O tym, że na haitańskiej ziemi jest groźnie, mówi się głośno od dawna. Na porządku dziennym w zdominowanym przez gangi Port-au-Prince są przestępstwa wszelkiego rodzaju – rozboje, kradzieże, gwałty, morderstwa. Tych ostatnich jest jednak zatrważająco dużo i ich liczba, w co trudno uwierzyć, w ostatnich kilku latach rośnie. Średnio co dwie godziny na Haiti człowiek ginie z rąk innego człowieka.
To mundialowy cykl „Kilka minut w…”, w ramach którego na parę chwil zabieramy was do krajów-uczestników tegorocznych mistrzostw świata. Opowieści, ciekawostki, wspomnienia – jedna historia na jedną reprezentację marzącą o podbiciu największej futbolowej sceny.
A ludzi jest tam spokojnie trzy razy mniej niż w Polsce, gdzie średnio notujemy nawet mniej niż jedno zabójstwo na 24 godziny. Haiti to aktualnie absolutne centrum chaosu, kraj pogrążony w przestępczych wojnach i wojenkach, destynacja, którą odradza się absolutnie wszystkim turystom. Pod względem morderstw na 100 tysięcy mieszkańców kraj ten zajmuje już szóste miejsce na świecie, lecz na czele zestawienia są dwa maleńkie państwa, w których liczba zabójstw nie wychodzi poza wartości dwucyfrowe.
Liczba zabójstw rocznie na 100 tysięcy mieszkańców:
- Saint Kitts i Nevis – 64,2
- Saint Vincent i Grenadyny– 51,3
- Jamajka – 49,4
- Ekwador – 45,7
- Republika Południowej Afryki – 43,7
- Haiti – 41,2
- Trynidad i Tobago – 40,4
- Saint Lucia – 39
- Bahamy – 32,3
- Honduras – 31,4
Wilde-Donald Guerrier: Na Haiti bandyci wchodzą do domów i zabijają [WYWIAD]
Haiti na drodze do samozagłady. Te liczby budzą grozę
Nawet kiedy pominiemy równie niepokojące liczby dotyczące innego typu przestępstw, obraz haitańskiego upadku jest niesamowity. Za opanowanie sytuacji zabrało się już nawet ONZ, które chcąc zaprowadzić w kraju ład, postanowiło wysłać na Haiti swoje siły. – Siły Zwalczania Gangów są pilnie potrzebne i muszą działać zgodnie z międzynarodowym prawem dotyczącym praw człowieka – mówi Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Volker Tuerk cytowany przez Polską Agencję Prasową. A potem wylicza: – Co najmniej 2300 osób zginęło, 1100 zostało rannych, a 99 uprowadzono na Haiti od początku 2026 roku w wyniku przemocy gangów.

Sytuacja na Haiti jest tragiczna. Krajem rządzą gangi, wskaźnik liczba morderstw rośnie
Panuje jednak przekonanie, że da się z tego wyjść, w czym mają pomóc Siły Zwalczania Gangów (GSF, Gang Suppression Force) powołane do życia 30 września 2025 roku, kiedy ONZ stwierdziło stanowczo, że sytuacja na Haiti stała się naprawdę dramatyczna. Wcześniej na terenie kraju działała Wielonarodowa Misja Wsparcia Policji Haitańskiej, jednak jej skuteczność nie była wystarczająca.
– Tysiąc oficerów, głównie z Kenii, zostało rozmieszczonych na Haiti w ramach misji bezpieczeństwa, której celem było wsparcie haitańskiej policji w ich walce z szerzącą się przemocą gangów, ale przyniosło to mieszane wyniki – czytamy na łamach brytyjskiego „Guardiana”.
Dość powiedzieć, że to właśnie Haiti zalicza w ostatnich latach największy skok w liczbie popełnionych morderstw mierzonej rok do roku. W RPA czy na Jamajce zabójstw już wcześniej było bardzo dużo i nikogo raczej nie zaskakuje, że sytuacja jest pod tym względem trudna. Taki stan utrzymuje się od lat, nie wywołuje wielkiego szoku. Co innego w przypadku Ekwadoru czy Haiti właśnie. Tam liczba morderstw na 100 tysięcy mieszkańców drastycznie wzrosła do aktualnego poziomu na przestrzeni ostatnich trzech czy czterech lat. Dlatego małe państwo na Karaibach ma wielki problem. Tylko między 2022 a 2023 rokiem liczba morderstw na 100 tysięcy mieszkańców wzrosła o 116% i to nie w wyniku masowej wyprowadzki milionów Haitańczyków.
Działania GSF rozpoczęły się już z końcem ubiegłego roku, ale na mierzenie wyników, które przyniosły i przyniosą przyjdzie czas. Wszystko wskazuje na to, że morderstw jak było mrowie, tak będzie. W połowie roku co najmniej 2300, na szybko można oszacować 4600 z końcem grudnia. Matematyka będzie w tym wypadku nieubłagana – nadal wyjdzie około 12 zabójstw na dobę. Jedno na dwie godziny.
Sprawa ogólnoświatowa. Plan naprawczy dla Haiti
– Przy odpowiednim personelu, odpowiednich środkach, odpowiednim sprzęcie i niezbędnej logistyce można przywrócić bezpieczeństwo Haiti – przekonywał podczas zgromadzenia ONZ William Ruto, prezydent Kenii. Cóż, warunków wymienił tu całkiem sporo, ale sytuacja jest już uznawana za na tyle trudną, że po prostu innej drogi nie ma. Albo traktujemy kwestię haitańską poważnie, albo możemy zapomnieć o uratowaniu kraju przed samozagładą. Ciekawy jest jednak w tej sprawie pewien dwugłos, który wyrażono także na forum ONZ. Płynie on z Chin i Rosji, co w gruncie rzeczy nie dziwi. Pod czyją kuratelą znajdzie się wyzwolone spod wpływów gangów Haiti? Politycy z dwóch wschodnich mocarstw bez kłopotu połączyli kropki i nie wszystko im się spodobało.
– Zarówno Rosja, jak i Chiny były krytyczne wobec Waszyngtonu, oskarżając go o to, że nie powstrzymał nielegalnego przepływu broni na Haiti z USA i nie zapewnił wystarczającego finansowania dla początkowej misji – relacjonuje „Guardian”. Cóż, tu sprawa jest raczej prosta, działa to trochę jak z pieleniem ogródka. Łatwiej wyrwać małe i rosnące tylko gdzieniegdzie chwasty, niż zaniedbać temat i po czasie zabrać się za oczyszczanie wszystkich rabatek z krzaczysk sięgających pasa. Fakty są jednak takie, że mleko się rozlało i to może być ostatni moment, by cały bałagan na Haiti uprzątnąć.

Na teren Stanów Zjednoczonych nie mogli wjechać kibice z Haiti. Swoich piłkarzy wspierają ci, którzy żyją w USA na stałe
Mimo wszystko trudno się oprzeć wrażeniu, że widoczne poza granicami kraju sygnały o staczaniu się Haiti w przepaść wysłane zostały już prawie dekadę temu. W lipcu 2018 roku kraj ogarnęły protesty, będące odpowiedzią na pogarszającą się sytuację finansową mieszkańców. Masowe demonstracje nie poprawiły sytuacji, kraj z roku na rok pogrążał się w coraz większej biedzie, ludzie byli tak samo bezsilni jak źli. 7 lipca 2021 roku zginął prezydent Jovenel Moise – zamordowali go w jego własnej rezydencji nieznani dotychczas sprawcy. Niektóre źródła mówią o najemnikach, inne po prostu o jakichś hiszpańskojęzycznych osobach. Potem była już tylko równia pochyła – przejściowe rządy, pełniący obowiązki prezydenta, Prezydencka Rada Przejściowa rozwiązana w lutym tego roku i w końcu premier, który teoretycznie sprawuje też urząd prezydenta.
A w praktyce, to wszystko się tam już po prostu rozpadło i bez pomocy z zewnątrz Haiti nie ma szans na stabilizację ani nawet na jej namiastkę. Sytuację mają naprawić Siły Zwalczania Gangów. ONZ planuje wysłać na Karaiby w sumie nawet 5,5 tysiąca funkcjonariuszy, którzy mieliby zaprowadzić dawno zapomniany porządek, ale i to nie musi wystarczyć. Bo przyczyny kryzysu leżą w działalności gangów, ale na tę złożyły się problemy całego kraju i ogólna frustracja wynikająca z powszechnej biedy. Usunięcie operujących dziś na Haiti przestępców, morderców – wracając do metafory z zarośniętym ogródkiem – będzie równoznaczne wypieleniu kraju. Ale nie sprawi, że żaden chwast już więcej w nim nie urośnie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix