Argentyna bez Messiego! Selekcjoner podjął decyzję

Jan Broda

Autor:Jan Broda

27 czerwca 2026, 12:29 • 3 min czytania 5

Reklama
Argentyna bez Messiego! Selekcjoner podjął decyzję

Lionel Scaloni podjął, bądź co bądź, historyczną decyzję. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady, bo selekcjoner reprezentacji Argentyny postanowił posadzić na ławce samego Leo Messiego. To pierwsza taka sytuacja od… 20 lat!

Reklama

Kim jest Leo Messi dla reprezentacji Argentyny, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Tylko na tegorocznym mundialu piłkarz Interu Miami zdobył pięć goli w dwóch meczach i został najlepszych strzelcem w historii mistrzostw świata. Po hat-tricku z Algierią i dublecie z Austrią Messi ma już na swoim koncie 17. bramek w finałach MŚ, dzięki czemu pobił legendarny rekord Miroslava Klose.

Wydawać by się mogło, że Messi może z łatwością wyśrubować swój wyczyn w ostatnim meczu fazy grupowej przeciwko wyeliminowanej już z turnieju Jordanii. Sęk w tym, że w tym meczu nie zagra. A przynajmniej nie od początku. Jak zdradził Lionel Scaloni na konferencji prasowej, kapitan Albicestes odpocznie sobie przed fazą pucharową.

Reklama

Leo usiądzie na ławce rezerwowych… Nie zdradzę jeszcze ostatecznego składu wyjściowego, ale Leo nie zagra od pierwszej minuty – ujawnił selekcjoner mistrzów świata.

Argentyna bez Messiego! Selekcjoner Albicelestes zszokował

To sytuacja bez precedensu na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Messi jak dotąd zagrał bowiem we wszystkich meczach mistrzostw świata w pierwszym składzie na mundialach w 2010, 2014, 2018 i 2022 roku. Ostatni raz, gdy zabrakło go w wyjściowej jedenastce Albicelestes na MŚ, miał miejsce na jego debiutanckim mundialu w Niemczech w 2006 roku, kiedy to Argentyna mierzyła się z Niemcami w ćwierćfinale. Messi wówczas w ogóle nie pojawił się na boisku.

Reklama

Zmian w meczu z Jordanią szykuje się więcej. Z podstawowego składu ostanie się tylko Emiliano Martinez w bramce, zaś pozostałą część składu uzupełnią dotychczasowi zmiennicy. Scaloni tak uzasadnił tę decyzję:

– Chłopaki, którzy jutro zagrają, zasługują na to, by zagrać. Są częścią składu, częścią procesu, który realizujemy, a duża zasługa za wszystko, co udało się osiągnąć, należy właśnie do nich. To oni jako pierwsi wychodzą na trening następnego dnia i nie ma wątpliwości, że jako trener, jeśli tylko będę miał możliwość dać im szansę na grę, to im ją dam. Ale nie dlatego, że ostatnio nie grali, tylko dlatego, że uważam, że na to zasługują. To również świetni piłkarze. Moim pragnieniem jako trenera jest, aby drużyna grała w ten sam sposób. Skład może się zmieniać, jeśli chodzi o nazwiska, ale staramy się grać w ten sam sposób – przyznał.

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama