Korea Południowa w dołku po MŚ. Trener zrezygnował i jest niczym persona non grata

Marcin Ziółkowski

28 czerwca 2026, 19:30 • 5 min czytania 1

Reklama
Korea Południowa w dołku po MŚ. Trener zrezygnował i jest niczym persona non grata

Korea Południowa kojarzy się fanom piłki nożnej ze ścisłą czołówką w konfederacji azjatyckiej. Problem w tym, że na turnieju w Ameryce Północnej piłkarze z Półwyspu Koreańskiego spisali się poniżej krytyki. Trzy punkty, dwa gole i dopiero dziesiąta lokata pośród ekip walczących o awans z trzecich miejsc w grupie to istny blamaż. Wkrótce dowiemy się, kto zostanie tam nowym selekcjonerem, bo Hong-Myung-bo zrezygnował z posady, zgodnie z wcześniejszą obietnicą.

Reklama

Selekcjoner zapowiedział odejście. Słowo zostało dotrzymane

Mundial w Ameryce Północnej to dla Korei Południowej wielopoziomowa katastrofa. Pomimo względnie atrakcyjnej grupy, udało się w niej zdobyć Azjatom raptem trzy punkty i strzelić dwa gole – wszystko to już w pierwszym spotkaniu, przeciwko Czechom. Następnie doszło do porażki z Meksykiem i sensacyjnie – blamażu z RPA, choć była to przegrana jednym golem.

Hong Myung-bo ogłosił po turnieju rezygnację z funkcji selekcjonera kadry narodowej. Warto też dodać, że planował to zrobić niezależnie od wyniku na mistrzostwach.

– Bardzo przepraszam koreańską opinię publiczną, która wspierała nasz zespół. Dzisiaj rezygnuję. Podjęcie tej pracy nigdy nie było łatwą decyzją, ale od momentu jej przyjęcia, moim jedynym celem było odpowiedzialne wypełnianie moich obowiązków do samego końca.

Reklama

– Nie mogę powiedzieć, że wszystkie moje decyzje były słuszne, ale przez ostatnie dwa lata standardem przy każdym wyborze była zawsze koreańska piłka nożna (…) Nie jestem tu po to, żeby się usprawiedliwiać, ale żeby wziąć na siebie odpowiedzialność.

– Nie udało mi się dostarczyć wyniku takiego, jakiego oczekiwaliście i całą winę ponoszę ja. Dziękuję zawodnikom, sztabowi i wszystkim, którzy mnie wspierali. Dzisiaj opuszczam moje stanowisko, ale moje serce pozostaje z koreańską piłką nożną. Z całego serca modlę się, aby ta drużyna rozwinęła się i zyskała waszezaufanie i miłość – zakończył były już trener drużyny narodowej.

Piłkarska Korea Południowa w grobowej atmosferze po mundialu

Po przegranej z RPA, która przelała czarę goryczy na turnieju w Ameryce Północnej, wypowiedział się Park Ji-sung. Były zawodnik Manchesteru United stwierdził, że w kontekście MŚ powtarzają się te same błędy od lat i nic się nie zmienia od turnieju w Brazylii w 2014.

Reklama

Wskazał też na słabe przygotowania, które miały wpływ na równie przeciętne wyniki. Los chciał, że w obydwu przypadkach trenerem był… Hong Myung-bo. W Brazylii zdobył raptem jedno oczko, z Rosją w pierwszej kolejce.

Niedawny selekcjoner na konferencji prasowej po jednym ze spotkań otrzymał nawet pytanie czy jego piłkarze nie mieli przypadkiem jakiegoś zatrucia pokarmowego, bo to niemożliwe, aby tacy zawodnicy zagrali tak słabo. Jak mówi młodzież – jest wysoko.

Reklama

Son Heung-min rozpatrywał winę po stronie Korei Południowej, chcąc uciąć wszelkie domysły, że winowajcą słabego wyniku była pogoda. Była gwiazda Tottenhamu powiedziała, że warunki atmosferyczne były takie same dla wszystkich.

Selekcjoner niczym persona non grata

Hong Myung-bo nie miał pojęcia, dlaczego jego podopieczni zagrali tak źle. Nie widział różnicy między tym, co do tej pory, nie potrafił odpowiedzieć przed kamerami, dlaczego tak się stało. Spotkało się to z dużą krytyką.

Choćby z uwagi na wynagrodzenie, jakie otrzymał 12 lat po klęsce w Brazylii (1,4 miliona dolarów rocznie). Federacja (KFA) uzasadniła to tym, że trzeba odpowiednio zapłacić trenerom z własnego rynku i oferować im pensje na poziomie międzynarodowym.

Reklama

Okazał się to w tym przypadku przepis na katastrofę. Hong Myung-bo zrezygnował z posady po fatalnym mundialu, choć zapowiadał to już bez względu na wynik. Jego umowa pierwotnie wygasa w styczniu 2027 roku, po Pucharze Azji, ale nie widział sensu kontynuowania pracy.

Na witrynie jednego ze sklepów wywieszono wręcz kartkę, że Hong Myung-bo nie ma tam wstępu. Przy okazji konferencji po meczu z RPA, jedna z koreańskich telewizji… zamazała obraz skierowany na selekcjonera. Po mundialowej klęsce, były trener kadry narodowej może poczuć się niczym w 1950 roku w Brazylii bramkarz Moacir Barbosa.

Reklama

Prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung na portalu X napisał między innymi:

– Czuję się nie tylko zaskoczony, ale wręcz absurdalnie zdezorientowany tym nieoczekiwanym wynikiem (…) Jeśli bardziej niż zdolności ceni się swoich, a niekompetentną osobę wybiera się na dowódcę, rezultat jest jasny jak słońce. (…) Bardzo przepraszam za ogromne rozczarowanie, jakie spowodowaliśmy obywatelom tą niedorzeczną sytuacją. Będę szybko promował reformę administracji sportowej, aby takie zdarzenia nigdy się nie powtórzyły.

Reklama

Po raz pierwszy od dłuższego czasu odwołano też ceremonię powitalną Koreańczyków w kraju po mundialu. Podobnie z konferencją prasową. Hong Myung-bo zdecydował się bowiem zorganizować ją na miejscu, w Meksyku. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym znajdzie on renomowaną pracę po takiej klęsce.

 

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama