Pierwszoligowy Raków? Odległa przeszłość!

Autor:

03 marca 2020, 13:11 • 4 min czytania

Reklama
Pierwszoligowy Raków? Odległa przeszłość!

Prezes Zagłębia Sosnowiec, Marcin Jaroszewski po awansie do Ekstraklasy, nauczony twardym zderzeniem z ligą radził kolejnym beniaminkom: nie dajcie się zwieść magii waszej pierwszoligowej drużyny. Fantastyczna gra na zapleczu jeszcze o niczym nie świadczy – przeskok jest naprawdę trudny, zwłaszcza, gdy poza umiejętnościami trzeba pokazać doświadczenie. W ŁKS-ie Zagłębia nie posłuchali i jesienią przegrali prawie wszystko, co było do przegrania. Raków najwyraźniej był bardziej skory do wysłuchiwania rad i dziś nie ma właściwie nic wspólnego z drużyną, która wygrała ubiegłoroczną I ligę. 

Reklama

Aż prosi się o bardzo sympatyczny żarcik, że nawet adres zmienili, bo częstochowski stadion, na którym fetowano awans do Ekstraklasy, dziś zastąpił ze względów licencyjnych kameralny obiekt w Bełchatowie. Na swoich stanowiskach pozostał prezes Wojciech Cygan oraz trener Marek Papszun, wszystkim oczywiście nadal steruje właściciel, Michał Świerczewski. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o elementy stałe w krajobrazie pod Jasną Górą.

Za nami dwa okienka transferowe z Rakowem w szeregach rodzimej elity i dziś już właściwie można stwierdzić – z pierwszoligowej drużyny nie ostał się kamień na kamieniu.

Awans do Ekstraklasy Raków dopiął wyjątkowo wcześnie – 24 kwietnia na stadion w Częstochowie przyjechało Podbeskidzie Bielsko-Biała, gospodarze gładko wygrali 2:0 i wówczas już nawet kataklizm nie mógł ich pozbawić promocji do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zdobywcy bramek? Marcin Listkowski, obecnie już z powrotem w Szczecinie, oraz Szymon Lewicki, oddany do GKS-u Tychy po zaledwie jednym występie w elicie.

ekstraklasa-2020-03-03-11-03-45

Reklama

Spójrzmy na cały skład z meczu przeciw „Góralom”:

Gliwa – Noiszewski, Kasperkiewicz, Petrasek – Malinowski, Schwarz, Sapała, Kun – Listkowski, Szczepański – Lewicki.

A teraz szybkie przejście na starcie z Piastem z ubiegłego weekendu:

Szumski – Mikołajewski, Petrasek, Jach – Tudor, Sapała, Schwarz, Bartl – Poletanović, Szczepański – Musiolik.

Reklama

Czterech piłkarzy utrzymało swoją pozycję w drużynie, choć przyznajemy – zamiany Szumskiego z Gliwą czy Lewickiego z Musiolikiem to nie jest żadna rewolucja.

Z drugiej strony zaglądamy jeszcze raz w pierwszoligową kadrę. Maciej Domański, udział w 27 spotkaniach – już w Mielcu. Arkadiusz Kasperkiewicz, 35 meczów – głęboka ławka. Łukasz Góra, na murawie w 19 meczach, zmienił już nie tylko Raków na Głogów, ale jeszcze zespół Chrobrego na Stal Rzeszów. Zachara, Friday, Noiszewski, Wróblewski, Formella, Figiel, Mondek – każdy z nich zagrał między 5 a 15 spotkaniami, żadnego już w Rakowie nie ma. Potężne czyszczenie, którego skalę widać dopiero na bardziej „globalnych” liczbach. Z dwudziestu pięciu zawodników, którzy zagościli na boiskach I ligi i Pucharu Polski przynajmniej 5 razy, w Rakowie zostało już tylko trzynastu – a trzeba pamiętać, że przecież z tej trzynastki Niewulisa dopadła kontuzja, paru kolejnych mniej czy bardziej głęboka zsyłka na ławkę rezerwowych.

To zresztą widać po transferach do klubu. Wzmocnienia przeprowadzono właściwie na każdej pozycji. Jeśli w składzie pozostali pierwszoligowcy, to zazwyczaj z uwagi na to, że transfery nie do końca odpaliły. Nienaruszona została obsada bramki, no i oczywiście Tomas Petrasek, z którym prawdopodobnie i tak nikt nie miałby odwagi porozmawiać o ograniczeniu jego roli w zespole czy liczby rozegranych przez niego minut. Napad? Wiadomo, pierwsze skrzypce miał grać Felicio Brown Forbes, Musiolik skorzystał na jego kontuzji. Stoperzy? Posiłki w postaci Jacha, Szymonowicza (dziś Jagiellonia) i Azemovicia (już na aucie). Do kreowania doszli Nouvier i Luković (także odstrzelony), a gdy okazało się, że to nadal za mało – zimą wyciągnięto jeszcze Poletanovicia czy Tijanicia.

Raków rozpędził się do tego stopnia, że niektóre pozycje wzmacnia już po raz drugi – bo przecież w międzyczasie Lech skrócił wypożyczenie Skórasia, a Kolewa trzeba było oddać jako kompletne nieporozumienie.

Reklama

Jedni z najaktywniejszych latem, jedni z najaktywniejszych zimą, co zresztą przynosi bardzo konkretne efekty punktowe – i tu raz jeszcze trzeba Raków zestawić z bardziej zachowawczym ŁKS-em, który jesienią wyjątkowo ostrożnie rozmontowywał swoją I-ligową kapelę, a rewolucję zrobił dopiero w ostatnich tygodniach. Ale czy to może dziwić? Przed I ligą w ubiegłym sezonie Raków zrobił trzynaście transferów, większość zresztą okazała się strzałem w dziesiątkę, bo w zaciągu znaleźli się m.in. Schwarz, Sapała, Kun, Bartl i Musiolik.

O ile więc w ŁKS-ie szansę w Ekstraklasie dostawali ludzie, którzy w Łodzi grali jeszcze w III lidze, Raków rewolucję robił właściwie co roku, jako stałe elementy pozostawiając jedynie Papszuna oraz unikalny styl gry. I nie da się ukryć – ta strategia przynosi niesamowite efekty, kto wie – może nawet w postaci górnej ósemki.

5bcb5ec60040f-2-700x416

Fot.FotoPyK

Reklama

Najnowsze

Reklama
Grupa A

Ladislav Krejci grzmi po porażce Czechów. „Jestem wkur*iony”

Maciej Piętak
0
Ladislav Krejci grzmi po porażce Czechów. „Jestem wkur*iony”
Grupa A

Trzy czerwone kartki. RPA najbrutalniejszą drużyną wszech czasów

AbsurDB
0
Trzy czerwone kartki. RPA najbrutalniejszą drużyną wszech czasów
Grupa A

Pierwszy dzień MŚ za nami. Rekord został pobity dwukrotnie

Maciej Piętak
3
Pierwszy dzień MŚ za nami. Rekord został pobity dwukrotnie

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Gdzie trafi Hellebrand? „Górnik nie zatrzymuje piłkarzy na chama”

Mikołaj Duda
20
Gdzie trafi Hellebrand? „Górnik nie zatrzymuje piłkarzy na chama”