Kamiński: Historia niech pozostanie historią. My piszemy przyszłość

Przemysław Michalak

30 marca 2026, 17:40 • 3 min czytania 7

Reklama
Kamiński: Historia niech pozostanie historią. My piszemy przyszłość

Jakub Kamiński reprezentował polskich piłkarzy na ostatniej konferencji prasowej przed meczem ze Szwecją. Od zawodnika FC Koeln bił entuzjazm i dobrze rozumiana pewność siebie.

Reklama

Dla Kamińskiego nie ma żadnego znaczenia to, że na szwedzkiej ziemi nie wygraliśmy już od blisko stu lat.

– Historia niech pozostanie historią. My tutaj piszemy swoją przyszłość. Mamy swoje marzenia i na pewno jutro napiszemy tę nową historię – stwierdził krótko.

Jakub Kamiński pozytywnie naładowany przed meczem ze Szwecją [KONFERENCJA]

Przyznał, że brak Mikaela Ishaka w szeregach Szwedów jest dla niego zaskoczeniem i to niemałym. – Z Miką dzieliliśmy szatnię i uważam go za bardzo dobrego napastnika. Jest to też szok dla mnie, że nie znalazł się w reprezentacji, ale my skupiamy się na sobie – skomentował pominięcie byłego kolegi z Lecha Poznań.

Miejscowi dziennikarze zapytali go także o wpływ Roberta Lewandowskiego na szatnię. – Robert jest tak doświadczonym zawodnikiem, że sama jego osobowość ma wpływ na resztę. Rozegrał wiele tak ważnych meczów i chce wprowadzić spokój w szatni. Wie, jaką mamy jakość w zespole – odpowiedział Kamiński.

Reklama

Potem do pytań przeszli polscy dziennikarze. Kuba zgadza się z tym, że chwilami za bardzo sobie umniejszamy, a akcentujemy mocne strony przeciwników.

Też uważam, że umiejętności indywidualne na koniec dnia w takich meczach odgrywają bardzo ważne role. Czasami te momenty przebłysków robiących różnicę są najważniejsze. Nie ma co ukrywać, że wielu reprezentantów jest wiodącymi postaciami w swoich klubach. To wartość dodana. Jesteśmy w dobrym momencie i każdy z nas to czuje. Nic, tylko wyjść na boisko i pokazać te umiejętności, a wtedy na pewno wygramy – stwierdził, dodając potem, że podobnie jak dla Jana Urbana będzie to dla niego najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze.

Spotkanie Szwecja – Polska odbędzie się na murawie hybrydowej, z przewagą naturalnej trawy. – Cieszę się, że murawa jest bardziej naturalna niż sztuczna. Na koniec to też ma znaczenie. Już się z nią zapoznałem, nie będzie przeszkadzała. Dla naszej drużyny to dobra wiadomość – nie ukrywa Kamiński.

Jakub Kamiński

Reklama

„O tych meczach myślałem już po nowym roku”

Po pewnym zwycięstwie nad Ukrainą wśród szwedzkich mediów i kibiców widać bardzo duży optymizm. U nas siłą rzeczy jest on mniejszy, bo z Albanią wygraliśmy ledwo, ledwo, ale być może naszym atutem będzie jutro większa koncentracja na starcie.

Pokazaliśmy serce, pokazaliśmy charakter. Na koniec dnia w sporcie trzeba mieć trochę szczęścia na boisku i my je mieliśmy. Niech to szczęście nas jutro nie opuści. Dokładając do tego nasze umiejętności, jestem pewien, że ten mecz wygramy – stwierdził autor sześciu goli i trzech asyst w tym sezonie Bundesligi.

Kamiński przyznał, że czekające nas baraże miał w głowie od dłuższego czasu. – Dla mnie pozytywny stres pojawił się już po nowym roku. Myślałem o tych meczach, żeby być gotowym, zdrowym i dać reprezentacji to, co mogę najlepszego. Staram się być wiodącą postacią, która może decydować o wynikach, więc ten stres jest, ale pozytywny.

I dodał: – Rozgrywam dobry sezon i czuję się na siłach, żeby pokazać się na boisku jak najlepiej. Dla mnie mundial to najważniejszy turniej, każdy chce na nim grać. To marzenie każdego zawodnika. Jutro walczymy o marzenia i napisanie fajnej historii.

Reklama

Zapytany o zabijanie czasu w dniu meczowym, odpowiedział: – Każdy ma swój sposób. Pójdziemy na spacer, a potem to już u mnie spanie czy czytanie książki. A w drodze na mecz lubię posłuchać muzyki.

Mimo że do gry wraca wykartkowany na Albanię Nicola Zalewski, brak Jakuba Kamińskiego w wyjściowym składzie byłby dużym zaskoczeniem. Odkąd Jan Urban został selekcjonerem, w każdym meczu o punkty wystawiał zawodnika Koeln w podstawowej jedenastce. Oszczędził go jedynie w sparingu z Nową Zelandią.

CZYTAJ WIĘCEJ PRZED MECZEM SZWECJA – POLSKA:

Fot. Newspix

Reklama
7 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Braian Wilma
0
FC Barcelona rozgromiła Elche. Świetny debiut nowych gwiazd

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”

Braian Wilma
15
Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”