobójcze 🫣
Oglądaj Mundial w TVP! ➡️ https://t.co/8jheK2sEeO#WorldCup #MistrzostwaŚwiata pic.twitter.com/xSJiTPb0Pr
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 19, 2026
Najbardziej zadziwiało to, że w Seattle mecz się rozpoczął o godzinie 12:00 miejscowego czasu, a Amerykanie wykręcali niezłe tempo. Oddawali strzały, choć w większości dobrze blokowali je Australijczycy. Na wyprzedzenie grał Tillman, McKennie słał kolejne celne zagrania w tzw. ostatniej tercji ataku, a i sam uderzał dwukrotnie.
A jak tylko się jedni i drudzy napili podczas hydration break, to tempo trochę siadło. Sergino Dest za to wyglądał jakby walnął nie wodę, tylko ze trzy energetyki – sprinty, dryblingi, chęć pojedynków.
Amerykanie sprytnie wykonali rzut wolny – Robinson zagrał po ziemi do tyłu, za szesnastkę. Dest lutnął i piłka odbiła się od obrońców. Jak polujące na ofiarę zwierzęta rzucili się na nią Folarin Balogun i Alex Freeman. Ten pierwszy wyhamował, żeby nie przeszkadzać, a drugi wbił piłkę z główki do siatki. Wydawało się, że w tej sytuacji będzie spalony, ale arbiter Felix Zwayer ogłosił przez mikrofon: „Piłkarz z numerem 16 nie był na pozycji spalonej. Gol jest prawidłowy”. W momencie strzału Jordan Bos nie zdążył uciec.
Wasn’t even close.
Alex Freeman was CLEARLY onside in his goal to make it 2-0 for the USMNT against Australia pic.twitter.com/kQeLNwTkbq
— USMNT Only (@usmntonly) June 19, 2026
Amerykanie ruszyli sobie w objęcia, wyskoczyli wszyscy rezerwowi.
Druga połowa po prostu się odbyła. Balogun zmarnował sam na sam i… to tyle
Tony Popović musiał coś zrobić i zmienił aż trzech graczy w przerwie. Ściągnął m.in. strzelca samobója czy ciągle przegrywającego pojedynki Nishana Velupillaya. A na murawie zameldował się strzelec gola z Turcją – Nestory Irankunda. Australijska część portalu X mocno dziwiła się, dlaczego selekcjoner nie postawił na tego przebojowego zawodnika od pierwszej minuty.
W 52. minucie ten mecz powinien zostać ostatecznie zamknięty przez Folarina Baloguna, który od połowy pędził sam na sam z bramkarzem. Zwolnił, trochę mu się poplątały nogi i dogonił go Alessandro Circati. Duży plusik dla Tylera Adamsa, bo odzyskał piłkę i momentalnie zagrał ją do napastnika.
📸 – BALOGUN HAD TO DO MUCH BETTER HERE!
HE SHOULD HAVE SCORED HERE! pic.twitter.com/Npd25w9Njs
— Etetim_asido (@hisetetim) June 19, 2026
Balogun ogólnie trochę irytował, bo to w drewnianym stylu przyjął piłkę, potem gdzieś tam znowu zaplątał się w szesnastce.
Australijczycy po wprowadzeniu Irankundy byli groźniejsi. Raz popędził skrzydłem po zagraniu od Cristiana Volpato, zaczekał na niego i dograł mu idealną piłkę – taką, żeby tylko walnąć po oknie. Ale Volpato bohaterem minutę po wejściu nie został. Trzeba jednak przyznać, że grę Kangurów rozruszał, bo wreszcie ktoś odważnie zaczął wygrywać dryblingi. Coś nam się wydaje, że wywalczył sobie tym podstawowy skład, zwłaszcza że Leckie zszedł z urazem.
Te okazje USA i Australii były naprawdę niezłe, natomiast gdyby tak policzyć strzały, to było ich raptem cztery po przerwie. Australijczycy zaczęli grać trochę lepiej, jednak niewiele z tego wynikało. A jak już było blisko, to ten dwumetrowy wieżowiec Harry Souttar fatalnie skiksował.
Amerykanie kompletnie przestali grać z przodu. W drugiej połowie nie oddali ani jednego nawet niecelnego strzału na bramkę, bo sunący sam na sam Balogun został zablokowany. Jak się okazało, ofensywa nie była im już potrzebna, bo Australia też za wielu sytuacji sobie nie stwarzała.
Można żałować tylko, że Irankunda i Volpato nie grali od pierwszej minuty.
Na koniec jeszcze sędziego Felixa Zwayera zaczęły łapać skurcze. Niemiec jednak wrócił po dwóch, trzech minutach przy dużych oklaskach publiczności.
REFREE DOWN
REFREE DOWN
FELIX ZWAYER IS CRAMPING pic.twitter.com/xU9GMmO83P
— ClutchWire (@ClutchWireHQ) June 19, 2026
Zmiany:
Legenda
Ocena atrakcyjności meczu: 2,5/6
Fot. Newspix