Gdy Cristiano Ronaldo miał 37 lat, to wyglądał słabo na mundialu w Katarze, tak słabo, że aż Santos posadził go na ławce. Gdy Ronaldo miał 39 lat, wyglądał też marnie na Euro 2024. Dziś ma 41 lat i zaczął od słabego meczu na kolejnym turnieju. Kto by się spodziewał? Oprócz bezkrytycznych fanów piłkarza, selekcjonera i samego zawodnika, no cóż – raczej wszyscy.
Jedno słowo dobrze oddaje jego występ – statyczność. Oczywiście, czasem podrepcze, żeby zgrać z kolegą klepkę, czasem gdzieś tam ruszy do podania, ale w gruncie rzeczy ruchu u niego niezbyt wiele. Jest przez to bardzo łatwy do przeczytania dla przeciwnika, który ma świadomość, że nie musi mieć oczu dookoła głowy. Nie będzie bowiem tak, że zdrzemniesz się raz i Ronaldo zaraz zniknie ci z radaru. Nie, raczej możesz drzemać dłużej, a on i tak będzie blisko.
Cristiano Ronaldo po prostu już nie daje rady
Przypomnijmy: dziś Ronaldo grał na Kapuadiego z Widzewa. Skala trudności – już po grupie – będzie rosnąć, nie maleć, więc jeśli Kapuadi się nie zamęczył, to raczej nie zamęczą się obrońcy z nieco poważniejszej półki.
A gdy już jakimś cudem Cristiano zniknie z radarów, to też jeszcze jest nadzieja: trzeba przecież trafić w bramkę. Napastnik miał dzisiaj dwie okazje, obie zmarnował, jak ktoś śledził sparingi, znów: żadna niespodzianka. Swoją drogą przy jednej z okazji mógł przepuścić piłkę do kolegi, ale wiadomo, że nie przepuścił, bo to Ronaldo i przepuszczać nie będzie. Trudno tego oczekiwać od gościa, który podnosi rękę jak przy spalonym, kiedy Cancelo ze spalonego trafiał.
Przez cały mecz Ronaldo oddał trzy strzały, ani jednego celnego. Nie udał mu się żaden drybling, ale to nic dziwnego, bo żadnego nie spróbował. Co mu najlepiej wychodziło to podania, gdyż na 21 miał 19 udanych, ale aż osiem do tyłu i tylko jedno w ostatniej tercji. Zatem granie na alibi: wyjdę do ciebie, kolego, zgram, wrócę, kontakt z piłką jest, fajno.
I jak już Cristiano musi grać w pierwszym składzie, to naprawdę musi być niezmienialny? Przecież to było oczywiste, że nic już dzisiaj nie wymyśli, po drugim pudle powinien zjechać do bazy. A on grał i grał, nie wnosząc oczywiście nic. Na litość boską – to nie jest benefis Cristiano Ronaldo, to są mistrzostwa świata. Czy Martinez będzie miał jaja, żeby coś tu zmienić?
Wygląda na to, że Portugalia jest gotowa złożyć trzeci turniej na ołtarzu ego piłkarza. Gracie w dziesięciu, panowie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix