To były dwie godziny potężnej nudy, ale w Szwajcarii nikt o tym nie będzie pamiętał. Reprezentacja tego kraju po raz pierwszy od 1954 roku, a więc po 72 latach, zakwalifikowała się do ćwierćfinału mistrzostw świata! Po bezbramkowym remisie z Kolumbią po 120 minutach gry, Europejczycy wygrali 4:3 w rzutach karnych.
Poturbowani Szwajcarzy
Helweci nie mogli mówić o spokoju w przygotowaniach do tego wyzwania po pokonaniu 2:0 Algierii. Kontuzji na treningu doznał bowiem Johan Manzambi, a więc absolutny lider szwajcarskiej ofensywy i największa gwiazda reprezentacji podczas tego turnieju. Na ławce zasiadł inny z bohaterów poprzednich meczów, Ruben Vargas, również narzekający na problemy zdrowotne.
Faworytami tego pojedynku bez wątpienia byli piłkarze Los Cafeteros, którzy wcześniej wygrali 1:0 z Ghaną. Szwajcarzy poprzednio w ćwierćfinale mundialu grali bowiem w 1954 roku, kiedy gościli turniej u siebie. Kolumbijczykom sztuka ta udała się przed dwunastoma laty w Brazylii, ale i w drodze do najlepszej szesnastki prezentowali się efektowniej niż zespół z Europy.
📸 ¡𝗧𝘂 𝗘𝗤𝗨𝗜𝗣𝗢, 𝗺𝗶 𝗘𝗤𝗨𝗜𝗣𝗢, 𝗲𝗹 𝗘𝗤𝗨𝗜𝗣𝗢 𝗱𝗲 𝗧𝗢𝗗𝗢𝗦 𝘆𝗮 𝗵𝗮𝗰𝗲 𝘁𝗿𝗮𝗯𝗮𝗷𝗼 𝗽𝗿𝗲𝗰𝗼𝗺𝗽𝗲𝘁𝗶𝘁𝗶𝘃𝗼! 🙌
🇨🇴 🆚 🇨🇭#ConOrgulloColombiano🇨🇴 pic.twitter.com/5ecyrbOtlU
— Selección Colombia (@FCFSeleccionCol) July 7, 2026
Szwajcaria – Kolumbia. Bez konkretów, bez wyższego tempa
Na boisku jednak żadnej różnicy jakości widać nie było. Wręcz przeciwnie – po pierwszych minutach wydawało się, że to Szwajcaria ułożyła przebieg tego spotkania według swojego scenariusza. Opanowała środek pola i nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł groźnym Luisowi Diazowi czy Jamesowi Rodriguezowi.
Konkretnych akcji w ataku – zarówno pod jedną, jak i pod drugą bramką – było jak na lekarstwo. W 21. minucie z okolicy linii pola karnego celnie uderzył Gustavo Puerta, ale Gregor Kobel zachował maksymalną czujność i popisał się skuteczną interwencją. To była w zasadzie jedyna mocniejsza próba Kolumbijczyków przed przerwą.
Helweci w odpowiedzi zaatakowali po upływie pół godziny gry. Najpierw lewą nogą celnie, ale wprost w Camilo Vargasa uderzył Ardon Jashari. Pomocnik Milanu zastępował w wyjściowym składzie kontuzjowanego Manzambiego. Chwilę później szczęścia szukał Fabian Rieder, ale i tym razem koumbijski bramkarz poradził sobie bez zarzutów.
Though battle in Vancouver – no goals at the break 👀 pic.twitter.com/2auqaco4kF
— 🇨🇭 Nati (@nati_sfv_asf) July 7, 2026
Szwajcaria – Kolumbia. Druga połowa? Po prostu się odbyła
Po pierwszej bezbramkowej połowie, obraz meczu nie uległ zmianie także po zmianie stron boiska. Kolumbia nie była w stanie wrzucić wyższego biegu w ofensywie, a wyglądało na to, że Szwajcarii w to graj. Ekipa Murata Yakina skupiała się na bezbłędnej organizacji gry i sama nie miała ambicji, aby za wszelką cenę przełamać strzelecki impas już w ciągu 90 minut.
Końcówka podstawowego czasu gry wyglądała już naprawdę kiepsko. Mnóstwo było kopaniny w środku pola, zero inicjatywy do wzięcia sprawy w swoje ręce. Ani jedni, ani drudzy nie byli w stanie dobić nawet do 0,5 we współczynniku goli oczekiwanych – xG. Przy takim sposobie gry potrzeba było cudu, żeby nie skończyło się dogrywką, a potem rzutami karnymi.
Ten cud nie nadszedł i sędzia Ivan Barton z Salwadoru zarządził dodatkowe pół godziny. Chociaż patrząc na to, jakie „emocje” zgotowały obie ekipy zwłaszcza w drugiej odsłonie, to wielu Europejczyków pewnie wybrało smaczny sen zamiast dalszego męczenia buły w Vancouver.
Dogrywka bez przełamania
Pierwsza część dogrywki zrobiła się już dość ciekawa. W 99. minucie Juan Quintero dośrodkował z rzutu rożnego do Jhona Lucumiego, a ten główkując trafił w poprzeczkę. Chwilę później celnie i mocno z dystansu strzelił Jaminton Campaz, ale z opresji zwycięsko wybrnął Kobel.
Groźnie zaatakowali również Szwajcarzy. Tuż przed zmianą stron boiska celny strzał z pola karnego posłał Vargas szwajcarski, natomiast futbolówkę do boku sparował Vargas kolumbijski. Oba zespoły wymieniły uprzejmości, ale gole jak się nie pojawiły wcześniej, tak nie było ich nadal.
Drugą odsłonę dogrywki możemy przemilczeć. Po dwóch godzinach pełnych gry w środku pola i sporej niedokładności, wszystko miało rozstrzygnąć się w rzutach karnych.
Karne dla Szwajcarii
Zaczęło się od wymiany ciosów, bo po golu zdobyli Quinteros i Xhaka. Komplikacje pojawiły się później – najpierw Sanchez posłał piłkę w poprzeczkę. Następnie skuteczni byli Amdouni i Campaz, aż fatalnie ponad poprzeczką pocelował Akanji.
Po trzech seriach był remis 2:2. Do piłki podszedł Hernandez, którego fantastycznie wyczuł Kobel. Następnie skuteczni byli Widmier i Diaz, a Vargas stanął przed szansa zapewnienia Helwetom pierwszego ćwierćfinału mundialu od 1954 roku. I wykonując „jedenastkę” bardzo pewnie właśnie to uczynił!
Zmiany:
Legenda
Po bardzo rozczarowującym występie Los Cafeteros wracają do domu już po 1/8 finału, a Szwajcaria w walce o strefę medalową zmierzy się z Argentyną.
HISTORISCH: Wir stehen erstmals seit 72 Jahren im WM-Viertelfinale!!!
UN MOMENT HISTORIQUE : pour la première fois depuis 72 ans, nous sommes en quarts de finale de la Coupe du monde!!!
UN MOMENTO STORICO: Per la prima volta dopo 72 anni siamo ai quarti del Mondiale!!! pic.twitter.com/3nywTqx8Pd— 🇨🇭 Nati (@nati_sfv_asf) July 7, 2026
Fot. Newspix