Kowal o sędziowaniu. „Ktoś w prezencie dostanie mistrzostwo lub spadek”

Marcin Ziółkowski

18 sierpnia 2026, 23:23 • 4 min czytania 3

Reklama
Kowal o sędziowaniu. „Ktoś w prezencie dostanie mistrzostwo lub spadek”

W ostatnich dniach bardzo dużo mówi się o sędziach w Ekstraklasie. Choć sezon 2026/27 trwa dopiero od niedawna i funkcjonuje też nowe centrum VAR to już zebrało się w tym temacie wiele kontrowersji. W dodatku, arbiter Paweł Sokolnicki w mailu do Polskiego Związku Piłki Nożnej zwrócił uwagę na wiele problemów co do samej pracy sędziów, którzy są najprościej mówiąc, niedoszkoleni. Wojciech Kowalczyk zdecydował się wobec tego skomentować na Weszło TV całe zamieszanie z tym związane.

Reklama

Kowal na temat ostatnich sędziowskich kontrowersji. „Będą kolejne błędy”

Nie milkną echa ostatnich wydarzeń. Znów w polskiej piłce sporo mówi się o tutejszych arbitrach. Ekstraklasa, choć prężnie się rozwija i od pewnego czasu dysponuje „jeszcze ciepłym” Centrum VAR, już teraz generuje sporo negatywnych emocji. Jak wyjawił w liście do Polskiego Związku Piłki Nożnej Paweł Sokolnicki, wieloletni asystent Szymona Marciniaka – polscy sędziowie są niedokształceni. A to nie jest jedyny problem, jeśli chodzi o ostatnie tygodnie w polskiej piłce.

Uważa się, że problem stanowi nie tylko niedokształcenie arbitrów, ale także układy, które powodują pewne zabetonowanie struktur. Trudno w takich okolicznościach o rozwój piłki nożnej. Swoje zdanie w temacie ma także Kowal, który wypowiedział się o tym w ostatnim vlogu na Weszło TV.

– Wydawało się, że będzie spokojnie po tym, jak odpadliśmy ze Szwedami w marcu. Później liczyłem, że aż do czerwca będzie względny spokój. Dwa pikniki w czerwcu nie miały większego znaczenia. Na jeden nie zdążył, a na drugi nie przyjechał Cezary Kulesza, no bo w sumie po co (…).  No ale musiało się w tym naszym polskim pie*dolniku wydarzyć coś historycznego. Wybuchła bomba. Paweł Sokolnicki wystosował pismo do działaczy piłkarskich, i co? Nie wiemy, co oglądamy. Szkolenie sędziów wygląda trochę jak fikcja. Bałagan i zarządzanie polskimi sędziami to beton. Powiedzmy sobie szczerze, wiemy to doskonale.

– Przez wiele ostatnich lat wiemy, że nic się nie zmieniło. Było stwierdzenie, że robimy Centrum VAR. Nawet ja byłem przekonany, tak jak mieli to w Hiszpanii, że to lepsze niż siedzieć w busach, kanciapach, a tak to jest jedno wielkie centrum i wszyscy mogą się doszkalać. I co? Otóż nie wszyscy wiedzą jak się tym obsługiwać. Jest jakaś jedna kamera, która sprawdza, czy jest spalony. Aż przypomnę sobie jeszcze, bo tego było aż nadto.

Reklama

– Operatorzy nie posiadają wystarczającej wiedzy i umiejętności, no brawo. Sędziowie nie są przeszkoleni w sposób profesjonalny, jak ma to miejsce w profesjonalnych organizacjach. Szkoleniowcy VAR nigdy nie mieli nic wspólnego z pracą w tym systemie. System szkolenia sędziów jest skostniały, zabetonowany, wymaga natychmiastowej zmiany.

– I co teraz można byłoby dodać po czterech niepełnych kolejkach? Które to drużyny dostały w prezencie gola po ewidentnym spalonym, którego nie zauważyli niedoszkoleni pracownicy i sędziowie? Którym zabrano? Jest już kilka drużyn poszkodowanych, no ale cóż, tak to się toczy, a mamy dopiero czwartą kolejkę. Lukas Podolski już krytykuje sędziów.

Reklama

Podolski zły o sędziowanie meczu mimo wygranej. „Było słabo w obie strony, nie pierwszy raz”

– My oglądając to w telewizji, oglądając powtórki sami jesteśmy zakręceni. Obsługa VAR miała pomóc. Linie miały pomóc. Wtedy człowiek wierzy, no bo VAR zdecydował i nie ma dyskusji. (…) A tu się okazuje, że jak oglądam Ekstraklasę to nie jest to dziwne, bo czekamy cztery, 5-6 minut czy był spalony czy go jednak nie było. Na niektórych meczach tj. Motor – GKS Katowice, gdzie dwie bramki nie uznano z powodu ofsajdów, sprawdzano to koło 6-7 minut.

– List Sokolnickiego pokazuje, że tak to będzie wyglądało. Niedokształceni sędziowie, zabetonowana komisja sędziowska, to nie spowoduje, że to się polepszy. W następnych kolejkach będziemy widzieli kolejne błędy. Wyobrażacie sobie, że spadają drużyny, które są skrzywdzone. Możliwe, że kilka razy pomylono się na ich niekorzyść. Ktoś w prezencie może dostać puchary, zostać mistrzem Polski. VAR może decydować o tabeli, a niekoniecznie ci, którzy mogą zarabiać na piłce nożnej.

Więcej w materiale na kanale YouTube Weszło TV!

Reklama

 

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Mikołaj Duda
4
Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Mikołaj Duda
4
Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”