Kibice w Gdyni wściekli po spadku. Mocny przekaz z trybun

Marcin Ziółkowski

18 maja 2026, 22:40 • 2 min czytania 41

Reklama
Kibice w Gdyni wściekli po spadku. Mocny przekaz z trybun

Na koniec pełnej emocji 33. kolejki Ekstraklasy mamy kolejne rozstrzygnięcie w sezonie 2025/26. Arka Gdynia przegrała po pełnym zwrotów akcji widowisku z Bruk-Betem Termalica Nieciecza 2:3 i spadła do pierwszej ligi. Kibice Arki po meczu wyrazili swoją irytację wobec rządzących, a także piłkarzy. 

Reklama

Arka na dnie. Gdyński zespół wypuścił prowadzenie i spadł z ligi

Jeszcze w 73. minucie Arka prowadziła z Bruk-Betem Termalicą 2:1 i wydawało się, że w ostatniej kolejce przeciwko Rakowowi Częstochowa powalczy o utrzymanie w Ekstraklasie. Nic z tych rzeczy. Bramki Arkadiusza Kasperkiewicza i Ivana Durdova zrzuciły Gdynian z ligi. Mecz z Medalikami będzie już tylko o honor.

Po spotkaniu kibice zażądali wyjaśnień od prezesa Wojciecha Pertkiewicza. Najzagorzalsi sympatycy na stadionie przy ulicy Olimpijskiej chcieli też, aby twarzą w twarz stanął przed nimi właściciel klubu Marcin Gruchała. Wspomniana dwójka stawiła się na murawie. Piłkarze przekazali też najmłodszym z kibiców swoje koszulki.

Reklama

Mocne słowa poleciały również w kierunku piłkarzy. Gdy zawodnicy podeszli pod trybunę, usłyszeli gromkie „Wypier***** z naszej Arki, jak nie chcecie za nią walczyć”.

Arkowcy zrezygnowali z wywiadów. Kasperkiewicz z szacunkiem do byłego pracodawcy

Cezary Olbrycht z Canal Plus zdradził po meczu, że zarówno prezes, jak i właściciel Arki Gdynia wstępnie wyrazili chęć na wywiad, ale presja kibiców i szeroko rozumiana atmosfera była negatywna do tego stopnia, że te zgody cofnięto. W związku z tym przed kamerami stanął Arkadiusz Kasperkiewicz. Obrońca Słoników trafił do siatki przeciwko byłej drużynie i nie celebrował trafienia. Wyjaśnił dlaczego.

Reklama

– Z bramki się cieszę, ale grałem tu półtora roku. Z szacunku do pracodawców myślę, że powinno się tak robić. Ta radość może być stonowana, była taka głównie z tego powodu.

Był on także zdania, że Arka zmarnowała swoje szanse na wcześniejszym etapie meczu.

– Mieli swoje sytuacje. To szczęście dla nas. Brakowało nam go niejednokrotnie w tym sezonie. Trudno mi na gorąco powiedzieć, czy wynik jest zasłużony, ale graliśmy o to, aby każdy indywidualnie się pokazał, aby nikt się nie położył. Gramy o swoją przyszłość i reprezentujemy klub. Mogli zamknąć ten mecz, ale go nie zamknęli.

Reklama

Fot. Newspix

41 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama