PSG długo nie mogło zdobyć Ligi Mistrzów pod rządami Katarczyków. Przyszedł Luis Enrique, całkowicie przeorganizował drużynę i wreszcie udało się tryumfować w 2025 roku. Minął sezon i Paryżanie będą mieli okazję na obronę tytułu i zostanie drugą drużyną w historii Ligi Mistrzów (licząc od reorganizacji) po Realu Madryt, która tego dokonała. Bayern na Allianz nie grał porywająco. Obudził się w tym rewanżu zdecydowanie za późno.
Kosmiczny mecz w Paryżu
Tydzień wcześniej oba zespoły zabrały nas na emocjonalną karuzelę. W pierwszym półfinale PSG – Bayern działo się wszystko. – To było niewiarygodne, brak mi słów. Myślę, że to był najlepszy mecz, jaki kiedykolwiek przeżyłem jako trener. Obie drużyny chciały grać, obie mają ogromną jakość. Myślę, że wszyscy cieszyli się, oglądając ten mecz – mówił zachwycony Luis Enrique, wielki entuzjasta ofensywnego futbolu.
Hiszpański szkoleniowiec miał jednak czego żałować, bo jego zespół prowadził już 5:2, a skończyło się na 5:4. To taki półfinał, który za 10 lat będziemy z rozrzewnieniem wspominać. Zagwarantował mnóstwo rozrywki, ale dla koneserów taktyki i zwolenników zwartej obrony był czymś nie do przyjęcia, bo i takie pojawiały się opinie. Czy w ogóle była nadzieja, że takie widowisko powtórzy się w rewanżu?
Szybki gol Dembele ustawił mecz
Jeśli ktoś się zastanawiał, czy rewanż ma szansę dorównać starciu w Paryżu, to dostał błyskawiczną podpowiedź. Już po 130 sekundach Chwicza Kwaracchelia urwał się na lewym skrzydle, uciekł Dayotowi Upamecano i całej wysoko ustawionej defensywie gospodarzy, a potem sprytnie wycofał piłkę po ziemi do Ousmane’a Dembele. Franzuz huknął z bliska lewą nogą jak z armaty. To oznaczało, że Bawarczycy musieli w tym momencie strzelić dwa gole, żeby w ogóle doprowadzić do dogrywki.
𝐙𝐀𝐂𝐙𝐄̨Ł𝐎 𝐒𝐈𝐄̨! 𝐃𝐄𝐌𝐁𝐄𝐋𝐄 𝐍𝐀 𝟏:𝟎!
Coś nam mówi, że to nie jedyne trafienie w tym meczu 😉
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/PwKg7TYb04
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 6, 2026
Zespół Kompany’ego znów pokazał, że ma problem z tym samym, co w pierwszym spotkaniu. Że praktycznie jedna szybka piłka za plecy jest w stanie narobić smrodu. Bayern może i atakuje świetnie, ale który to już raz został w bardzo łatwy sposób ukąszony w tyłach?
Ale musiał odrabiać i przycisnął. Szybko kartkę za faul na Olise zarobił Nuno Mendes. Była próba prostopadłego podania do Kane’a, którą w ostatniej chwili przeciął Willian Pacho, zablokowany strzał Kane’a, dynamiczna akcja Diaza na skrzydle i w ostatniej chwili zablokowany strzał Olise przez Mendesa. Portugalczyk miał swój dobry moment w starciach z Anglikiem, bo także chwilę wcześniej nie dał mu się przedryblować.
Zdecydowanie lepiej w mecz wszedł Luis Diaz, który w 22. minucie wprost wkręcił w ziemię Zaire’a-Emery’ego, aż ten się przewrócił i nie wiedział, co się dzieje. Nie mógł czuć się swobodnie, bo to nominalny środkowy pomocnik, który kilka spotkań rozegrał też na obu bokach obrony. Tu musiał zastępować Hakimiego. Lewoskrzydłowy Bayernu uderzył jednak ponad bramką, ale była to bardzo przebojowa i efektowna szarża, po której aż odwrócił się do kibiców, by prosić ich o dodatkowe podkręcenie atmosfery.
Zaire emery se fait mélanger façon puzzle par Diaz … Ça nous avait pourtant dit ça va défendre mieux que Hakimi 🤣 #BAYPSG #FCBPSG pic.twitter.com/YSeDGlNyHM
— Amoroccan dream 🇲🇦 (@sofyaneeeee) May 6, 2026
Niestety też będziemy ten mecz kojarzyć z dwóch kontrowersji w krótkim czasie. W pierwszej sytuacji Konrad Laimer chciał kopnąć piłkę i obiec Nuno Mendesa, a ten wyraźnie ruszył ręką i tę próbę udaremnił. Momentalnie Vincent Kompany zaczął z wściekłości skakać, piłkarze Bayernu otoczyli arbitra, mówiąc, że przecież Portugalczyk ma już na koncie kartkę. Sędzia Joao Pinheiro podyktował jednak wolnego… dla PSG i w sumie trochę nie wiadomo o co mu chodziło.
W drugiej sytuacji już logika nie idzie do końca w parze z przepisami. Vitinha wybijał piłkę i trafił nią ewidentnie w rękę swojego kolegi – Joao Nevesa. Przepisy są jednak takie – co tłumaczono chociażby w Canal+ Sport – że swój może w ten sposób nabić swojego w rękę i nie należy się za to jedenastka (śmiało możecie dać w komentarzach, co o tym braku karnego sądzicie).
Kontrowersje w Monachium! 😱
Publiczność domaga się karnego dla Bayernu, ale sędzia nakazuje grać dalej 👀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/RRsglUVUq7
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 6, 2026
Bayern zaczął nabijać kolejne statystyki strzałów, ale nie mógł się wstrzelić – oddał ich do przerwy dziewięć, ale tylko jeden zmusił do interwencji Safonowa. Na pewno nie tworzył sobie tak klarownych szans jak w Paryżu. Niezła kontra została też zaprzepaszczona przez PSG. Aż prosiło się o to, by dograć piłkę do sunącego lewą stroną Fabiana Ruiza.
Bayern już nie taki kreatywny. Obudził się za późno
Bayern jakoś tak męczył się w kreacji. Niby powinien mocno ruszyć i odrabiać dwubramkową stratę, ale nie mógł sobie znaleźć miejsca, a jak już padł celny strzał w wykonaniu Stanisicia, to bardzo lekki z 20 metrów, w sam środek bramki, banalny do złapania przez Safonowa. No i zareagował Vincent Kompany, choć dość oryginalnymi zmianami, bo wprowadził Alphonso Daviesa i Kima, a zdjął z boiska Jonatana Taha i Josipa Stanisicia.
No i Davies już po minucie stworzył na skrzydle groźną okazję, podając do Luisa Diaza. Dosłownie minutę później Michael Olise w swoim stylu zszedł do lewej nogi i też uderzył celnie. Wszystkie strzały były jednak w sam środek bramki, łatwe do obrony.
Zdecydowanie groźniejsza była próba Desire Doue z drugiej strony. Tam Neuer musiał się konkretnie wyciągnąć. No i paradoks taki, że miał on więcej roboty niż vis a vis, bo to była jego obrona numer pięć.
GREAT SAVE BY MANUEL NEUER AGAIN!!
Desire Doue took a shot from edge of the box denied by Neuer again, 5th save of the game from him. #BAYPSG#UCL#BAY pic.twitter.com/qxjXHCcP59
— The Spectator Key (@spectatorinde) May 6, 2026
PSG było jak ten o kilka lat starszy uczeń, który tak sobie po prostu z łatwością trzyma tego mniejszego, a ten bezradnie macha rękami, żeby wyprowadzić cios. Bayern miał tym razem spiłowane pazury, raczej irytował bezradnością niż straszył, a i tak naprawdę miał farta, że Chwicza Kwaracchelia w akcji sam na sam z bramkarzem nie trafił w piłkę, bo w 79. minucie powinno być po tym dwumeczu.
Jeszcze w końcówce trochę się zakotłowało w polu karnym gości, ale ci byli dobrze ustawieni w defensywie i zablokowali kolejni najpierw strzał Lennarta Karla, potem Konrada Laimera. Dopiero w 93. minucie dobra akcja dwójki Davies – Kane poskutkowała trafieniem dla Bayernu, ale było już zdecydowanie za późno. Anglik skończy więc sezon 2025/26 w Lidze Mistrzów z czternastoma trafieniami.
A Paris Saint-Germain stanie w Budapeszcie do obrony tytułu. Tym razem sam mecz jako widowisko nie będzie się już Luisowi Enrique podobał. Za to na pewno spodoba mu się kontrola, jaką miał w tym rewanżu jego zespół. No i przede wszystkim to, że jeszcze grubszymi literami może się zapisać na kartach historii PSG.
Bayern Monachium – PSG 1:1
- Dembele 3′ – 0:1
- Kane 90+3′ – 1:1
CZYTAJ O DRUGIM PÓŁFINALE LIGI MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Hipokryta Simeone. Najpierw się awanturował, potem sam tak postąpił
- Burmistrz Madrytu: Atletico grało przeciwko UEFA, nie Arsenalowi
- O krok od wielkości. Arsenal wreszcie chce zmienić narrację
Fot. Newspix