Od nienawiści do przyjaźni. Bajkowa historia z Alexem Haditaghim

Kacper Korpak

02 sierpnia 2026, 23:16 • 3 min czytania 8

Reklama
Od nienawiści do przyjaźni. Bajkowa historia z Alexem Haditaghim

Takiej historii nie powstydziłby się sam Hans Christian Andersen czy bracia Grimm. Główny bohater przechodzi wewnętrzną przemianę i zaczyna doceniać kogoś z kim toczył otwarty bój. Bajka, w której nienawiść zmienia się w przyjaźń, a dwie strony zamiast walczyć ze sobą, stwierdzają, że lepiej łączyć niż dzielić. Nie brakuje pięknych i wzruszających przeprosin, szacunku, a także uroczystej kolacji. Główną rolę w tej Ekstraklasowej baśni odgrywa nie kto inny, jak on – Alex Haditaghi.

Reklama

Ekstraklasa – miejsce, gdzie nienawiść zmienia się w przyjaźń

Niezwykła jest nasza liga. Być może poziomem nie dojeżdża jeszcze do topowych europejskich rozgrywek. Być może oglądając niektóre mecze, oczy widza potrafią krwawić. Jednak żadne piłkarskie rozgrywki nie dostarczają tylu emocji, co ona, nasza Ekstraklasa. Tu nawet zwykła kolacja jest podsumowaniem niezwykłej przemiany ligowych bohaterów.

Wiele barwnych postaci obserwowaliśmy przez lata w naszej lidze. Swego czasu prym w tej kategorii wiedli Polacy. Od pewnego czasu Ekstraklasa stała się jednak produktem otwierającym się coraz mocniej na rynki zagraniczne. Proces globalizacji dopada bowiem każdego. Nie martwi nas to, bo dzięki temu możemy obserwować wspaniałe historie z udziałem zagranicznych person.

Odkąd właścicielem Pogoni Szczecin został Alex Haditaghi, to zdecydowanie skala internetowych potyczek w przestrzeni ligowej wzrosła. Nawet ostatnio Kanadyjczyk toczył otwarte starcia z przedstawicielami (obecnymi i przyszłymi) Widzewa Łódź. Wszystko przez podebranie w ostatniej chwili Darko Czurlinowa. Niemniej jest to kontrowersyjna sytuacja, w której zapewne staniecie bardziej po którejś ze stron, a w tym artykule skupiamy się przecież na opowieści pięknej niczym gol w doliczonym czasie gry!

Bajkowa historia

Zanim Alex Haditaghi prowadził otwartą wojnę z Widzewem Łódź, toczył ostre starcia z Cracovią. Właścicielowi Pogoni nie podobały się wszelakie działania krakowskiego klubu, a główni dowodzący w Krakowie w oczach Haditaghiego znaczyli tyle co persona non grata. Nie brakowało wpisów Haditaghiego pełnych obelg i prześmiewczych komentarzy.

Reklama

– Wolę być nazywany obleśnym, niż być częścią klubu i środowiska znanego z zabijania i dźgania ludzi nożami. Już sam fakt, że tacy idioci jak ty w ogóle zabierają głos, jest śmieszny. Ty i wasza organizacja śmierdzicie brudem i hańbą. Wasza społeczność nie ma honoru, szacunku ani klasy. Cechuje was przemoc i tchórzostwo. Ja stoję po stronie życia, piłki nożnej i budowania czegoś. Ty po stronie noży, krwi na rękach i strasznego dziedzictwa. 

To tylko jeden z wielu wpisów atakujących obóz Cracovii. Sytuacja jednak znacznie zmieniła się w kwietniu tego roku, a my mogliśmy poznać bajkową historię.

Alex Haditaghi – przemiana bohatera

Po meczu Cracovia – Pogoń Szczecin w kwietniu tego roku dziennikarze, którzy czekali na pomeczową konferencję prasową byli bardzo zdziwieni. Zamiast trenerów najpierw na sali pojawił się Alex Haditaghi. To już było ogromnym zaskoczeniem, a co dopiero można powiedzieć o przeprosinach, które wygłosił.

Reklama

– Świat jest taki, że ludzie popełniają błędy, a potem boją się przeprosić. Kilka miesięcy temu wyraziłem nieakceptowalny wpis o Cracovii. Chciałbym więc przeprosić całą społeczność Cracovii.

To był jednak początek nowych relacji właściciela Pogoni z Cracovią.

Kolacja w przyjaznej atmosferze

Czeka nas właśnie kolejne starcie pomiędzy zespołami ze Szczecina i Krakowa. Jednak już przed meczem możemy dostrzec, że relacja na linii Alex Haditaghi – Cracovia zmieniła się z pełnej nienawiści w… pełną przyjaźni. Prezes Cracovii Murat Colak zaprosił bowiem na uroczystą kolację Haditaghiego, a także Tana Kesslera, dyrektora generalnego. Według prezesa Colaka ta kolacja to dowód, że w ekstraklasowym świecie wypełnionym rywalizacją można znaleźć przyjaciół.

Reklama

Fot. Newspix

Reklama
8 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama