Magdalena Fręch poza Roland Garros. Porażka w dwóch setach

Sebastian Warzecha

27 maja 2026, 20:21 • 3 min czytania 2

Reklama
Magdalena Fręch poza Roland Garros. Porażka w dwóch setach

Magdalena Fręch nie dołączyła do Igi Świątek i Magdy Linette, które zgodnie wygrały dziś swoje spotkania II rundy Roland Garros. Trzecia z Polek przegrała w dwóch setach z Jil Teichmann i pożegnała się z turniejem.

Reklama

Magdalena Fręch odpadła z Roland Garros

Fręch w pierwszej rundzie nie musiała rozgrywać całego spotkania – jej rywalka, Elena-Gabriela Ruse, skreczowała bowiem na początku drugiego seta, po tym jak została przez Polkę przełamana. Fręch na korcie wyglądała jednak wtedy naprawdę dobrze. Nadzieje na to, że Polka zaliczy w Paryżu dobry występ, potęgował też fakt, że niespodziewanie w pierwszym meczu przegrała Liudmiła Samsonowa. I zamiast rozstawionej z „20” Rosjanki Fręch miała zmierzyć się z Jil Teichmann.

Teichmann kilka lat temu miała za sobą parę naprawdę udanych występów, dobijała się nawet do czołowej „20” rankingu WTA. Potem nastąpił jednak spadek jej formy, kontuzja pleców i inne rzeczy, które uniemożliwiły jej pokazywanie pełni potencjału. W efekcie spadła daleko w rankingu WTA – do Roland Garros przystępowała jako 170. zawodniczka świata, ale weszła do głównej drabinki korzystając z ochronnego rankingu dla tenisistek, które zostały zmuszone do zrobienia sobie przerwy od grania.

I z tego rankingu skorzystała, właśnie pokonując Samsonową. A dziś – dołożyła sobie powodów do radości. Bo w dwóch setach uporała się też z Magdaleną Fręch.

Polka przez pewien czas była w tym meczu lepsza. Tyle że ten okres skończył się jeszcze przed końcem pierwszego seta. Fręch nie spuentowała zyskanej przewagi i najpierw nie wykorzystała trzech piłek setowych przy podaniu Teichmann, a potem dość łatwo straciła własnego gema serwisowego. Zresztą pójdźmy dalej – bo z prowadzenia 5:3 nie tylko zrobiło się 5:5, ale po kilkunastu minutach było już 5:7 z perspektywy Polki, która przegrała cztery gemy z rzędu i pierwszą partię w całości.

Reklama

W drugiej przez jakiś czas wszystko się zgadzało, bo do stanu 3:2 dla Teichmann obie wygrywały swoje podania. I wtedy zaczęła się ta stereotypowa (ale po części prawdziwa) dla WTA zabawa. Najpierw Fręch dała sobie odebrać serwis. Potem jednak to samo zrobiła Teichmann. W rewanżu Magda znów straciła podanie, ale tylko po to, by od razu je odzyskać. W tym momencie było 5:4 dla Szwajcarki, serwowała Polka. I nie uwierzycie, co się wtedy stało!

Tak, po raz piąty z rzędu któraś z nich straciła podanie. A że była to Fręch, to skończył się i set, i mecz. Teichmann wygrała, głównie za sprawą dobrej zmiany strategii w trakcie meczu, posyłania wysokich i długich, rotowanych piłek na backhand Magdaleny (co było dla Szwajcarki o tyle łatwe, że jest leworęczna). Polka nie znalazła na to odpowiedzi przez całe spotkanie, a w efekcie – odpadła z turnieju. W drugiej rundzie, po raz wtóry.

Reklama

Nigdy bowiem na Roland Garros nie zaszła dalej. I już wiemy, że w tym sezonie też jej się to nie uda.

Magdalena Fręch – Jil Teichmann 5:7, 4:6

Fot. Newspix

2 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama