Sensor wyczuł włos, ale nie kabel. Kuriozalne oświadczenie FIFA

Jan Broda

Autor:Jan Broda

12 lipca 2026, 10:39 • 2 min czytania 14

Reklama
Sensor wyczuł włos, ale nie kabel. Kuriozalne oświadczenie FIFA

Anglia pokonała 2:1 Norwegię po dogrywce i awansowała do półfinału mistrzostw świata. Sporo uwagi po meczu poświęca się bezprecedensowej kontrowersji. Przed wyrównującą bramką Jude’a Bellinghama, piłka zahaczyła o zawieszony nad boiskiem kabel. I choć całą sytuację zarejestrowały wszechobecne na stadionie kamery, FIFA wydała kuriozalne oświadczenie, twierdząc, że… wcale tak nie było! 

Reklama

Wiszące nad murawą kamery niewątpliwie zwiększyły atrakcyjność oglądania spotkań i ujęć oferowanych przez realizatorów. Jednocześnie jednak zmniejszyły szanse Norwegów na półfinał mistrzostw świata. Przypomnijmy, w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, przy stanie 1:0 dla Norwegii, wybita przez Orjana Nylanda piłka w pewnym momencie zahaczyła o kabel podtrzymujący sky cam. Futbolówka zmieniła tym samym trajektorię lotu i wpadła wprost pod nogi Elliota Andersona, który napędził akcję bramkową.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, sędzia powinien przerwać grę i wznowić ją od rzutu sędziowskiego. Tak się jednak nie stało, Bellingham chwilę potem zdobył wyrównującego gola, o co pretensje do arbitra mieli Norwegowie.

I słusznie, bo trafienie nie powinno zostać uznane.

Reklama

Sensor wyczuł włos, ale nie kabel. Kuriozalne oświadczenie FIFA

Innego zdania jest natomiast FIFA. Światowa federacja piłkarska tuż po spotkaniu wydała oficjalne oświadczenie, twierdząc, że wcale tak nie było. Dowód? Czujnik zamontowany w piłce nie zarejestrował żadnego dotknięcia.

Przed bramką dla Anglii w minucie 45+2 w meczu z Norwegią, czujnik w piłce (technologia Connected Ball) nie wykazał żadnego skoku na wykresie „tętna piłki”, gdy ta znajdowała się w powietrzu. Tym samym nie ma dowodów na to, że piłka dotknęła kabla nad boiskiem i zmieniła tor swojego ruchu – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.

Reklama

Technologia Connected Ball wzbudza jednak uzasadnione wątpliwości. Skoro tym razem nie zarejestrowała ewidentnego odbicia piłki od kabla, to jakim cudem wychwyciła muśnięcie futbolówki włosami przez Matanovicia w meczu Portugalia – Chorwacja? Wówczas czujnik odnotował kontakt z piłką, przez co bramka Gvardiola na wagę remisu została anulowana.

Reklama

Fot. Newspix

14 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Nie będzie głośnego transferu w Ekstraklasie? „Sprawa jest zamknięta”

Braian Wilma
1
Nie będzie głośnego transferu w Ekstraklasie? „Sprawa jest zamknięta”

Mundial 2026

Reklama