Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

AbsurDB

Autor:AbsurDB

24 czerwca 2026, 18:30 • 5 min czytania 3

Reklama
Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

Na trwającym mundialu mamy wprost zatrzęsienie remisów zdecydowanych faworytów z kompletnymi outsiderami głównie z Afryki, ale zaskoczyły też Curacao, Katar czy Arabia. Jednocześnie właściwie ani razu nie wydarzyło się, by kopciuszkowi udało się wygrać mecz ze światową potęgą. Mamy najwięcej zaskakujących wyników być może nawet w całej historii mistrzostw, ale jednocześnie są to prawie wyłącznie remisy.

Reklama

To rozstrzygnięcia, które mogą niektórych faworytów wiele kosztować.

Mundial pełen niespodziewanych remisów. Nie było jednak ani jednej sensacji

Katar urwał punkt Szwajcarii, Zielony Przylądek – Hiszpanii, Arabia i Zielony Przylądek – Urugwajowi, Kongo – Portugalii, Curacao – Ekwadorowi, a ostatnio Ghana Anglii. Na tym tle remisy Maroka z Brazylią i Egiptu oraz Iranu z Belgią, czy 2:2 Japonii z Holandią zdaniem niektórych nawet nie kwalifikują się do statusu niespodzianek, a przecież trudno je było przewidzieć.

Jednocześnie, jeśli mielibyśmy wskazać wygraną zdecydowanie słabszej drużyny nad mocniejszym rywalem, to mielibyśmy kłopot, by zidentyfikować choćby trzy takie zdarzenie. Sytuację ratuję Turcja, ale umówmy się, że wygrana z nimi Australii i Paragwaju to nie są wydarzenia, po których kibice nie mogliby zasnąć. No chyba, że co znad Bosforu.

Poza tym dużymi niespodziankami było rozgromienie Paragwaju przez USA i wygrana Wybrzeża z Ekwadorem. Jeżeli chodzi o mecze, w których maluczcy wygrali (a nie jedynie podzielili się punktami) ze znacznie silniejszym rywalem to właściwie byłoby na tyle.

Reklama

Przyzwyczailiśmy się do kilku sensacji w fazie grupowej

Nie wygląda to imponująco na tle ostatniego mundialu, na którym przecież Tunezja potrafiła pokonać Francję, Arabia – Argentynę, Japonia – Hiszpanię, Korea – Portugalię, a Kamerun Brazylię. To były prawdziwe sensacje, ale przecież wśród dużych niespodzianek trzeba wskazać także mecze Maroka z Belgią i Portugalią, Japonii z Niemcami, Kostaryki z Japonią i parę innych.

Także w Rosji Korea potrafiła rozbić Niemców, wcześniej Słowacja pokonać Włochów. Ostatnim mundialem bez olbrzymiej sensacji był turniej w 2006 roku gdzie najbardziej zaskakująca była chyba wygrana Ghany z Czechami, czyli nic specjalnego.

Tymczasem bardzo niespodziewanych remisów było na ostatnich turniejach zdecydowanie mniej niż siedem, które już zaliczyliśmy w tym roku w Ameryce Północnej.

W Katarze przychodzi mi do głowy tylko 3:3 Kamerunu z Serbią i bezbramkowy remis Danii z Tunezją. Daleko im do sensacyjności wyników Zielonego Przylądka czy Curacao w tym roku. Także w Rosji takich wyników było niewiele, a w Brazylii można do nich zaliczyć 0:0 Kostaryki z Holandią i 2:2 Niemiec z Ghaną.
Podobnie było w RPA gdy Algieria zremisowała z Anglią, a Włochy z Nową Zelandią, a w Niemczech Szwecja z Trynidadem i Tobago.

Reklama

Trwa mundial z najmniejszą liczbą niespodzianek. Albo największą – zależy, jak liczymy

Sprawdziłem ile było poszczególnych rodzajów rezultatów na poprzednich mundialach w podziale na:

  • Sensacyjne zwycięstwa (gdy rywali dzieliło co najmniej 250 punktów w rankingu Elo)
  • Niespodziewane zwycięstwa (gdy rywali dzieliło co najmniej 100 punktów w rankingu Elo)
  • Bardzo niespodziewane remisy (gdy rywali dzieliło co najmniej 250 punktów w rankingu Elo)

Ranking Elo pozwala na weryfikację od początku organizacji mistrzostw świata, bo obejmuje wszystkie turnieje w przeciwieństwie do klasyfikacji FIFA, która liczona jest od 1992 roku.

Z zestawienia wynika, że po pierwsze sensacyjnych zwycięstw mamy bardzo mało, bo po prostu nie zdarzyło się jeszcze ani jedno. Niespodziewanych wygranych też jest niewiele. Natomiast mocno zaskakujących remisów jest zdecydowanie najwięcej w całej historii. Zdarzyło się ich już więcej, niż na czterech mundialach w latach 1986-1998 razem wziętych!

Reklama

Dotychczas rekordem były trzy szokujące remisy na jednych mistrzostwach. Dziś mamy ich już siedem i to po drugiej kolejce.

Jeżeli zsumujemy wszystkie mocno niespodziewane wygrane i remisy, to jest ich jedenaście, a więc w stosunku do liczby rozegranych meczów – 23%. To jeden z najwyższych wskaźników w historii. Minimalnie więcej takich zdarzeń było tylko raz – w 1978 roku. Choć co ciekawe, prawdziwa sensacja nie zdarzyła się wówczas ani razu. Były po prostu duże niespodzianki z porażką RFN-u z Algierią i remisem z Tunezją na czele.

Trudno zatem jednoznacznie oceniać pod tym względem północnoamerykański turniej. Z jednej strony wielkich sensacji brak. Z drugiej: gdy doliczymy szokujące remisy, jest ich prawie najwięcej w historii.

Poważne konsekwencje potknięć

Jak liczne remisy potentatów wpływają na sytuację poszczególnych drużyn? Wielkie znaczenie ma tu nowy format. Zgodnie z prognozą sprzed turnieju nie zanosi się, by którykolwiek duży faworyt pożegnał się z mistrzostwami po pierwszej rundzie. Przy wielu zespołach wychodzących z trzeciego miejsca jeden niespodziewany remis nie niweluje szans na awans.

Reklama

Natomiast powoduje, że zamiast odpoczywać, trzeba znów wystawiać pierwszy skład na mecz ostatniej kolejki, bo będzie on miał duże znaczenie.

W przypadku Hiszpanii remis z Zielonym Przylądkiem spowodował, że jeśli przegra ona z Urugwajem, może zagrać w 1/16 finału z… Argentyną. Nie może być zatem mowy o odpuszczaniu. Trzeba się zmobilizować na ostatni mecz. Oczywiście strata punktów z oboma outsiderami ma jeszcze większe konsekwencje dla Urugwaju, który musi urwać punkt Hiszpanom, by awansować.

Duży ciężar gatunkowy okazało się też mieć zlekceważenie przez Portugalię Demokratycznej Republiki Konga. Jeśli nie pokona Kolumbii, zapewne zmierzy się w 1/16 finału z Chorwacją, zamiast z Ghaną lub Senegalem, które czekają na zwycięzcę jej grupy.

Reklama

Także Anglicy po kompromitacji z Ghaną muszą się zmobilizować na ostatnie spotkanie. Jeśli zajmą drugie miejsce w grupie, będą musieli zmierzyć się z Portugalią lub Kolumbią, zamiast z Demokratyczną Republiką Konga lub Senegalem.

Inna sprawa, że taki remis może się… opłacać. Argentyna, czy Niemcy mają już zagwarantowane wygranie grupy. Nie są już  w stanie „wybrać” sobie rywala. Nie mają szans na żadne kombinacje. O tym, z kim się zmierzą zdecydują inni. Natomiast ci, którzy się potknęli wciąż jeszcze mogą w trakcie ostatniego meczu próbować ustawić sobie preferowaną drabinkę. Choć ten argument podaję raczej w ramach żartu.

Dla słabeuszy nawet punkt jest na wagę złota

W nowym systemie utrata punktów przed potentatów nie wiąże się z drżeniem o awans, jak było to jeszcze na poprzednim turnieju. Jednak powoduje, że nie można odpuszczać ostatniego spotkania i trzeba się sprężyć na mecz, który mógłby być spacerkiem, gdyby nie wcześniejsze lekceważenie teoretycznie prostego przeciwnika.

Natomiast zespołom z dna rankingu urwanie punktu mocarzom daje całkiem pokaźny wzrost szans na awans. Gra w 1/16 finału kogoś z pary Zielony Przylądek – Arabia Saudyjska jest praktycznie pewna. Katarowi, Curacao i Kongu wygrana w ostatniej kolejce właściwie gwarantuje już awans dzięki temu, że nie odpuścili meczu z faworytem grupy. Ghana jest w jeszcze lepszej sytuacji, bo awans ma już praktycznie w kieszeni.

Reklama

Warto walczyć choćby o remis z mocnym przeciwnikiem. Polska pokazała to dwukrotnie dzieląc się w eliminacjach punktami z Holandią. Szkoda tylko, że na tamtym etapie nie wystarczy to do osiągnięcia sukcesu.

Fot. Newspix.pl

3 komentarze
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama