W pierwszych dwóch dniach turnieju do drugiej rundy Roland Garros awansowała piątka Polaków. Niestety, nie dołączył do nich Kamil Majchrzak, który w trzech setach przegrał z Alejandrem Tabilo.
Kamil Majchrzak poza Roland Garros
Majchrzak nie był faworytem tego spotkania. Tabilo jest tenisistą wyżej notowanym, specjalistą od mączki, a przede wszystkim – zdrowym. Majchrzak z kolei nie mógł powiedzieć o sobie żadnej z tych rzeczy. Ostatnich kilka tygodni Kamil spędził na rehabilitacji po kontuzji kolana. A akurat to dla tenisisty jedno z najgorszych miejsc, jakie kontuzjować można. Majchrzak ominął w efekcie tego urazu kilka dużych turniejów. Wrócił niedawno – w ramach przetarcia – w Hamburgu i tam dał niezły mecz z Camilo Carabellim, choć przegrał w trzech setach i było widać, że im dalej w spotkanie, tym gorzej jest z jego dyspozycją.
Stąd wielkich oczekiwań przed dzisiejszym starciem raczej nikt wobec Kamila nie miał.
Okazało się, że słusznie. Majchrzak od samego początku był tenisistą zepchniętym do defensywy. Nie radził sobie z kolejnymi zagraniami Tabilo, Chilijczyk był w stanie regularnie karcić go dobrze „rozpisanymi” akcjami w kombinacjach wielu uderzeń. Świetnie czuł i wykorzystywał geometrię kortu, znakomicie serwował – właściwie nie był przy swoim podaniu zagrożony – i bez trudu utrzymywał piłkę w grze, również przy podaniu Polaka. Pierwszy set przeszedł bez żadnej historii, Chilijczyk wygrał go 6:1.
W drugim i trzecim Kamil walczył, trudno tego nie przyznać. Tyle tylko, że niewiele z tej walki wynikało, bo… tak po prawdzie to niewiele mogło wyniknąć. Bez trudu dało się dostrzec, że Kamil nie jest w optymalnej dyspozycji i od rywala odstaje. To nie był ten Majchrzak, co zwykle, który jest w stanie odwracać losy meczu. Wszystko zmierzało w jednym kierunku i niestety, ale z obranej drogi nie skręciło. Tabilo spokojnie wygrał drugiego seta 6:3, w trzecim z kolei triumfował 6:4.
Kamil był w stanie zagrozić mu tylko na samym początku trzeciej partii, gdy miał dwa break pointy, ale nie udało mu się wykorzystać ani jednego z nich. To były jedyne takie okazje w meczu, jakie Polak w ogóle dostał. Tabilo wypracował sobie z kolei dziewięć break pointów, a wykorzystał pięć. I to mu w zupełności wystarczyło, bo Majchrzak po prostu nie był w stanie go dziś dogonić, odpowiedzieć na jego dobrą grę.
Kamilowi pozostaje życzyć, by do Wimbledonu odzyskał pełnię dyspozycji. Tam będzie bowiem bronić punktów za ubiegłoroczną czwartą rundę turnieju.
Kamil Majchrzak – Alejandro Tabilo 1:6, 3:6, 4:6
*Jeśli chcesz wykorzystać promocje, sprawdź bonusy bukmacherskie na mundial 2026. Dobrym punktem odniesienia będzie też ranking bukmacherów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix