Kolejny zwrot akcji ws. wyników GP Monako. Gasly przeszczęśliwy

Marcin Ziółkowski

12 czerwca 2026, 20:59 • 4 min czytania 0

Reklama
Kolejny zwrot akcji ws. wyników GP Monako. Gasly przeszczęśliwy

Formuła 1 to tak dynamiczna gałąź sportu, że nie możesz być pewny miejsca na podium nawet wtedy, jeśli na nim staniesz po wyścigu. Z tym zdaniem może się obecnie zgodzić Isack Hadjar. Francuski kierowca, który celebrował trzecie miejsce po wyścigu w Monako, został pozbawiony tego historycznego osiągnięcia. Sędziowie orzekli, że Pierre Gasly niesłusznie został ukarany za dwukrotne przekroczenie prędkości w alei serwisowej podczas wyścigu.

Reklama

Trzecie miejsce na ulicach Monako wraca więc w jego ręce.

Gasly z huśtawką nastrojów. Na koniec może być szczęśliwy

Na ulicach księstwa bezkonkurencyjny był Andrea Kimi Antonelli. Włoch z Mercedesa wygrał piąty wyścig z rzędu. Nikt od pierwszej wygranej nie dobrnął w historii F1 do takiej serii. W dodatku, jeśli ktoś już doszedł do takiego etapu w sezonie, że pięciokrotnie był najlepszy w niedzielę to finalnie zostawał mistrzem świata.

W Monako najbliżej dotrzymania mu kroku był Lewis Hamilton. Po czerwonej fladze spowodowanej wypadkiem Charlesa Leclerka i naprawą toru, Brytyjczyk jechał praktycznie sam, ale i tak nikt nie był w stanie dotrzymać mu tempa.

Znów dobrze spisało się Alpine. Tak jak w 2023 roku zespół przekroczył linię mety na trzeciej pozycji. Po wyścigu, w którym „na kołach” Gasly zajął trzecią lokatę, spadł o cztery miejsca w klasyfikacji końcowej wyścigu. Chodziło bowiem o dwukrotne przekroczenie prędkości w alei serwisowej.

Reklama

Po zawodach zespół uznał, że będzie się odwoływać, bowiem nie zgadza się z werdyktami w sprawie kar.

– Jestem zdruzgotany w tej chwili. Żadne słowa nie są w stanie opisać bólu związanego z utratą podium w F1 na ulicach Monako. Jestem zrozpaczony (…) Marzyłem o tym podium tysiące razy i to nie jest w porządku, że zabrano nam to w ten sposób.

Reklama

Gasly blisko pięć dni po zakończeniu wyścigu… może jednak się cieszyć ze swojego szóstego podium w Formule 1 w karierze. Kary przyznane mu podczas zawodów zostały cofnięte przez sędziów.

Poprzedni finisz na pudle miał miejsce w jego przypadku w Brazylii jesienią 2024 roku. Wtedy to, wraz z kolegą z zespołu Estebanem Oconem, zyskali darmowy pit stop dzięki czerwonej fladze. Pomimo trudnych warunków atmosferycznych, jeden z najgorszych wtedy zespołów na gridzie zakończył zmagania w Sao Paulo podwójnym podium, co stało się po raz pierwszy od ponad dekady.

Reklama

Po ogłoszeniu werdyktu w sprawie, Gasly pełen emocji podziękował sędziom za uczciwe podejście do sprawy.

– Mamy to z powrotem! Trzecie miejsce w Monako! To był prawdziwy rollercoaster emocji, tych ostatnich kilka dni. Co najważniejsze, niesamowicie się cieszę, że odzyskaliśmy nasz wynik. Ogromne podziękowania dla mojego wspaniałego zespołu i wszystkich, którzy nas wspierali. Dziękuję FIA oraz F1 za transparentność sytuacji. To podium warte zapamiętania.

Dlaczego w ogóle doszło do takiej sytuacji?

Według pierwszych (i generalnie w Monako – wielu) pomiarów, kierowcy notorycznie przekraczali prędkość w alei serwisowej. Wraz z błędami na torze podczas walki koło w koło, miało to spory wpływ na końcowe wyniki wyścigu u wielu zawodników.

Warunkiem rewizji incydentu w przypadku Gasly’ego było przedstawienie nowych, niedostępnych wcześniej, dowodów w sprawie. Alpine w tej kwestii nie zawiodło. Zeznano m.in., że Gasly włączał ogranicznik prędkości z wyprzedzeniem, był ostrzegany przez inżynierów, a także, że nie przekroczył prędkości.

Reklama

Finalnie kary cofnięto. Średnia prędkość Gasly’ego wyniosła mniej niż 59 kilometrów na godzinę, a nie 60,1 i 60,4, jak podano pierwotnie. Okazało się, że doszło do błędnego pomiaru wobec Francuza ze względu na inne ustawienie barier w alei serwisowej. W Monako w boksach średnia prędkość przejazdu musi wynieść 60 kilometrów na godzinę.

Cofnięcie kary oznacza, że nie tylko Hadjar, ale też Oscar Piastri, Liam Lawson, ale też Arvid Lindblad spadają w wynikach o jedno miejsce.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona pozywa Pereza! W tle słowa o Negreirze

Jan Broda
0
Barcelona pozywa Pereza! W tle słowa o Negreirze

Formuła 1

Reklama