Na otwarcie trzeciej kolejki Wisła Kraków pokonała u siebie Wisłę Płock. Po spotkaniu wypowiedział się Mariusz Jop. Szkoleniowiec gospodarzy odniósł się do niektórych decyzji sędziego Pawła Raczkowskiego.
Mariusz Jop o braku czerwonej kartki: Byłem zaskoczony, ale co mogę zrobić?
Trener Białej Gwiazdy usłyszał pytanie, czy był zaskoczony, że VAR nie interweniował w sytuacji, kiedy faulowany był Jordi Sanchez. Przypomnijmy: chodzi o akcję z 34. minuty, kiedy to hiszpański napastnik wychodził na czystą pozycję, jednak został nieprzepisowo powstrzymany przez Marcusa Haglinda-Sangre. Sędzia piątkowego spotkania pokazał Szwedowi jedynie żółtą kartkę.
– Byłem zaskoczony, natomiast co mogę zrobić? Mogę się tylko przyglądać temu z boku. Oczywiście, jestem ciekawy, jak to będzie interpretowane. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, jak pan powiedział, to znaczy, że gdyby nie ten faul, to Sanchez miałby sytuację sam na sam – ocenił Mariusz Jop.
Odniósł się również do bardzo dobrego występu Alana Urygi oraz do wątpliwych decyzji arbitra.
– Uważam, że Alan zagrał bardzo dobre spotkanie. Był pewnym punktem zespołu. Kilka razy też niezrozumiałe były dla mnie decyzje w drugiej połowie, dlaczego były gwizdane faule, kiedy Alan piłkę odbierał, wydawało się, czysto. To też były dla mnie takie małe kontrowersje, niemniej Alan zagrał bardzo dobrze. Nie rozmawialiśmy jednak jeszcze o ewentualnym odwołaniu od żółtej kartki dla Alana. Jeżeli uznamy, że są na to szanse, to pewnie się odwołamy. Jednak wiemy, jakie później są te decyzje i opinie. Zawsze sędziowie potrafią znaleźć argument na to, że kartka była słuszna. Nie chciałbym na razie składać żadnych deklaracji, bo nie widziałem powtórek – przyznał.
Kontuzja Carbo? Nic poważnego
Szkoleniowiec Wisły wyjaśnił także sytuację zdrowotną Marca Carbo. Hiszpańskiego pomocnika zabrakło w piątek nawet na ławce rezerwowych.
– To delikatny uraz. Myślę, że od poniedziałku, w zasadzie od wtorku, będzie trenował normalnie z zespołem. Zakładam, że w przyszłym tygodniu będzie w pełnym treningu – dodał.
Mariusz Jop ocenił także dyspozycję fizyczną Angela Rodado.
– Myślę, że Angel, jak na to, że nie brał udziału w meczach towarzyskich ze względu na uraz, dał radę. Pracował długo i też poświęcił dużo sił na grę w obronie. Zdobył też bramkę, więc uważam, że ocena jest jak najbardziej pozytywna. Oczywiście, utrata sił wynika z tego, że się długo broni i zawsze jest trudniej biegać bez piłki, jeżeli nie ma tych faz, w których utrzymujemy się przy piłce i dajemy sobie troszkę odpocząć. Czasami są takie mecze, w których trzeba po prostu cierpieć i biegać w defensywie – powiedział.
Trener Wisły ucieszył się również z występu Rafała Mikulca.
– Wiemy, jaka była historia tego urazu w meczu barażowym z Miedzią. Długo pracował, żeby wrócić do formy. Uważam, że jeszcze potrzebuje tego czasu, bo jeżeli się prawie rok nie gra w piłkę, to trudno oczekiwać, że w kilka miesięcy ta dyspozycja wróci. „Miki” będzie wykorzystywany czasem w pierwszym zespole. Będzie też pewnie grał w drugim zespole po to, żeby złapać rytm meczowy. Myślę jednak, że to był udany debiut w Ekstraklasie. Uważam generalnie, że to było pozytywne wejście – zakończył.
Po wygranej z Wisłą Płock Biała Gwiazda przesunęła się na trzecie miejsce w ligowej tabeli. W kolejnym spotkaniu Krakowianie zmierzą się w Zabrzu z Górnikiem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix