Gdy Lech przegrywa z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg, a Wisła Płock musiała w dogrywce męczyć się z Puszczą Niepołomice, to Jagiellonia poszła w dokładnie odwrotną stronę względem swoich ligowych rywali. Zespół Adriana Siemieńca zmiótł Lechię Gdańsk aż 6:0. Trener ekipy z Białegostoku zaapelował o spokój po tym spotkaniu.
Jagiellonia na stadionie w Gdańsku nie zostawiła rywalowi najmniejszych złudzeń. Wygrała aż 6:0, a pierwsze skrzypce grał Ousmane Sow, który popisał się hat-trickiem, w tym jednym naprawdę efektownym trafieniem w samo okienko bramki Szymona Weiraucha. Po jednej bramce dołożyli także Nik Prelec, Jesus Imaz oraz Dimitris Rallis. Adrian Siemieniec nie ukrywa radości z wywalczeniu awansu do kolejnej rundy.
– Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, w takich okolicznościach, bo ten ostatni okres nie był najlepszy i takie zwycięstwo nas podbuduje, doda pewności siebie. Jest też drugim z rzędu, a drużyna tego potrzebuje. Okoliczności pozwoliły nam w tym maratonie, gdzie każda godzina na regeneracje jest kluczowa, pozarządzać meczem i zawodnikami. Bardzo się cieszymy, że tak to się zakończyło i awansowaliśmy dalej, bo na tym nam bardzo zależało – stwierdził trener Jagi, cytowany przez Jakuba Seweryna w mediach społecznościowych.
Adrian Siemieniec apeluje o spokój. „Nie jestem zwolennikiem skrajnych emocji”
Aż tak wysokie zwycięstwo jest też o tyle zaskakujące, że w ostatnich tygodniach Jagiellonia nie radziła sobie specjalnie imponująco. Choćby wysoko przegrała w Lidze Europy z Anderlechtem czy miała spore problemy w lidze. Dopiero w ostatni weekend przełamała złą serię, wygrywając z Wisłą Płock. Adrian Siemieniec po efektownej wygranej apeluje, by nie popaść w drugą skrajność.
– Wierzę w to, że to początek lepszej serii, ale nie jestem zwolennikiem skrajnych emocji. Nie podnosiłbym teorii i tworzył teraz nagłówków, że Jagiellonia się odrodziła. W drugą stronę nie było też tak źle, jak można było przeczytać. Mieliśmy słabszy moment, ale nie popadajmy w drugą skrajność. Drugie wygrane spotkanie to też nie jest powalająca seria. Gramy dalej w Pucharze Polski, zrobimy wszystko, żeby przejść też kolejną rundę i na wiosnę też kontynuować tę walkę. Teraz skupiamy się na kolejnym spotkaniu, musimy się zregenerować, dobrze się nastawić i utrzymać koncentrację, bo dwa wygrane mecze to jeszcze żadna seria.
Trener mistrza Polski z 2024 roku dodał również, żeby nie krytykować jego rywala za wysoką porażkę.
– Nie wiem jakiego określenia użyć, ale nie krytykujmy Lechii za ten mecz, bo mierzyła się z zespołem grającym od trzech lat w pucharach, obecnie w Lidze Europy, który wystawił bardzo silne zestawienie. Jeśli oczekiwalibyśmy meczu pokazującą różnicę w rozgrywkach, to ten mecz tak powinien wyglądać. To tak, jakbyśmy się porównywali do najsilniejszych rywali z europejskich pucharów. Czasami nasz najwyższy poziom nie jest wystarczający.
Jagiellonia wkrótce pozna swojego rywala w kolejnej rundzie, ale przy wielu wpadkach faworytów powoli wyrasta na jednego z głównych faworytów do zgarnięcia trofeum za Puchar Polski.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix