Pierwszy raz od ponad pół wieku zagrali na mistrzostwach świata, strzelili pierwszego gola na mundialu i pierwszy raz nie przegrali na tym turnieju meczu. Oto DR Konga w starciu z faworytem do złota. Podopieczni Sebastiena Desabrego zremisowali w Houston 1:1 z Portugalczykami. Piłkarze Roberto Martineza najpewniej nie oglądali niedawnego meczu Szwajcarów. Również oni po szybkim golu na 1:0 zdjęli nogę z gazu i tuż przed końcem połowy odbiło się to im czkawką.
Powrót na mundial po pół wieku
Z uczestników tych mistrzostw świata, którzy na mundialu już zagrali, DR Konga wraz z Haiti najdłużej czekały na powrót na najważniejszy reprezentacyjny turniej. Wcześniej oba te kraje na mundialu zagrały w 1974 roku i były najgorszymi uczestnikami tej imprezy. Nie zdobyły żadnego punktu, straciły czternaście bramek, a występująca wówczas jako Zair DR Konga nie zdołała nawet strzelić gola. Tylko w meczu z Jugosławią w Gelsenkirchen Leopardy dziewięć razy musiały wyciągać piłkę z siatki. To druga najwyższa porażka w dziejach mundiali.
Piłkarze Sebastiena Desabrego to jedyny przedstawiciel Afryki, który na tegoroczny mundial dostał się przez play-offy. Najpierw musieli przejść kontynentalne baraże. W półfinale pokonali 1:0 Kamerun po golu w 90. minucie, a w finale po karnych Nigerię. Strzegący bramki Lionel Mpasi był zresztą po meczu oskarżany przez trenera Nigeryjczyków, Erika Chelle’a, o stosowanie podczas serii jedenastek… czarów.
Nigeria’s 🇳🇬 coach, Eric Chelle, couldn’t contain his anger after he saw someone from the DR Congo Team using dark magic (voodoo) in the penalty shoot outs pic.twitter.com/TbxnF5lSWs
— Global Folder (@Global_Folder) November 17, 2025
Kapuadi i spółka szybko skapitulowali
W każdym razie, Kongijczycy awansowali do interkontynentalnych baraży i dzięki pozycji w rankingu FIFA czekał ich tam tylko finał. W nim po golu w 100. minucie pokonali 1:0 Jamajkę. Obie te wygrane łączy to, że zwycięskie bramki zdobywali stoperzy – kolejno Chancel Mbemba i Axel Tuanzebe. W starciu z Portugalią na środku obrony towarzyszył im Steve Kapuadi. DR Konga wyszła na ten mecz aż piątką obrońców, a obecność Widzewiaka nieco zaskakiwała, bowiem w eliminacjach, czy mistrzostwach Afryki do duetu stoperów dorzucany był Moutoussamy.
Obecność pięciu defensorów zwiastowała autobus, ale ten szybko zebrał pierwszą rysę. Już w 6. minucie mierzący zaledwie 174 centymetry Joao Neves wyciągnął się jak struna i wpakował głową piłkę do siatki. To był czwarty gol pomocnika PSG w kadrze. Co ciekawe, dorobek ten rozłożył na ledwie dwa występy. Hat-tricka ustrzelił w ostatnim meczu eliminacji. Portugalia rozbiła w nim Armenię 9:1. Neves jest swoją drogą jedynym powołanym na mundial Portugalczykiem, którego nie było jeszcze na świecie, gdy Ronaldo debiutował w kadrze.
JOAO NEVES! ⚽ I Portugalia wychodzi na prowadzenie w swoim pierwszym meczu na mistrzostwach świata!
Pomocnik Portugalczyków otwiera wynik spotkania z Demokratyczną Republiką Konga! 🔥
📲 Oglądaj mecz online ▶️ https://t.co/aN7nozYnP5 pic.twitter.com/lvSe5AbjO9
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
Houston, Portugalia ma problem
A propos Ronaldo, kapitan Portugalczyków został w tym meczu najstarszym zawodnikiem z pola, który w wyjściowym składzie rozegrał mecz mistrzostw świata. Dokonał tego w wieku 41 lat i 132 dni. Przebił swojego rodaka, Pepe, który w ćwierćfinale katarskiego mundialu zagrał w wieku 39 lat i 283 dni. Na rozkładzie do pobicia był jeszcze jeden wyczyn Pepe. Zdobycie przez Ronaldo bramki oznaczałoby zrzucenie go w klasyfikacji najstarszych strzelców w historii mundiali na trzecie miejsce. Rekord Rogera Milli z 1994 roku jest już za to poza zasięgiem.
Nie zanosiło się jednak, że Ronaldo zostanie drugim po Milli czterdziestolatkiem z golem na mundialu. Pierwszą połowę skończył z jednym kontaktem z piłką w polu karnym rywala i bez uderzenia na koncie. Cała Portugalia była zresztą nijaka w ofensywie. Wyglądało to tak, jakby graczy Roberto Martineza zadowoliło jednobramkowe prowadzenie. Chyba gdzieś już to widzieliśmy. No tak, w sobotnim meczu Szwajcarii z Katarem. I Portugalczycy też dali sobie wbić gola – tuż przed końcem połowy. Historyczną dla Kongijczyków bramkę zdobył Yoane Wissa.
GOOOOOOOL! 🇨🇩 Historyczne trafienie dla Demokratycznej Republiki Konga na mistrzostwach świata!
Na listę strzelców wpisał się Yoane Wissa, a po pierwszej połowie niespodziewanie Portugalia remisuje 1:1 z DR Konga! ⚽
📲 Oglądaj mecz online ▶️ https://t.co/aN7nozYnP5 pic.twitter.com/h9bLiYTkwq
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
Kongijczycy nie musieli drżeć o wynik
Szczęście się nieco do Afrykańczyków uśmiechnęło, bo gdyby nie złe ustawienie Joao Cancelo, w efektowny sposób Portugalia wróciłaby na prowadzenie. Piłkarz Barcelony Mpasiego pokonał przewrotką, ale jego spalony widoczny był z kilometra. Asysta też byłaby niczego sobie – świetne było zgranie klatką piersiową Nevesa po wrzutce Bruno Fernandesa. Wiadomo, że przez spalonego do statystyk ten strzał nie idzie, ale chociaż pierwszy raz od gola Nevesa Portugalczykom udało się oddać celny strzał. Przez niemal 70 minut wykręcili zawrotne 0,07 xG.
Tylko próba Ronaldo z 68. minuty miała trzykrotnie większe xG niż dotychczasowe dwa uderzenia Nawigatorów. Finisz napastnika Al-Nassr pozostawiał jednak mnóstwo do życzenia. Nie było więc szlifowania rekordu mistrzostw świata. Przypomnijmy, że Ronaldo jako jedyny w historii strzelił gola na pięciu różnych mundialach. Nic dwa razy się nie zdarza, no chyba że chodzi o wykończenie po dograniu Francisco Conceicao. Ronaldo chyba upatrzył sobie jakąś osobę zza bandy reklamowej, bo znów uderzył w ten sam punkt, który nie znajdował się blisko bramki.
Bruno was waiting to get on the end of this ball that Ronaldo ended up shooting 😬 pic.twitter.com/y12TLHs0FI
— ESPN FC (@ESPNFC) June 17, 2026
Historyczny wyników Leopardów
I tak sobie Kongijczycy cenny dla siebie remis dowieźli. Można jeszcze zastanawiać się, czy nie powinni skończyć tego meczu w przewadze, lecz katarski sędzia chyba wyszedł z założenia, że nawet gdyby Tomas Araujo nie skasował Wissy, była jeszcze asekuracja w postaci Nelsona Semedo. Bywały zresztą lepsze ostatnie instancje niż gość, który wszedł z ławki i po piętnastu minutach występu biegał z żółtkiem na koncie.
W swoim czwartym meczu na mistrzostwach świata Leopardy wreszcie nie poniosły porażki. Teoretycznie najgorsze już mają sobą, a że w grupie jest debiutujący na mundialu Uzbekistan, śmiało mogą marzyć o historycznym awansie do fazy pucharowej. Wcześniej jednak czeka ich starcie z Kolumbijczykami. Siedem godzin przed startem tej rywalizacji skończy się mecz Portugalczyków z mundialowym beniaminkiem. Z prowadzonym przez Fabio Cannavaro zespołem podopieczni Roberto Martineza zmierzą się 23 czerwca o godzinie 19:00 czasu polskiego.
Atrakcyjność meczu: 3/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix