Kwaracchelia w elitarnym gronie. Lepiej od Mbappe i Dembele

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

07 maja 2026, 09:25 • 4 min czytania 0

Reklama
Kwaracchelia w elitarnym gronie. Lepiej od Mbappe i Dembele

Ousmane Dembele strzelił jednego z najszybszych goli w historii półfinałów Ligi Mistrzów, Chwicza Kwaracchelia dołączył do elitarnego gola, a Harry Kane przedłużył imponującą serię Bayernu. To tylko część z ciekawostek, które dostarczył nam rewanż Bayern – PSG. Poniżej zebraliśmy najbardziej interesujące statystyki z tego meczu.

Reklama

Jeden z najszybszych goli

Był potencjał na rekordowe w historii Ligi Mistrzów 14 goli w dwumeczu, ale stanęło na jedenastu. Po pierwszym w dziejach Champions League półfinale z dziewięcioma bramkami rewanż w Monachium przyniósł tylko dwa trafienia. Choć zanosiło się na ponowną goleadę, bo Ousmane Dembele piłkę do siatki wpakował już w 139. sekundzie. Był to trzeci najszybszy gol w historii półfinałów Ligi Mistrzów. Szybciej gola na tym etapie rozgrywek strzelili tylko Kevin De Bruyne w 2022 roku w Manchesterze i trzy lata później Marcus Thuram w Barcelonie.

Kwaracchelia odpalił w fazie pucharowej

Ostatnie podanie przed trafieniem Dembele zanotował Chwicza Kwaracchelia, dzięki czemu Gruzin został trzecim w historii graczem, który zaliczył 15 bezpośrednich udziałów przy golach PSG w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wcześniej dokonali tego jedynie Kylian Mbappe i właśnie Dembele. Francuzi potrzebowali jednak do osiągnięcia tego wyniku trzech występów więcej. Gruzin w 17 meczach fazy pucharowej Champions League dla Paris Saint-Germain strzelił dziesięć goli i zaliczył pięć asyst, z czego 70% trafień i 60% asyst zaliczył w tej edycji.

Reklama

Kwaracchelia został również pierwszym w historii Ligi Mistrzów, który w jednej edycji miał bezpośredni udział przy golu w siedmiu meczach fazy pucharowej z rzędu. Rewanże z Monaco, Chelsea i pierwszy mecz z Liverpoolem skończył z bramką na koncie. W domowych meczach z Chelsea i Bayernem ustrzelił dublet (z The Blues miał też asystę), a w Liverpoolu i Monachium zaliczył po asyście. Z 16 punktami Gruzin jest współliderem klasyfikacji kanadyjskiej tej edycji LM. Wszystko ma swoich rękach, bo Mbappe i Harry Kane z rozgrywkami się już pożegnali.

Kane przerwał świetne serie PSG

A propos Kane’a, to właśnie kapitan reprezentacji Anglii w ostatniej minucie meczu zdobył dla Bawarczyków bramkę na otarcie łez. Przerwał tym samym rekordową w historii PSG serię sześciu wyjazdowych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach. Zakończył też najlepszą za kadencji Enrique serię pięciu wyjazdowych meczów na zero z tyłu. Zapobiegł też przerwaniu serii domowych meczów Bayernu z minimum jednym golem strzelonym przez gospodarzy. Serię tę przedłużył do 40 meczów. Ostatni raz Bayern gola na Allianz Arenie nie strzelił w grudniu 2024 roku.

Reklama

Bramka Kane’a nieco poprawiła i tak mizerny w porównaniu z pierwszym meczem procent strzałów przełożonych na gole. W Paryżu padło dziewięć goli z 22 strzałów, czyli po 41% uderzeń piłka wylądowała w sieci. Teraz było to tylko 6%. W Monachium oddano 11 strzałów więcej. Kane nieźle radzi sobie w półfinałach, bo w dziewięciu ostatnich występach na takim etapie, biorąc pod uwagę klub oraz kadrę, strzelił sześć goli i dołożył dwie asysty. W tym roku zagrał w trzech półfinałach i w każdym strzelił gola, a w pierwszym meczu z PSG miał jeszcze asystę.

Pierwszy taki mecz od pół wieku

PSG jest pierwszym od 2019 roku klubem, który drugi sezon z rzędu zagra w finale Ligi Mistrzów. Jako ostatni dokonał tego Liverpool. Les Parisiens do finału Champions League awansowali trzeci raz w historii (i to na przestrzeni siedmiu lat), stając się tym samym rekordzistą Francji. Pobili wynik Marsylii i Stade Reims, którzy po dwa razy zagrali w finale Pucharu Europy (OM w 1991 i 1993, Reims w 1956 i 1959).

Reklama

Czwarty raz w historii w finale Ligi Mistrzów spotkają się trenerzy z tych samych krajów, a po raz pierwszy z Hiszpanii. Ostatni raz rodacy w finale Champions League rywalizowali w 2020 roku przy okazji starcia PSG – Bayern. Mecz PSG – Arsenal, który w sobotnie popołudnie 30 maja odbędzie się w stolicy Węgier, będzie dopiero czwartym w historii finału Pucharu Europy starciem klubów ze stolic dwóch różnych państw. Ostatni taki przypadek miał miejsce w 1971 roku, gdy Ajax rywalizował z Panathinaikosem, a poprzednie dwa w latach 60.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama