Harujący Rice i przystopowana ofensywa w finale LM [OCENY ARSENALU]

Przemysław Michalak

30 maja 2026, 22:09 • 6 min czytania 1

Reklama
Harujący Rice i przystopowana ofensywa w finale LM [OCENY ARSENALU]

Arsenal był o krok od historycznego triumfu w Lidze Mistrzów, ale przegrał serię rzutów karnych z PSG. Wielu jego piłkarzy rozegrało bardzo solidne zawody, choć siłą rzeczy często musieliśmy doceniać przede wszystkim ich zaangażowanie w grę obronną.

Reklama

Skala not w tradycyjnej skali 1-10 (wyjściowa 5). 

PSG – Arsenal. Oceny graczy Mikela Artety po finale Ligi Mistrzów

David Raya (6)

Bardzo długo miał naprawdę mało roboty. Do przerwy w zasadzie raz musiał dobrze wyjść z bramki (i wyszedł), a tuż przed zejściem do szatni jego czujność strzałem  z trudnej pozycji sprawdził Ruiz. Hiszpański bramkarz miał zaskakująco dużo problemów ze złapaniem piłki i opanował sytuację dopiero przy drugim podejściu.

W większym stopniu wykazał się później. Pewnie wyłapał strzał Hakimiego z rzutu wolnego i przede wszystkim kapitalnie interweniował na przedpolu, gdy na jego bramkę sunął Barcola. W rozegraniu często nie kombinował i daleko wybijał. Jak już spróbował inaczej, to niedokładnie podawał do Gabriela i zrobiło się dość groźnie. W serii rzutów karnych odbił uderzenie Nuno Mendesa.

Cristhian Mosquera (5)

Po pierwszej odsłonie był kandydatem na piłkarza meczu. Zaliczył kilka imponujących odbiorów, po których potrafił też dobrze rozegrać piłkę. Kwaracchelia nie mógł sobie przy nim poszaleć, Hiszpan nie pozwalał mu się mijać. Tej sztuki dokonał dopiero Mendes w 43. minucie i po jego centrze powstało trochę zamieszania w polu karnym Arsenalu. Mosquera brał też udział w akcji, po której zablokowany przez Marquinhosa został Havertz.

Reklama

Odbiór swojego występu obrońca Kanonierów popsuł w drugiej połowie. Niemal od razu dostał głupią żółtą kartkę za opóźnianie wyrzutu z autu, ale to byłby pikuś, gdyby nie akcja z rzutem karnym. Kwaracchelia mu uciekł i Mosquera będąc już w zasadzie na straconej pozycji naiwnie go sfaulował. Sędzia bez pomocy VAR-u wskazał na wapno, potem dostał tylko potwierdzenie słuszności tej decyzji. Arteta nie chciał ryzykować i zaraz po wyrównaniu PSG wprowadził na boisko Timbera.

William Saliba (6)

Rzadziej niż Gabriel znajdował się w centrum wydarzeń, gdy dochodziło do kotłowaniny w polu karnym Arsenalu, ale gdy już musiał, przeważnie interweniował skutecznie. Dwukrotnie błysnął w ofensywie, kiedy mijał przeciwnika i wchodził z piłką na połowę Paryżan. Raz wywalczył w ten sposób rzut wolny.

Na minus dwa momenty po przerwie. Jego błąd doprowadził do kontry zakończonej strzałem w słupek Kwaracchelii po interwencji Lewisa-Skelly’ego. Z kolei w 85. minucie Barcola nie dał mu szans szybkościowo, wyszedł przed niego i dopiero Raya wspomnianym wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo.

Gabriel (6)

W przekroju całego meczu pewniejszy w defensywie niż Saliba, nie miał większych wpadek. Świetnie blokował strzał Dembele czy zatrzymywał wślizgiem Doue już w polu karnym. Byłaby nota 7, gdyby nie zmarnowany rzut karny, który przesądził o triumfie PSG. Brazylijczyk nie wytrzymał próby nerwów.

Reklama

Gabriel, obrońca Arsenalu

Piero Hincapie (6)

Generalnie podołał zadaniu. Dembele nie potrafił się przy nim mocniej rozbujać i jeśli chciał cokolwiek wskórać, musiał schodzić bardziej do środka. Ekwadorczyk raz zdrzemnął się przy dalekim podaniu do Doue, ale wtedy wyręczyli go stoperzy. Z kolei pod koniec dogrywki poślizgnął się, Neves mógł dośrodkować z linii końcowej i znów jego koledzy jakoś sobie poradzili.

Z przodu Hincapie mało się wykazywał, choć trzeba mu oddać, że dobrze zgrywał głową po wyrzucie z autu i dzięki temu na chwilę powstało zamieszanie w szesnastce PSG.

Declan Rice (7)

Harujący robocik. Wygrał wszystkie pojedynki, dwa strzały zablokował, zaliczył cztery odbiory. Mądrze się ustawiał i znacząco utrudniał rozegranie przeciwnikowi. Co istotne, kilka razy po przejęciu piłki natychmiast napędzał kontry. Partnerzy z zespołu niekoniecznie robili z tego użytek. W serii rzutów karnych Rice spokojnie posłał piłkę do siatki.

Reklama

Jeśli można mu coś wytknąć, to kiepską interwencję zakończoną zagraniem ręką (sędzia pozwolił grać dalej) tuż przed dogrywką, co zakończyło się ostatnią szansą PSG w postaci groźnej szarży Barcoli. Anglik dostał także żółtą kartkę za protesty, domagając się uważnego przyjrzenia się starciu Madueke z Mendesem.

Myles Lewis-Skelly (6)

Przeważnie w środku pola dotrzymywał kroku bardziej doświadczonemu koledze. Biegał, przesuwał, walczył. To on zblokował na słupek strzał Kwarachelii po błędzie Saliby. Zaimponował bohaterskim powrotem za Doue i skutecznym odbiorem. Na koniec został jeszcze sfaulowany. W 26. minucie dał też coś z przodu, przedzierając się z piłką w dynamicznej akcji, którą następnie dobrze rozprowadził.

Bukayo Saka (5)

Ofensywa Arsenalu musiała się podporządkować interesowi zespołowemu i wszyscy to zrobili. Saka sumiennie pomagał Mosquerze w tyłach, szczególnie do przerwy. Nie zawsze jednak robił to zgrabnie. Gdybyśmy mieli normalne przepisy, PSG dostałoby rzut karny za to, że Saka po błędzie technicznym nabił sobie rękę. Dość szybko musiał uważać, bo otrzymał „żółtko” po spóźnionym wejściu w Doue.

W kreacji rzadko mógł się wykazać. Gdy zagrał w pole karne w 26. minucie, Safonow w ostatniej chwili uprzedził Trossarda. Kiedy w drugiej połowie Arsenal na chwilę śmielej zaatakował, Saka najpierw został zablokowany, a po chwili piłka po jego szarży została przechwycona przez obrońców. Brakowało czegoś ekstra w jego grze.

Reklama

Martin Odegaard (5)

Kapitan całkowicie poświęcał się dla drużyny i odłożył na bok indywidualne ambicje. Odegaard głównie biegał i pracował bez piłki. Przez 66 minut obecności na boisku zanotował ledwie 12 kontaktów z futbolówką. I tak mógł mieć na koncie asystę – pod koniec pierwszej połowy błyskotliwym prostopadłym podaniem otworzył Havertzowi drzwi do drugiego gola, ale zdecydowaną interwencją zamknął je wtedy Marquinhos.

Leandro Trossard (4)

Zaliczył przypadkową asystę, gdy został nabity przez Marquinhosa i w gruncie rzeczy tyle moglibyśmy o nim powiedzieć. Belg także starał się nie zaniedbywać brudnej roboty, w miarę solidnie wspomagał Hincapiego w obronie. W 57. minucie zdecydowanie za łatwo dał się przepchnąć Hakimiemu przy linii bocznej, ale nic złego dla Arsenalu się później nie wydarzyło.

Kai Havertz (6)

Pięknie strzelił na 1:0 z trudnej pozycji i głównie za to go doceniamy. Będzie sobie pluł w brodę, że nie skorzystał należycie z podania Odegaarda oraz z tego, że w 74. minucie po przepchnięciu obrońcy nie odegrał celnie do Saki (szybszy był wychodzący Safonow). Niemiec toczył mnóstwo pojedynków i łącznie wygrał siedem z szesnastu.

Reklama

Rezerwowi:

Jurrien Timber (5)

Zaczął nerwowo. Potrzebował chwili, żeby się odnaleźć. Nieudanie ruszył z kontrą w 82. minucie i narobił smrodu w tyłach. Z czasem się uspokoił i nie prokurował zagrożenia dla bramki Rayi. Starał się coś zdziałać w ataku, ale nie wychodziło mu. Jak mógł wejść w pole karne PSG, to uderzył Nevesa i sędzia użył gwizdka. A pod koniec dogrywki kopnął w boczną siatkę, gdy chyba próbował dośrodkowywać.

Viktor Gyokeres (3)

Jedyny plus to fakt, że zrobił swoje w serii jedenastek. W trakcie gry głównie irytował nieporadnością i brakami technicznymi. Dopiero w ostatnim akcie coś mu w miarę wyszło i jego strzał został zblokowany.

Gabriel Martinelli (4)

Fatalnie rozegrał kontrę po kiksie Mendesa, gdy miał dwóch partnerów do podania. Wywalczył żółtą kartkę dla Nevesa w dogrywce. Zaimponował powrotem do defensywy w 110. minucie. Nie zawiódł przy rzucie karnym w czwartej serii.

Reklama

Noni Madueke (3)

Człowiek-chaos. Pierwsze minuty po wejściu miał fatalne. To od jego niechlujnego zagrania zaczęła się kontra, po której Raya na najwyższym ryzyku wychodził z bramki. Z rzutu rożnego Madueke potrafił dośrodkować w boczną siatkę. Gdy już miał miejsce do dogrania ze skrzydła, podał prosto do obrońcy. Prawie wygrał pojedynek z Mendesem, wpadając w pole karne, ale raczej nie był faulowany – obaj się trzymali. W 118. minucie został sfaulowany na żółtą kartkę przy próbie kontrataku.

Martin Zubimendi (5)

Poprawne pół godziny. Niczego nie zawalił, miał stuprocentową celność podań (6/6).

Eberechi Eze (2)

Wszedł na dogrywkę i prawie go nie widzieliśmy. Zanotował tylko 10 kontaktów z piłką. Do tego w kompromitujący sposób spudłował z rzutu karnego, nawet nie trafiając w bramkę po długim drobieniu kroków.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama