Filip Rejczyk znów na zakręcie. Odrzucił go kolejny klub

Marcin Ziółkowski

08 lipca 2026, 17:46 • 3 min czytania 4

Reklama
Filip Rejczyk znów na zakręcie. Odrzucił go kolejny klub

Filip Rejczyk błyszczał w młodzieżówce i jeszcze kilka sezonów temu zapowiadał się na kolejny talent z Legii Warszawa, który trafi do pierwszego zespołu. Skończyło się na kilku epizodach. Dziś zawodnik katowickiej GieKSy ma problem z ustabilizowaniem swojej formy i nie może liczyć na zbyt dużą liczbę minut. Ciągle szuka on swojego miejsca na ziemi. Wiadomo już, że nie trafi do jednego z pierwszoligowców.

Reklama

Rejczyk ponownie musi szukać sobie klubu

Filip Rejczyk na razie najbardziej znany jest z łatki talentu, jaki miał w U17. Był gwiazdą kadry, która dotarła sensacyjnie do półfinału Euro U17 pod wodzą Marcina Włodarskiego. Siłą napędową tamtej ekipy był właśnie Rejczyk, ale też Miłosz Piekutowski, Michał Gurgul, Karol Borys, Igor Brzyski, Daniel Mikołajewski czy Igor Orlikowski. Całkiem niezła paka.

Kiedy Rejczyk był w Warszawie, to Kosta Runjaic oraz Goncalo Feio dali mu łącznie sześć szans na grę w pierwszej drużynie Wojskowych. Nie zdecydował się on jednak pozostać w stolicy, odchodząc z Legii jako wolny agent w czerwcu 2024 roku. Wydawało się, że przechwyci go któryś z zespołów Ekstraklasy i tak też się stało.

Rejczyk zameldował się w Śląsku Wrocław, który wygrał o niego rywalizację. Na Dolnym Śląsku, gdzie piłkarz otrzymał całkiem sporą gażę (mówiło się o kwocie 50-60 tysięcy złotych miesięcznie), u Jacka Magiery zaczęło się w wolnym tempie. Rejczyk dostawał jednak jakieś tam szanse, choć zupełnie nie przypominał tego talentu z młodzieżówki.

Potem za sprawą decyzji Ante Simundży wylądował w trzecioligowych rezerwach i tak naprawdę to tam zagrał większość meczów (14 spotkań, 1000 minut). W klubie uznali, że pora się z nim pożegnać. Sześć meczów, 170 minut w pierwszej drużynie i to bez konkretów w ofensywie nie robiło dobrej reklamy.

Reklama

Rejczyk chciał zostać w Ekstraklasie i odrzucał pierwszoligowe oferty. We Wrocławiu pograł raptem rok. Klub rozwiązał umowę z kilkoma graczami, w tym także z nim.

Z okazji skorzystała katowicka GieKSa, która podpisała z nim trzyletni kontrakt. Przełomu u 20-latka jak nie było, tak nie ma. Złapał u Rafała Góraka raptem kwadrans przez… cały sezon. Przez całą wiosnę 2026 był kontuzjowany. Mimo to 20-latek nadal jest łakomym kąskiem.

Reklama

Korzystając z okazji, że Rejczyk znalazł się na zakręcie, Łódzki Klub Sportowy zdecydował się przetestować go w akcji. Wychowanek Legii trenował z zespołem z centralnej Polski w Busku-Zdroju na obozie. Wystąpił w tym czasie w dwóch sparingach – przeciwko Dinamo Bukareszt oraz Radomiakowi.

Według najnowszych informacji TVP Sport nie zostanie on z łódzką drużyną. Rejczyk musi więc dalej szukać klubu. Drużyna Grzegorza Szoki dokonała tego lata już dziewięć ruchów przychodzących, ale uznano, że były legionista nie będzie wartością dodaną dla zespołu.

Po raz kolejny więc młody zawodnik znalazł się na rozdrożu. Wydawało się, że po odejściu z Legii Warszawa do Śląska Wrocław robi znaczący krok naprzód. Póki co nic z tego. Jego kariera po odejściu z Legii wygląda dość podobnie do tego, co było z Maciejem Rosołkiem, który wylądował na stałe w Pogoni Siedlce. Kto wie, czy Rejczyk także nie podzieli wkrótce jego losu, bo trudno będzie mu w tym tempie i ze straconymi dwoma latami znaleźć klub z Ekstraklasy.

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Włosi kupią piłkarza z Ekstraklasy. Transfer na ostatniej prostej [NEWS]

Szymon Janczyk
5
Włosi kupią piłkarza z Ekstraklasy. Transfer na ostatniej prostej [NEWS]