Reprezentant Francji mówi wprost. „Od wielu miesięcy zagryzam zęby”

Marcin Ziółkowski

22 czerwca 2026, 20:14 • 3 min czytania 3

Reklama
Reprezentant Francji mówi wprost. „Od wielu miesięcy zagryzam zęby”

William Saliba w zakończonym już sezonie klubowym był jednym z bohaterów Arsenalu. Po 22 latach mistrzostwo Anglii wróciło do północnego Londynu, a on sam może nazywać się jednym z powodów tego stanu rzeczy. To jednak nie koniec obowiązków dla Francuza, który ma jeszcze przed sobą do rozegrania resztę mundialu. Po udanym pierwszym meczu grupowym z Senegalem, choć nie bez problemów, Saliba przyznał, że od miesięcy zagryza zęby, aby wypełniać postawione przed nim cele.

Reklama

Ambicja siłą napędową Saliby

W futbolu nie od dziś kalendarz rozgrywek jest przepełniony do granic możliwości. Najlepsze kluby mają w sezonie ponad 60 spotkań, a piłkarze pozbawieni są dłuższych przerw na odpoczynek. W ostatnich latach dla ograniczenia meczów towarzyskich stworzono Ligę Narodów. Liga Mistrzów w nowej formule to także kilka spotkań więcej do rozegrania. Do tego co cztery lata ma być rozgrywany klubowy mundial, który powiększono do 32 drużyn.

Meczów bez wartości sportowej praktycznie nie ma, a kontuzji przybywa. Regularnie słychać też o zerwaniach więzadeł, bo organizmy piłkarzy „buntują się”.

Reklama

William Saliba przyznał dziennikarzom przed meczem z Irakiem, że z jego zdrowiem nie jest wszystko okej od dłuższego czasu, ale cele uświęcały (i uświęcają) środki.

– Mam drobne problemy od kilku miesięcy. Zagryzałem zęby, bo chodziło o Ligę Mistrzów i Premier League. Sztab radzi sobie z tym bardzo dobrze. Mistrzostwa świata zdarzają się raz na cztery lata, więc trzeba czasem zagryźć zęby. Nie jestem gotowy na 100 procent, ale inni piłkarze też nie są. Nie ma jednak wymówek – skwitował dosadnie Saliba, dla którego to drugi mundial. W Katarze rozegrał on pół godziny przeciwko Tunezji.

Saliba i Rice wciąż walczą – a zapewne takich przypadków jest więcej

Nie jest on jedynym zawodnikiem Arsenalu, o którym wiadomo, że ciągle walczy z problemami zdrowotnymi i (nadal) regularnie gra. The Telegraph poinformował w ostatnich godzinach, że Declan Rice gra z bólem nerwowym w ścięgnie podkolanowym od sześciu miesięcy. Anglik ma już na koncie ponad 60 meczów w sezonie.

Reklama

Obrońca Arsenalu na poziomie klubowym rozegrał z kolei 50 meczów, podczas których „wybiegał” 4254 minuty. Złożyło się to na jedną bramkę i asystę, a spędził on w tych spotkaniach blisko 95 procent możliwych minut.

W reprezentacji Francji tworzy duet stoperów wraz z Dayotem Upamecano i między innymi w tym aspekcie widzi się moc Les Bleus pod kątem trzeciego z rzędu finału. Do tej pory w historii udało się to jedynie Niemcom (1982-1986-1990) oraz Brazylii (1994-1998-2002). Francuzi zdecydowanie bardziej woleliby powtórzyć scenariusz Canarinhos, bowiem z trzech decydujących meczów, dwa skończyli z pucharem.

Francja 22 czerwca o godzinie 23:00 polskiego czasu zmierzy się z Irakiem w drugim meczu fazy grupowej. Amir Al-Ammari z Cracovii oraz Hussein Ali z Pogoni Szczecin staną przed nie lada wyzwaniem. Samo spotkanie zapowiada się na pierwsze podczas tegorocznego turnieju, w którym to może dojść do pogodowych perturbacji. Mówi się, że w Filadelfii mają wystąpić obfite burze, przez co spotkanie wicemistrzów świata może zanotować opóźnienia.

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama