Górnik Zabrze znów powalczył, ale to Monaco wygrało

Przemysław Michalak

20 sierpnia 2026, 22:18 • 3 min czytania 15

Reklama
Górnik Zabrze znów powalczył, ale to Monaco wygrało

Mimo że w szeregach AS Monaco zabrakło kilku istotnych zawodników, przedstawiciel Ligue 1 nadal był zdecydowanym faworytem w dwumeczu z Górnikiem Zabrze. Potwierdził to na boisku, choć trzeba oddać ekipie z Roosevelta, że walczyła do końca i przy odrobinie szczęścia mogła zremisować. Górnik znów się postawił wyżej notowanemu rywalowi, ale ponownie czegoś zabrakło.

Reklama

Jeżeli można mieć za coś do gospodarzy mocniejsze i bardziej jednoznaczne pretensje, to za pierwszego gola. I to za wszystkie elementy, które do niego doprowadziły. Zaczęło się od tego, że Erik Prekop w drewniany sposób próbował zrobić coś z piłką po dośrodkowaniu Sacka. Kilku jego kolegów wbiegło w pole karne Monaco, za to nikt nie czekał przed linią szesnastki i goście wyprowadzili kontrę. Przebiegała ona ślamazarnym, oldbojowym tempie, Zabrzanie mieli przewagę 3 na 4, a mimo to dali się zaskoczyć. Wystarczyło, że Biereth zbiegł do podania, nie zdążył za nim Janicki i Schulze skapitulował po strzale z bliska.

Górnik Zabrze przegrało z Monaco po walce

Druga bramka dla gości padła po kapitalnym uderzeniu z dystansu Lamine’a Camary. Trzecia to przede wszystkim popis Idumbo, który łatwo odstawił Sacka na skrzydle, a następnie dobrze dośrodkował do Brunnera. Dietz nie przeciął wrzutki, a Josema był za daleko, żeby doskoczyć.

Ta ostatnia akcja miała miejsce już po tym, gdy Górnik złapał kontakt. Prekop przez większość meczu irytował swoimi brakami, ale gdy już pozostało mu dołożyć nogę po wejściu Janży, łaskawie nie skiksował. Strzelecką niemoc przełamał też zmieniający go Sondre Liseth, choć tu w znaczący sposób pomógł rykoszet. Krótką acz obiecującą zmianę dał Janis Antiste. Umiał przyjąć, umiał podać, nie gubił się przy podstawach, a to już dużo na tle kolegów z ataku.

Zabrzanie słabo weszli w mecz. Irytował Prekop, piłka nie słuchała Federico, mało kreatywny był środek pola (Kacper Urbański niespodziewanie zaczął na ławce).

Reklama

Można było strzelić więcej

Dopiero mniej więcej po pół godzinie rywalizacji coś puściło i podopieczni Michala Gasparika po prostu zaczęli grać. Okazji nie brakowało.

  • Sadilek był niepilnowany po wrzutce Sacka, ale bardzo niecelnie uderzył z woleja;
  • Chłań omal nie zaskoczył Hradeckiego próbą z daleka, lekko zdezorientowany bramkarz niepewnie wybił piłkę na rzut rożny;
  • Josema minimalnie niecelnie główkował po rzucie wolnym Bernardo;
  • Sacek mocno strzelił głową po dośrodkowaniu Janży, ale akurat prosto w bramkarza.

Kilka razy mocno kotłowało się w polu karnym Monaco. Ciągle jednak czegoś brakowało. Goście także nie musieli poprzestać na tym, co im wpadło, że wspomnimy o słupku Diera czy kilku niefrasobliwych zachowaniach Brunnera.

Gdy drużyna z Księstwa przyspieszała, jakość widać było jak na dłoni. Zobaczyliśmy jednak, że nie jest ona nie do zaskoczenia w defensywie i można ją ukąsić.

W rewanżu nie spodziewamy się cudów, każdy wynik niebędący porażką będzie czymś extra. Awans wydaje się nad wyraz odległą perspektywą, choć zawsze można się pocieszać, że nie takie historie widziano w futbolu. W Monaco pozostaje zagrać, jakby jutra miało nie być i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Reklama

Górnik Zabrze – AS Monaco 2:3 (0:1)

  • 0:1 – Biereth 9′
  • 0:2 – Camara 51′
  • 1:2 – Prekop 53′
  • 1:3 – Brunner 58′
  • 2:3 – Liseth 74′

fot. Newspix

15 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Trener Thun po 0:7 z Lechem. „Przez 10 minut graliśmy dobrze…”

Jan Broda
5
Trener Thun po 0:7 z Lechem. „Przez 10 minut graliśmy dobrze…”

Liga Konferencji

Reklama
Liga Europy

LIVE: WIELKI powrót Rakowa! Wyrwał to w ostatniej akcji!!

Duda  &  Wilma
97
LIVE: WIELKI powrót Rakowa! Wyrwał to w ostatniej akcji!!