Hubert Hurkacz zakończył udział w tegorocznym Roland Garros już na etapie drugiej rundy. Polski tenisista po niezwykle wyrównanym i emocjonującym meczu przegrał z Francesem Tiafoe po pięciosetowym boju trwającym prawie pięć godzin.
W pierwszej rundzie turnieju Hurkacz poradził sobie z Hiszpanem Jaume Munarem, wygrywając w czterech setach 6:3, 6:3, 2:6, 6:3. W kolejnym spotkaniu jego przeciwnikiem został Frances Tiafoe.
Hurkacz żegna się z turniejem. Blisko pięć godzin walki i porażka
Początek czwartkowego pojedynku należał do Polaka. Hurkacz wygrał bardzo wyrównanego pierwszego seta po tie-breaku 7:6. W drugiej partii rywal odpowiedział jednak w identyczny sposób, doprowadzając do remisu w meczu.
Trzeci set ponownie padł łupem Tiafoe. Amerykanin wykorzystał jedną okazję na przełamanie serwisu Hurkacza i zwyciężył 6:4, obejmując prowadzenie w całym spotkaniu.
Polski tenisista nie zamierzał jednak składać broni. W czwartej odsłonie meczu mimo problemów przy własnym podaniu szybko odrobił straty i doprowadził do kolejnego tie-breaka, którego ponownie wygrał.
O losach awansu zdecydował więc piąty set. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 5:4 dla Tiafoe, kiedy Amerykanin przełamał Hurkacza i przypieczętował zwycięstwo 3-2 w całym meczu. Dzięki wygranej awansował do trzeciej rundy Roland Garros, gdzie zmierzy się z Portugalczykiem Jaime Farią.
Dla Hurkacza to kolejny trudny turniej i następne rozczarowanie w obecnym sezonie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix