Karne z Liverpoolem koszmarem Chelsea. The Reds w ćwierćfinale Carabao Cup

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

28 października 2026, 23:34 • 4 min czytania 0

Reklama
Karne z Liverpoolem koszmarem Chelsea. The Reds w ćwierćfinale Carabao Cup

Xabi Alonso jest tylko siedem miesięcy starszy od Andoniego Iraoli. Obaj panowie wychowywali się razem w młodzieżowych drużynach Antiguoko Kirol Elkartea w San Sebastian. Tego lata przejęli drużyny angielskich gigantów, a los chciał, że Liverpool Iraoli i Chelsea Alonso trafiły na siebie w czwartej rundzie Carabao Cup. Alonso już kolejny raz wrócił na Anfield jako szkoleniowiec i znów wyjechał na tarczy.

Reklama

Alonso rozegrał w Liverpoolu ponad 200 meczów i sięgnął z nim m.in. po Ligę Mistrzów. Hiszpan był nawet jedną z kluczowych postaci legendarnego finału przeciwko Milanowi z 2005 roku, kiedy The Reds zaliczyli powrót z 0:3 na 3:3, a tę ostatnią bramkę zdobył właśnie obecny szkoleniowiec Chelsea, który dobił zmarnowany przez samego siebie rzut karny. Jako trener 44-latek dwukrotnie gościł już na Anfield i obie te wizyty zakończyły się porażkami jego poprzednich drużyn: Bayeru Leverkusen i Realu Madryt.

Liverpool lepszy w hicie czwartej rundy Carabao Cup

Kibice zgromadzeni na Anfield trochę musieli się naczekać na jakiekolwiek emocje. Obie drużyny praktycznie nie oddawały strzałów – przez kilkadziesiąt minut jedynym uderzeniem oddanym na którąkolwiek z bramek, był koślawy strzał zza pola karnego Moisesa Caicedo, który o mało co nie wylądował na aucie. Do takiego stanu rzeczy przyczynili się też środkowi obrońcy: Maxence Lacroix i Virgil van Dijk, którzy powstrzymali w świetnych okazjach kolejno Cody’ego Gakpo i Danny’ego Welbecka.

Liverpool męczył się, by oddać jakikolwiek strzał, tymczasem Chelsea przeprowadziła jedną składną akcję – Malo Gusto zagrał w pole karne do Moisesa Caicedo, którego chwilę później sfaulował Ryan Gravenberch i sędzia podyktował rzut karny. Choć początkowo piłkę w ręce wziął Jordan Henderson, który rozegrał w barwach The Reds prawie 500 spotkań i zdobył z nimi mnóstwo trofeów, to po chwili oddał ją Morganowi Rogersowi, a zawodnik sprowadzony latem z Aston Villi otworzył wynik meczu.

Goście nie nacieszyli się jednak tym prowadzeniem zbyt długo – chwilę później ręką w polu karnym The Blues zagrał Wesley Fofana i w 43. minucie wyrównał Cody Gakpo. Holender czuje się w tych rozgrywkach jak ryba w wodzie – strzelał w każdym z siedmiu meczów rozegranych na Anfield.

Reklama

W pierwszej połowie rozhulała się młodzież The Reds: James McConnell i Lewis Koumas. Obaj nakręceni zawodnicy często dawali ponieść się jednak emocjom i obaj zostali szybko napomniani żółtymi kartkami. Jeszcze przed upływem godziny gry zastąpili ich Florian Wirtz i Bradley Barcola.

Jedna z wprowadzonych gwiazd szybko mogła wpłynąć na losy meczu – po kilku minutach Barcola zszedł z prawego skrzydła i uderzył po ziemi na bramkę Pendersa, ale młody bramkarz zaliczył udaną interwencję. Pod koniec meczu po zgraniu Gakpo najlepszą okazję w tym spotkaniu miał z kolei Wirtz, ale uderzył z kilku metrów prosto we wprowadzonego za kontuzjowanego Lacroix Colwilla.

Reklama

Świetną szansę na zdobycie bramki miał też zmiennik z Chelsea, Marco Palestra. Po indywidualnej akcji Rogersa Włoch udedrzył jednak zbyt łatwo dla Giorgiego Mamardaszwilego i Gruzin, podobnie jak wcześniej Penders, nie dał się pokonać.

Zdecydowały rzuty karne

Skuteczność piłkarzy obu ekip pozostawiała wiele do życzenia. Mijały kolejne minuty, aż sędzia zagwizdał po raz ostatni. Na tablicy świetlnej widniał remis 1:1, a że w Carabao Cup nie ma dogrywek, zawodnicy przeszli od razu do konkursu rzutów karnych.

W nim bramkarze przez kilka serii nie mieli nic do powiedzenia. Choć często rzucali się w odpowiednią stronę, to uderzenia Mac Allistera, Isaka i Gakpo z Liverpoolu, a także Neto, Rogersa i Lavii z Chelsea, były nie do obrony. Wydawało się, że przełomowa może być czwarta seria, kiedy swoją próbę wykorzystał Florian Wirtz. Chwilę później w słupek uderzył Valentin Barco i The Reds potrzebowali tylko, by w kolejnej serii do bramki trafił Tsimikas. Grek przeniósł jednak piłkę nad bramkę, a tuż po nim na 4:4 strzelił Henderson.

Później trafiali jeszcze Barcola i Colwill, natomiast po nich pierwszy strzał obronił którykolwiek z bramkarzy. Zrobił to Penders, który wyczuł intencje Gravenbercha. Awans Chelsea mógł dać debiutujący w drużynie Emmanuel Emegha, ale jego fatalny strzał obronił też Mamardaszwili. Konkurs rzutów karnych rozstrzygnęli środkowi obrońcy. Gomez pokonał najpierw Pendersa, a po nim piłkę wysoko w trybuny posłał Fofana.

Reklama

Liverpool – Chelsea 1:1 (1:1), 6:5 po rzutach karnych

  • 0:1 – M. Rogers 40′
  • 1:1 – C. Gakpo 43′

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Kompany wypisany ze szpitala. Dyrektor Bayernu przekazał ważne wieści

Wojciech Piela
2
Kompany wypisany ze szpitala. Dyrektor Bayernu przekazał ważne wieści
Ekstraklasa

Ousmane „Yamal z Jagiellonii” Sow. La zabawa w Pucharze Polski

Jan Broda
6
Ousmane „Yamal z Jagiellonii” Sow. La zabawa w Pucharze Polski

Piłka nożna

Reklama
Bundesliga

Kompany wypisany ze szpitala. Dyrektor Bayernu przekazał ważne wieści

Wojciech Piela
2
Kompany wypisany ze szpitala. Dyrektor Bayernu przekazał ważne wieści
Ekstraklasa

Ousmane „Yamal z Jagiellonii” Sow. La zabawa w Pucharze Polski

Jan Broda
6
Ousmane „Yamal z Jagiellonii” Sow. La zabawa w Pucharze Polski