Górnik Zabrze nie rozegrał nie wiadomo jak wybitnego spotkania na PGE Narodowym, ale i tak bez większych trudności uporał się w finale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. I jest to, co tu kryć, wielki kamień do ogródka trenera Łukasza Tomczyka oraz wszystkich jego podopiecznych, którzy na tle Zabrzan wypadli po prostu nędznie, a już w ofensywie prezentowali się wręcz koszmarnie. Musiało to oczywiście znaleźć odzwierciedlenie w naszych notach.
Tak naprawdę na minimalne pochwały w ofensywie Rakowa zapracował jedynie Lamine Diaby-Fadiga, który pojawił się na boisku po przerwie.
Finał Pucharu Polski 2026. Raków Częstochowa – oceny, noty za mecz z Górnikiem Zabrze
Oliwier Zych – 4
Wpadł w poślizg przy drugiej bramce dla Górnika, choć nie to było decydujące dla przebiegu całej akcji. Przesadnie drużynie nie przeszkadzał, ale w żaden sposób jej również w tym spotkaniu nie pomógł.
Fran Tudor – 2
Jako wahadłowy grał raczej słabo, był chaotyczny w swoich poczynaniach, choć miał też jedno czy dwa groźne dogrania w stronę napastników. Na jego ocenę musi jednak – i to znacząco – wpłynąć babol przy drugiej bramce dla Górnika. Co też strzeliło do głowy tak doświadczonemu piłkarzowi, by strącać do środka piłkę, kiedy za plecami nie miał dosłownie nikogo? Przecież tam nie było wielkiego zagrożenia, to Tudor zaliczył asystę przy golu Chłania.
Paweł Dawidowicz – 4
Przed przerwą lekko poddymił w jednej sytuacji, brakowało też przyspieszających podań w jego wykonaniu. W drugiej połowie szybko zdjęty z powodu kontuzji.
Bogdan Racovitan – 4
W paru sytuacjach sprawiał wrażenie mocno spóźnionego. Na ogół wyratowywał się z opresji, ale momentami pachniało desperacją. Z drugiej strony trzeba mu oddać, że w takich czysto fizycznych starciach z napastnikami Górnika radził sobie raczej przyzwoicie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Stratos Svarnas – 5
Najpewniejszy z całej formacji obronnej Medalików. Wygrał kilka ważnych pojedynków, przytomnie asekurował wahadłowego. Trudno mieć do niego większe zastrzeżenia. Zresztą to nie jest przecież tak, że Górnik w tym spotkaniu wrzucił defensywę Rakowa na nie wiadomo jak szybko się kręcącą karuzelę. Problemem drużyny spod Jasnej Góry nie była kiepska postawa w defensywie tylko koszmarna wręcz gra w ataku…
Jean Carlos – 4
… choć akurat do Jeana Carlosa nie mamy aż tak poważnych zastrzeżeń jak do paru jego kolegów. W pierwszej fazie spotkania, kiedy Raków wyglądał akurat lepiej od Górnika, to właśnie 29-latek był motorem napędowym ofensywy swojego zespołu. Później przygasł, wraz z całym zespołem. Obrońcy z Zabrza zaczęli czytać jego zwody.
Marko Bulat – 2
Doceniamy, że kiedy drużyna męczyła się w ataku pozycyjnym, często to właśnie on był tym zawodnikiem, który starał się brać piłkę na siebie i szukać na boisku rozwiązań. Doceniamy, serio. Ale, cholera jasna, nie da się przejść obojętnie wobec niektórych jego strat i niecelnych podań. Chwilami można było odnieść wrażenie, że Bulat do drużyny dołączył wczoraj i kompletnie nie rozumie, w jakim systemie poruszają się jego koledzy. Kuriozalny występ.
Oskar Repka – 2
Jego występ w finałowym spotkaniu najlepiej podsumowuje chyba ten desperacki – oczywiście nieudany – powrót przy akcji bramkowej na 0:2. Wiecznie spóźniony, czytelny w rozegraniu, nawet jego fizyczna prezencja w środkowej strefie boiska nie była odczuwalna. Patrik Hellebrand przemielił go w centralnej części boiska.

Ivi Lopez – 2
Miał swoje wielkie chwile w finałach Pucharu Polski, no ale to niewątpliwie nie był jego dzień. W zasadzie trudno nawet urządzić tu wyliczankę jakichś choćby i drobnych sytuacji, za które dałoby się go pochwalić. Kompletnie anonimowy występ. Wyglądał zresztą na mocno sfrustrowanego, że gra Medalików toczy się w tak powolnym tempie, dało się to odczytać z jego gestykulacji. Tylko że sam niewiele zrobił, by to tempo było żwawsze.
Patryk Makuch – 4
Jak na standardy graczy ofensywnych Rakowa w finale, to nie zaprezentował się tak źle. Na pierwszym etapie meczu sprawiał trochę problemów Zabrzanom w pojedynkach powietrznych, będących – jak wiadomo – jego specjalnością. No ale ten plan na mecz z ciągłymi górnymi podaniami do Makucha summa summarum nie wypalił, więc 27-latek został zdjęty już w przerwie.
Jonatan Braut Brunes – 1
Można powiedzieć, że bandycki atak na Lukasa Podolskiego stanowił doskonałą puentę jego nędznego występu. Za to musi być grube zawieszenie. Ale Jonatan Braut Brunes w finale Pucharu Polski to nie tylko czerwona kartka będąca efektem skrajnej frustracji. To również kiepskie strzały, przegrane pojedynki, a nawet złe zachowanie przy pierwszym golu dla Górnika. No dramatyczny mecz w jego wykonaniu, mimo że początki były jeszcze dość obiecujące.
ZMIENNICY
Lamine Diaby-Fadiga – 5
Wprowadził ożywienie w ofensywie Rakowa, tylko że często wyglądało to na totalną improwizację. Nie znalazł odpowiedniego wsparcia wśród partnerów. Niemniej, jeżeli już coś pozytywnego działo się w grze Medalików w końcowej fazie meczu, na ogół właśnie z jego inicjatywy.
Michael Ameyaw – 3
W przeciwieństwie do Diaby-Fadigi, nie odcisnął swojego piętna na przebiegu drugiej połowy.
Adriano Amorim, Leonardo Rocha – grali zbyt krótko, by ich ocenić.
CZYTAJ WIĘCEJ O FINALE PUCHARU POLSKI GÓRNIK – RAKÓW:
- Raków regularny jak Górnik czy Amica
- Pierwszy taki finał od 33 lat. Śląsk kiedyś był potęgą
- Kulisy prywatyzacji Górnika. Rośnie imperium Podolskiego
- „Lepiej żyje mi się w Polsce”. Marcel Łubik opowiada o życiu
fot. FotoPyK