Mocne słowa serbskiego eksperta. Poszło o czarnoskórych piłkarzy

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

22 czerwca 2026, 14:26 • 3 min czytania 2

Reklama
Mocne słowa serbskiego eksperta. Poszło o czarnoskórych piłkarzy

Były reprezentant Jugosławii znów zbulwersował serbskich kibiców. Ekspert tamtejszej telewizji publicznej już kilka lat temu w mocnych słowach wypowiedział się o czarnoskórych piłkarzach BVB i Ousmanie Dembele. Teraz stwierdził, że reprezentant Belgii obejrzał czerwoną kartkę, bo czarnoskórzy nie potrafią przez cały mecz utrzymać koncentracji.

Reklama

Były reprezentant Jugosławii, Rade Bogdanović, już jesienią 2019 roku był krytykowany za swoje mocne uwagi wobec czarnoskórych piłkarzy. Ekspert telewizji RTS, tamtejszego odpowiednika TVP, odpalił się wówczas po meczu Ligi Mistrzów między Borussią Dortmund a Barceloną. BVB przegrała tamto grupowe spotkanie na Camp Nou 1:3. Bogdanović stwierdził, że „drużyna nie zdołała się z powrotem pozbierać”, odkąd ówczesny szkoleniowiec Borussii, Lucien Favre, pod koniec sezonu 2018/19 zdecydował się na „granie czterema czarnymi w obronie”.

W tej samej transmisji Bogdanović ostro wypowiedział się Ousmanie Dembele. Dwa lata wcześniej Barcelona sprowadziła go z Dortmundu za 105 milionów euro. Wtedy był to trzeci największy transfer w historii piłki nożnej. – Barcelona zatrudniła dietetyka, by wyjaśnił dzieciakowi, że nie może jeść fast foodów. Wcześniej zatrudniła psychiatrę, by wyjaśnił mu, że profesjonalny piłkarz nie może oglądać pornografii i grać do rana w gry. Sam remont Centrum Klinicznego Serbii [największa placówka medyczna w kraju] kosztowałby tyle, co on – mówił.

Znów odpalił się na antenie

Ostatniego wieczoru Bogdanović analizował u serbskiego nadawcy mistrzostw świata mecz Belgia – Iran. Przez końcowe pół godziny Belgowie musieli radzić sobie w dziesiątkę. Stoper Lille, Nathan Ngoy, obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę za pozbawienie rywala realnej szansy na zdobycie bramki. Skasował wychodzącego sam na sam po jego nieudanym wycofaniu do Thibaut Courtoisa przeciwnika. W 38. meczu tego mundialu już ósmy raz sędzia pokazał czerwony kartonik. To tyle samo, co w 128 meczach mistrzostw świata 2018 i 2022 razem wziętych.

Reklama

– Jesteś ostatnim zawodnikiem w obronie, dostajesz podanie, które nawet nie jest mocne. Masz przy sobie nieruchomą piłkę, chcesz ją kopnąć prawą. Nie trafiasz i uderzasz lewą, ale nie udaje ci się, i dostajesz czerwoną kartkę. Na tym poziomie… Nie jestem rasistą, ale zawsze powtarzałem, że czarnoskórzy zawodnicy nie mają wystarczającej koncentracji, żeby wytrzymać dłużej niż przez 60–80 minut. Grałem z nimi. Kiedy graliśmy, musieliśmy pilnować, by nasi zawodnicy nie popełniali błędów. Obecna piłka jest taka, że ​​to nie może się zdarzyć na poziomie Mistrzostw świata – wypalił Bogdanović w pomeczowym wejściu.

Prowadzący studio błyskawicznie zareagował na słowa 56-latka. Chciał uspokoić sytuację, podając przykład reprezentacji Francji, która także w dużej mierze składa się z czarnoskórych piłkarzy, grających na jeszcze wyższym poziomie, i przez cały mecz potrafi trzymać maksymalne skupienie. – Nie wchodząc w szczegóły, a moglibyśmy, oni też popełniają błędy. Oczywiście, nie generalizuję, ale zdecydowanej większości brakuje koncentracji i wtedy zdarzają się takie błędy – odpowiedział dziennikarzowi.

Reklama

Kontrowersyjna postać w Serbii

L’Equipe informuje, że RTS nie odniosło się jeszcze publicznie do wystąpienia Bogdanovicia. Komentarza w tej sprawie nie udzieliła również belgijska federacja. Bogdanović w telewizyjnym studiu zasiada od połowy poprzedniej dekady. Dziesięć lat wcześniej odwiesił buty na kołek. Wychowanek Żeljeznicara Sarajewo w trakcie kariery m.in. zdobył Puchar Niemiec z Werderem i grał w Atletico. Swego czasu powiedział, że ówczesny prezydent Atletico, Jesus Gil, w 1998 roku kupił ostatni mecz w sezonie, by zapewnić swojemu klubowi miejsce w Pucharze UEFA.

W tym samym roku Bogdanoviciowi miano zaproponować kupienie sobie powołania do reprezentacji Jugosławii na mistrzostwa świata 1998. Serb opowiadał o tym w serbskich mediach około 20 lat po francuskim mundialu. Twierdził, że w kadrze Jugosławii na ten turniej były osoby, które kupiły sobie miejsce w drużynie. Swoją argumentację popierał tym, że w zespole znalazł się piłkarz, który wcześniej nie grał dla kraju.

Reklama

fot. Newspix

2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama