Szaleństwo w Betclic 1. Lidze. Z 0:3 na 3:3 w dziewięć minut! [WIDEO]

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

03 sierpnia 2026, 11:54 • 5 min czytania 2

Reklama
Szaleństwo w Betclic 1. Lidze. Z 0:3 na 3:3 w dziewięć minut! [WIDEO]

Kibice Podbeskidzia w ostatni weekend mogli poczuć się niczym fani Liverpoolu w 2005 roku w pewien majowy wieczór. Beniaminek Betclic 1. Ligi odrobił bowiem trzybramkową stratę na przestrzeni kilku minut. Mimo wyszarpania remisu „Górale” czują niedosyt. Trener przyznał na pomeczowej konferencji, że można jeszcze było pokusić się o trzy punkty.

Reklama

Zanosiło się na pogrom

Stal Mielec zmagania w tym sezonie rozpoczęła od dwóch starć z beniaminkami. W pierwszej kolejce pokonała w Skierniewicach debiutanta na poziomie Betclic 1. Ligi 2:1. W następnej serii gier podejmowała wracające po dwóch latach na zaplecze Ekstraklasy Podbeskidzie. Po 20 minutach zanosiło się na pogrom ekipy Marcina Włodarskiego. Piłkarze Damiana Skiby prowadzili 3:0, a mogli jeszcze wyżej, jednak Kamil Odolak, czyli autor dubletu w meczu z Unią, nie sięgnął wstrzelonej przez Krystiana Getingera piłki.

Chwilę później kapitan „Biało-Niebieskich” strzelił pierwszego po powrocie do Mielca gola. Drugą tego popołudnia asystę zanotował Piotr Wlazło. Wcześniej zaliczył ostatnie podanie przy debiutanckim golu wypożyczonego z Lecha Tymoteusza Gmura. W międzyczasie na listę strzelców wpisał się jeszcze Paweł Kruszelnicki. Pierwszy od 2,5 roku bezpośredni udział przy golu zaliczył Marcin Cebula, który rozgrywa debiutancki w seniorskiej karierze sezon poza Ekstraklasą.

Reklama

Remontada beniaminka

Jeżeli jakiś kibic Podbeskidzia stracił po pierwszej połowie cierpliwość i wyłączył transmisję, mógł tego mocno żałować. „Górale” odrobili bowiem straty i to na przestrzeni dziewięciu minut. W 56. minucie swoją nową drużynę do tlenu podłączył były zawodnik Stali, Arkadiusz Kasperkiewicz. Nie dość, że pierwszego gola dla Podbeskidzia strzelił w debiucie, to jeszcze na murawie pojawił się dziesięć minut wcześniej.

Asystę przy trafieniu Kasperkiewicza zaliczył Lucjan Klisiewicz, który chwilę później miał też udział przy bramce kontaktowej. To po jego centrze Maciej Gostomski wypluł piłkę, a z prezentu skorzystał Marcin Urynowicz. W międzyczasie na boisko wszedł Jewgienij Szykawka. Białorusin również miał wejście smoka, bowiem już dwie minuty po golu na 2:3 wywalczył karnego. Wychodzącego sam na sam napastnika skasował Israel Puerto. Z jedenastu metrów swojego byłego kolegę z Górnika Łęczna pewnie pokonał Marcin Biernat.

Reklama

„Ta liga jest brutalna”

Damian Skiba, na pomeczowej konferencji stwierdził, że choć wraz z zespołem czuje spory niedosyt, jakikolwiek dorobek należy szanować. – Mogliśmy ten mecz też przegrać, chociaż mieliśmy swoją sytuację, Maciej Domański mógł strzelić głową na 4:3. Nie wiem jak to zabrzmi – czujemy duży niedosyt, ale też trzeba ten punkt po prostu szanować – mówił trener, który przed sezonem po trzech latach wrócił do Mielca.

– Pierwsza połowa w naszym wykonaniu, chyba wszyscy widzieli, kapitalna. Druga połowa już nie wyglądała tak, jakbyśmy sobie życzyli. Jest bardzo duży niedosyt w szatni u chłopaków. Rozmawialiśmy teraz i na pewno będziemy to analizować. Budujemy drużynę, jest ona nowa. Na pewno nie możemy popełniać takich błędów po przerwie, mając tak korzystny wynik. Będziemy musieli zrobić parę korekt, bo nie tak wyobrażaliśmy sobie, że ta druga połowa będzie wyglądała. Było dużo nerwowości. Musimy ten mecz na spokojnie przeanalizować i wyciągnąć wnioski, żeby to się nie powtórzyło w przyszłości. To jest kluczowe, trzeba poprawiać błędy, bo tych było bardzo dużo.

Reklama

Ta liga jest brutalna i piłka ogólnie jest nieprzewidywalna. To jest piękny sport i ta nieprzewidywalność jest po prostu niesamowita. Ciężko powiedzieć, wygrywając 3:0 do przerwy, że zrobi się 3:3 już w 70. minucie. Ten wynik mógł pójść jeszcze w dwie strony. Dlatego kubeł zimnej wody – na pewno. Pokora – nie wyobrażam sobie, żeby jej nie było. To dopiero drugi mecz, towarzyszy mi dużo myśli oraz emocji, bo to był bardzo dziwny mecz. Tak jak powiedziałem wcześniej, musimy lepiej się zachowywać, wyciągać wnioski i poprawiać błędy, bo tak nie możemy funkcjonować w drugiej połowie – dodał 37-letni szkoleniowiec.

„Chaos kompletny, jak juniorzy”

Inną optykę na końcowy wynik ma trener Podbeskidzia. Mimo wyszarpania remisu Marcin Włodarski nie był zadowolony ze zdobytego punktu:

– Jestem zły, bo w pierwszej połowie kompletnie nie realizowaliśmy naszych założeń taktycznych (…) Musimy dojrzeć do tego, że jak tracimy bramkę, to nie możemy wszyscy biec do przodu i nagle nasz napastnik gra na wahadle, a środkowi pomocnicy w ataku. Chaos kompletny, jak juniorzy, nie obrażając juniorów. Masakra, wstyd. To, co się odbyło w przerwie, zostanie między nami, ale pozytywnie zareagowaliśmy. Nie cieszymy się z tego punktu, bo w drugiej połowie, przy 3:3, mieliśmy sytuacje, żeby ten mecz wygrać.

Reklama

– Byliśmy słabi w pierwszej połowie. Powiedzieliśmy sobie prawdę, że – delikatnie mówiąc – nie możemy tak wyglądać w drugiej połowie (…) Wiadomo było, że jak strzelimy pierwszego gola, to zabierzemy rywalowi trochę pewności siebie (…) Wiedzieliśmy, że jak wpuścimy nowych zawodników, to wprowadzą dodatkowy impuls. Brawa dla tych zawodników, którzy weszli, byli wartością dodaną – dodał.

Stal Mielec następny mecz również rozegra przed własną publicznością. W sobotę 8 sierpnia o godzinie 15:30 podejmie będącą na dnie tabeli Stal Rzeszów. Tego samego dnia, ale o 20:15, Podbeskidzie gościć będzie przedostatnią Lechię Gdańsk. Trzy dni wcześniej „Górale” podejmą jeszcze Hutnika Kraków w ramach rundy wstępnej Pucharu Polski. Jako się rzekło, po dwóch kolejkach Stal na koncie ma cztery punkty, z kolei Podbeskidzie dwa. Na inaugurację sezonu beniaminek w Legnicy wypuścił w końcówce z rąk prowadzenie 1:0.

Reklama

fot. Newspix

2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama